<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-7959881903971220885</id><updated>2011-12-01T12:00:24.237-08:00</updated><title type='text'>Jacek Roczniak</title><subtitle type='html'></subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://roczniak.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7959881903971220885/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://roczniak.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><author><name>Jacek Roczniak</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16461212237819666351</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/SwbURJJa4KI/AAAAAAAAABg/uLRkfWFvMfk/S220/bobertwarzokladka.jpg'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>95</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7959881903971220885.post-1962346078858814438</id><published>2011-11-27T09:10:00.000-08:00</published><updated>2011-12-01T12:00:24.245-08:00</updated><title type='text'>kim jesteś?</title><content type='html'>&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-NOiucBmR_mc/TtJvIyayk3I/AAAAAAAAANU/0MELTbLb0nI/s1600/Son%2Bof%2BLudmierre%2BBanaare%252C%2BAugust%2B1919.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 144px; height: 400px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-NOiucBmR_mc/TtJvIyayk3I/AAAAAAAAANU/0MELTbLb0nI/s400/Son%2Bof%2BLudmierre%2BBanaare%252C%2BAugust%2B1919.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5679724276831392626" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kim jesteś?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7959881903971220885-1962346078858814438?l=roczniak.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://roczniak.blogspot.com/feeds/1962346078858814438/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://roczniak.blogspot.com/2011/11/kim-jestes_27.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7959881903971220885/posts/default/1962346078858814438'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7959881903971220885/posts/default/1962346078858814438'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://roczniak.blogspot.com/2011/11/kim-jestes_27.html' title='kim jesteś?'/><author><name>Jacek Roczniak</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16461212237819666351</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/SwbURJJa4KI/AAAAAAAAABg/uLRkfWFvMfk/S220/bobertwarzokladka.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-NOiucBmR_mc/TtJvIyayk3I/AAAAAAAAANU/0MELTbLb0nI/s72-c/Son%2Bof%2BLudmierre%2BBanaare%252C%2BAugust%2B1919.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7959881903971220885.post-8702502144412166590</id><published>2011-11-19T13:22:00.000-08:00</published><updated>2011-11-19T13:24:52.435-08:00</updated><title type='text'>Zapach tęsknoty…</title><content type='html'>&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-fmnrr2f-5MQ/TsgeVo54qlI/AAAAAAAAAM8/TD3HqMLWq08/s1600/Resize%2Bof%2BRotation%2Bof%2BKorzen%2BMAXA.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 211px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-fmnrr2f-5MQ/TsgeVo54qlI/AAAAAAAAAM8/TD3HqMLWq08/s320/Resize%2Bof%2BRotation%2Bof%2BKorzen%2BMAXA.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5676820687406803538" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Miłość Maxa Woodward’a…  a wiedząc co zrobił, by odnaleźć ją po tamtej stronie, życie i śmierć Maxa. Nawet bardziej śmierć. Pod tym wszystkim, jeszcze głębiej… jego miłość. W jego przypadku, etapy przemijania stopniuje się inaczej: życie, śmierć, miłość. Do tego pewnie dążył, odkąd go poznałem. Skoczył z dachu jakby świadomy, że wyląduje w innym świecie… i tak się stało. Najpierw Miasto, a później Kraina przyjęła go ze wszystkim. &lt;br /&gt;Świat jest prosty. Tak łatwo go podzielić. Świt, wschód i zenit. U Maxa nie było wschodu. Przysłonięte pomylonym dzieciństwem słońce, nigdy nie wzeszło. Nie poczuł promieni słońca, bo nie było uczucia od matki.&lt;br /&gt;W Mieście poznał Malwę, która zdecydowała się podróżować za nim niezbadanymi ścieżkami Krainy. Malwa nie wróciła. Mude Corri zmarła w szpitalu, nie wybudzając się ze śpiączki.&lt;br /&gt;Pamiętam, jak matka Maxa płakała po jego pogrzebie. Spotkałem ją tylko raz, to wszystko co wydarzyło się przed tym straszliwym dniem… wiem od Cornela. Z jego opowieści znam to, co działo się, kiedy chowali Malwę. Max Woodward… pewnie nigdy się nie wyzwolę od niego, od jego życia, jego historii… tego co przeszkadzało mu żyć i tego, co pozwoliło mu odejść. Dotrzeć do niej. Nie widziałem nikogo, kto by tak mógł pożegnać się ze swoją miłością.&lt;br /&gt;”Syn Bobera” rozdział VI, fragment.&lt;br /&gt;„Ale ja znam listopadowy wiatr. Znam zapach, który niesie wypalone słońce i przesiane zimnymi podmuchami liście, które tylko w jednym miejscu pachną nawet wtedy, kiedy przykryje je pierwszy śnieg. Leżą pobrudzone końcem jesieni w cieniu parkowych alejek, bo rzadko kto chce je stamtąd usunąć. Są częścią tego miejsca.&lt;br /&gt;Zbliżyłem się do pierwszych drzwi Korytarza. Przylgnąłem nosem do dziurki i zaciągnąłem się. Tam był zapach, jakiego nikt jeszcze nie podrobił… jakiego nikt jeszcze nie uczynił sztucznym… jakiego nikt nie zdołał zafałszować… zapach tęsknoty.&lt;br /&gt;Wstałem i nacisnąłem klamkę bez wahania. To było to miejsce. Sine chmury były za ciężkie, by podnieść się z wierzchołków drzew. Wiatr turlał się po kamienistych płytach i przysiadał na skrzydłach, strzelających w górę betonowych bloków. Metalowy człowiek, z rozłożonymi w bok rękami, spoglądał w dół każdego z domów.&lt;br /&gt;Pani Corri szła alejką wraz ze swoimi ojcem, panem Gabrielem Mauritiusem. Prowadził ich niski, mocno przygarbiony mężczyzna. Pchał taczkę. Pan Willdry zawsze prowadził taczkę. Skręcili na końcu w prawo, skąd nie widać już było Linden Grove.&lt;br /&gt;- Tylko to mamy wolne – pan Willdry wskazał  ręką na fragment trawy.&lt;br /&gt;Pani Corri nie odrywała chusteczki od twarzy. Pan Gabriel miał ponad siedemdziesiąt lat. Był miłym, pogodnym staruszkiem, który nawet teraz nie chciał przed nikim pokazać, jak płonie jego serce.&lt;br /&gt;Zobaczyłem siebie. Na chwilę zapomniałem, że to sala Korytarza. Byłem soplem lodu. Nie pamiętam, który dzień tam siedziałem. Wiedziałem, że pan Gabriel tutaj będzie chciał ją przywieźć. Poczciwy pan Willdry pozwolił mi spać w kamiennej wnęce, w samym rogu przy ogrodzeniu. Nikt mnie nie widział. Nikt nie narzekał. Spędziłem tam ostatnie pięć dni. Aż w końcu przyszli i wybierali miejsce.&lt;br /&gt;- Dlaczego to musi być tutaj? Czy to naprawdę dobre miejsce, Gabrielu?&lt;br /&gt;Pani Corri nigdy nie mówiła do swego ojca inaczej niż po imieniu. Czy była przy nim, czy daleko od jego domu, zawsze mówiła Gabrielu.&lt;br /&gt;Pan Gabriel kiwnął do niej głową, po czym zamienił kilka zdań z panem Willdry. Staruszek sięgnął po taczkę i odjechał. Wrócił z dwoma muskularnymi, którzy używali łopat jak łyżek. Wykopali dół tak głęboki, że pod sam koniec jeden nie mógł wyciągnąć drugiego i musiał przynieść drabinę.&lt;br /&gt;Jej trumna przyjechała następnego dnia rano.&lt;br /&gt;Kiedy wydaje ci się, że pogodziłeś się z brakiem światła i nabierasz powietrza, by przeprosić, wtedy przychodzi ten zapach. Woń, która wypędza myśli… odpędzą marzenia. Tęsknota. Wydobywa się z twego wypalania. Dlatego ją czuć.&lt;br /&gt;Klęczałem przy grobie dotykając jej stóp. Przykładałem usta, by lepiej zebrać jej oddech. Nadstawiałem ucho, by dosłyszeć jej śpiew. Ona żyła. Świat nie radzi sobie z ludzkimi sprawami, dlatego są miejsca, w których zmarli udają śpiących… a ten dół, to był pierwszy krok na tej drodze.&lt;br /&gt;Klęczałem przy jej trumnie, kiedy postawili ją na poprzecznych prętach. Pani Corri żegnała swoją córkę ciepłym oddechem malinówki, który na tym mrozie wydobywał się z jej rękawów, z kaptura i paska, którym zacisnęła płaszcz, wciskając pod niego resztkę godności.&lt;br /&gt;Pan Gabriel na początku miał drgawki. Próbował kołysząc się  podejść do krzyża, który nierówno ustawili pomocnicy pana Willdry, ale ksiądz pouczył go, że krzyż zostanie wbity dopiero po zasypaniu ziemią i na usypanym z ziemi kopcu.&lt;br /&gt;Były inne osoby, ale nie znałem nikogo. Tamtego dnia  nie widziałem nikogo. Dopiero teraz mogłem zobaczyć to, co wydarzyło się wtedy. Mogłem zobaczyć też siebie. Ona już nie była na balu. Drewniana trumna aż nadto przypominała mi to, co jej zrobiłem. Nikt nie wiedział oprócz mnie i nikt nie wierzył, kiedy spowiadałem się wszystkim żywym. Ale nikt nie chce słyszeć o winie, kiedy przychodzi śmierć. Nikt nie potrzebuje twojej winy. Choć wszyscy myślą, że winny zabiera ze sobą część krzywdy i część żałoby… to nie prawda. Pogrążony w boleści, która ma fizyczną zdolność wstrzymywania pracy mięśni. Winny nie jest nikomu potrzebny, choć ma skrzydła i może wznieść się, pokazać drogę. Winny, który czuje tęsknotę, już jest tylko cieniem. Może i jest żywy, bo żyje jego ciało, ale w tej żałości, w tym poczuciu winy… w tym poczuciu, że nie chcesz pożegnać ukochanej, za którą odpowiadasz… nie myślisz już od dawna o życiu.&lt;br /&gt;Tak, wracało to, co wtedy czułem. Patrzyłem na siebie. Nie płakałem od dawna. Łzy też mają swoją matkę, ale już dawno ją porzuciłem. Łzy to ostatnia możliwość pozbycia się żalu. Tylko że ja nie chciałem niczego wyrzucać. Niczego.&lt;br /&gt;Kiedy opuścili trumnę, przestałem oddychać pierwszy raz. Widziałem, jak zaczynam się kołysać. Przewróciłem się na bok. Otwartymi oczami patrzyłem na pana Gabriela, który przerwał ceremonię i doskoczył do mnie. Pani Corri piszczała, jakby zaatakował ją jakiś szaleniec. Zatykała oczy czarną torebką, jakby chciała się obronić przed ostatecznością, którą potwierdzało moje skręcone z bólu ciało… wszystko zwalniało… powoli… powoli…&lt;br /&gt;Podnieśli mnie, ale nie potrafiłem sam ustać. Klęczałem na zastygłych w skurczu kolanach. Klęczałem nie mogąc pojąć, dlaczego anioły umierają…”&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7959881903971220885-8702502144412166590?l=roczniak.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://roczniak.blogspot.com/feeds/8702502144412166590/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://roczniak.blogspot.com/2011/11/zapach-tesknoty.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7959881903971220885/posts/default/8702502144412166590'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7959881903971220885/posts/default/8702502144412166590'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://roczniak.blogspot.com/2011/11/zapach-tesknoty.html' title='Zapach tęsknoty…'/><author><name>Jacek Roczniak</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16461212237819666351</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/SwbURJJa4KI/AAAAAAAAABg/uLRkfWFvMfk/S220/bobertwarzokladka.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-fmnrr2f-5MQ/TsgeVo54qlI/AAAAAAAAAM8/TD3HqMLWq08/s72-c/Resize%2Bof%2BRotation%2Bof%2BKorzen%2BMAXA.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7959881903971220885.post-3011950647916347831</id><published>2011-11-19T05:40:00.000-08:00</published><updated>2011-11-19T05:42:13.026-08:00</updated><title type='text'>Ruchoma źrenica ślepca</title><content type='html'>&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-fYqakO8g5N8/Tsex2sQ0VgI/AAAAAAAAAMw/PQ_x-jl5KlA/s1600/Resize%2Bof%2BBOBER%2Bz%2Blask%25C4%2585%2B%2Bpalcem%2Bkopia.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 279px; height: 400px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-fYqakO8g5N8/Tsex2sQ0VgI/AAAAAAAAAMw/PQ_x-jl5KlA/s400/Resize%2Bof%2BBOBER%2Bz%2Blask%25C4%2585%2B%2Bpalcem%2Bkopia.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5676701408476550658" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie ma już żadnych szans, by dotrzeć do tekstów, które ukrył John Banaar, znany jako Bober. To francuskie nazwisko otrzymał od siostry Ludmierre Banaar, gdzieś na początku 1919 roku, kiedy odnaleziony pod bramą szpitala, został przygarnięty przez jego personel.&lt;br /&gt;Nie ma już szansy, by po szkicach odtworzyć jego losy pomiędzy 1933 rokiem a wybuchem wojny. Tego fragmentu w jego biografii bardzo mi brakuje. Choć na pewno jego dzieciństwo zdeterminowało to, co działo się później, to jednak nie ma do tych informacji żadnego dostępu.&lt;br /&gt;Bober miał ojca. Nazywał się… no właśnie, nikt nie wie, jak się nazywał. Ja nadałem mu imię Wax, bo taki zapis znalazłem we wspomnieniach pohipnotycznych Johnego. Wax Commander. To jego szukamy. Jego miejsca. Miejsca, skąd wpływał na życie swego syna Bobera i wnuka Andrew Pash’a.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7959881903971220885-3011950647916347831?l=roczniak.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://roczniak.blogspot.com/feeds/3011950647916347831/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://roczniak.blogspot.com/2011/11/ruchoma-zrenica-slepca.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7959881903971220885/posts/default/3011950647916347831'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7959881903971220885/posts/default/3011950647916347831'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://roczniak.blogspot.com/2011/11/ruchoma-zrenica-slepca.html' title='Ruchoma źrenica ślepca'/><author><name>Jacek Roczniak</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16461212237819666351</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/SwbURJJa4KI/AAAAAAAAABg/uLRkfWFvMfk/S220/bobertwarzokladka.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-fYqakO8g5N8/Tsex2sQ0VgI/AAAAAAAAAMw/PQ_x-jl5KlA/s72-c/Resize%2Bof%2BBOBER%2Bz%2Blask%25C4%2585%2B%2Bpalcem%2Bkopia.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7959881903971220885.post-7397607032177874563</id><published>2011-11-15T23:45:00.000-08:00</published><updated>2011-11-15T23:47:26.595-08:00</updated><title type='text'>Dzielę się tym, co mam…</title><content type='html'>&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-U0lERxOjKPw/TsNqcsilc8I/AAAAAAAAAMk/f7KqsmDFnrE/s1600/Resize%2Bof%2BRotation%2Bof%2BKorzen%2BMAXA.psd-1.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 313px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-U0lERxOjKPw/TsNqcsilc8I/AAAAAAAAAMk/f7KqsmDFnrE/s320/Resize%2Bof%2BRotation%2Bof%2BKorzen%2BMAXA.psd-1.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5675496996642059202" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Szukam światła, choć jak większość z tych, co maja nadzieję, myślę, że dam radę po omacku… ledwo pamiętam już te słowa Maxa Woodward’a.  Jest już listopad. Kończę powoli długą i wyczerpującą wędrówkę z Ginącymi Gatunkami. Udźwiękawiam film z Maćkiem Garbowskim. To także żmudna praca… nuty fruwają jak spłoszone łanie.&lt;br /&gt;Wracam już powoli duchem do „Syna Bobera”, który ma już mocnego wydawcę i jest po redakcji Agnieszki Szymkiewicz. O ile wszystko się ułoży po myśli, premiera „Syna Bobera” nastąpi w kwietniu 2012.&lt;br /&gt;Ja od grudnia wracam do Ferro Voo Geo. Trzecia, największa część tej opowieści poprzedza czasowo „Woodward’a”, a nawet sięga do początków XIX wieku.  Pewnie będę mógł zamieścić fragmenty już w wkrótce.&lt;br /&gt;Jeszcze raz gorąco przepraszam, że nie odpowiadałem na maile i tak zaniedbałem bloga i jego Kulisy. Obiecuję poprawę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pisać do mnie proszę wyłącznie na jacek.roczniak@gmail.com&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7959881903971220885-7397607032177874563?l=roczniak.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://roczniak.blogspot.com/feeds/7397607032177874563/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://roczniak.blogspot.com/2011/11/dziele-sie-tym-co-mam.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7959881903971220885/posts/default/7397607032177874563'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7959881903971220885/posts/default/7397607032177874563'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://roczniak.blogspot.com/2011/11/dziele-sie-tym-co-mam.html' title='Dzielę się tym, co mam…'/><author><name>Jacek Roczniak</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16461212237819666351</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/SwbURJJa4KI/AAAAAAAAABg/uLRkfWFvMfk/S220/bobertwarzokladka.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-U0lERxOjKPw/TsNqcsilc8I/AAAAAAAAAMk/f7KqsmDFnrE/s72-c/Resize%2Bof%2BRotation%2Bof%2BKorzen%2BMAXA.psd-1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7959881903971220885.post-8003773979784062692</id><published>2011-10-14T09:32:00.000-07:00</published><updated>2011-10-14T10:26:00.342-07:00</updated><title type='text'>jego</title><content type='html'>&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-g_bxYdRDf1M/TphkdshCK2I/AAAAAAAAALs/vyw4RtYyRd0/s1600/14.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 191px; height: 400px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-g_bxYdRDf1M/TphkdshCK2I/AAAAAAAAALs/vyw4RtYyRd0/s400/14.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5663386992747096930" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Próbował zrozumieć… ale kiedy policja zażądała przesłuchania pod hipnozą, nie starał się już chronić syna…&lt;br /&gt;"Nowy dom był ładny. Każdy miał swój pokój. W moim wszystko ustawione. Dwie gitary, piec Marshalla. Byłem szczęśliwy. Myślałem, że będzie obco i nieprzyjemnie. Przyszła pierwsza noc. Zgasiłem światło. Było tak spokojnie. Cudnie. Nie mogłem zrozumieć, że tak długo nie ma Fryderyka, ale może trudno to było ogarnąć. Kiedy dom ucichł całkowicie, zszedłem na zwiady. Starzy już chyba spali. Na dole był pokój mego brata. Otworzyłem drzwi i wszedłem.&lt;br /&gt;    – Może nie powinniśmy tak izolować Fryca – usłyszałem głos matki. Aż podskoczyłem, ale kiedy zobaczyłem na stoliku przy łóżku małego łoki–toki, uśmiechnąłem się. Druga krótkofalówka musi być w ich sypialni. Słyszą, kiedy Fryderyk płacze...&lt;br /&gt;    – Też bym nie chciał – odparł ojciec. – Ale posłuchajmy się chociaż raz lekarzy. Dobrze? &lt;br /&gt;    – Wszystko rozumiem, ale wygląda, że jest dobrze.&lt;br /&gt;    – Już się nigdy nie pośpieszę – wstał i wyszedł. Słyszałem jak domyka drzwi do łazienki. Zapaliłem małą lampkę i buszowałem wzrokiem po malutkim pokoju. Nigdzie nie było nawet zdjęcia. Już chciałem wyjść, kiedy znowu łoki–toki odezwało się głosem matki: – Ale ja nie mogę zrozumieć tego do końca, co ten Morrow napisał. Zobacz Kas. To co pisał Ayers jest dla mnie jasne, ale ten fragment…&lt;br /&gt;    – Pokaż – poprosił łagodnie ojciec – „Po śpiączce pacjent został przebadany z wykorzystaniem technik wywiadu itp. Bla bla, … w wyniku obserwacji stwierdzono, że nastąpił proces rekonstrukcji osobowości – tutaj zwolnił i prawie literował – Wobec diagnozy sprzed ośmiu lat, gdy nie stwierdzono rozstrzępienia osobowości, ani żadnych innych osiowych objawów schizofrenii w żadnej jej odmianie, wobec przeżytych ostatnio zdarzeń, zachowań suicydalnych, po okresie śpiączki nastąpiło prawdopodobnie połączenie osobowości, pozostającej od wczesnego dzieciństwa w stanie osobowości mnogiej.&lt;br /&gt;    – Może faktycznie nie na noc takie informacje. Już dawno tak się nie denerwowałam.&lt;br /&gt;    – Nie martw się – zakończył ojciec. &lt;br /&gt;    Usłyszałem pstryk. Pewnie zgasili światło. O czym oni mówili? To nie o mnie chyba...&lt;br /&gt;    – Jak jutro? O której wracasz Kas?&lt;br /&gt;    – Mam spotkanie AA. Później będę w domu. Dobranoc.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;    Wróciłem do siebie. Gitara błyszczała w świetle latarni. Nie myślałem, że noc może być taka jasna. Spałem dobrze. &lt;br /&gt;    Całymi dniami leżałem w łóżku. Wychodziłem sam do toalety, wpatrywałem się w telewizor i znów wychodziłem do toalety. Zaczęliśmy chodzić na dłuższe spacery. Później obejrzałem z ojcem nową szkołę.&lt;br /&gt;    Minęło lato. Doszedłem do siebie i we wrześniu rozpocząłem naukę".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;&lt;/em&gt;&lt;em&gt;&lt;/em&gt;Woodward. fragment.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7959881903971220885-8003773979784062692?l=roczniak.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://roczniak.blogspot.com/feeds/8003773979784062692/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://roczniak.blogspot.com/2011/10/jego.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7959881903971220885/posts/default/8003773979784062692'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7959881903971220885/posts/default/8003773979784062692'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://roczniak.blogspot.com/2011/10/jego.html' title='jego'/><author><name>Jacek Roczniak</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16461212237819666351</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/SwbURJJa4KI/AAAAAAAAABg/uLRkfWFvMfk/S220/bobertwarzokladka.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-g_bxYdRDf1M/TphkdshCK2I/AAAAAAAAALs/vyw4RtYyRd0/s72-c/14.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7959881903971220885.post-453569531223393744</id><published>2011-06-10T02:55:00.000-07:00</published><updated>2011-06-10T08:45:19.985-07:00</updated><title type='text'>Holloway</title><content type='html'>&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-hOpu3tjeioM/TfHrZvFkWEI/AAAAAAAAALg/HnKizseZuG8/s1600/Holloway_Prison_Adcock1085.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 341px; height: 200px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-hOpu3tjeioM/TfHrZvFkWEI/AAAAAAAAALg/HnKizseZuG8/s400/Holloway_Prison_Adcock1085.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5616529037676795970" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;To w tym więzieniu dla kobiet, w Holloway, pracowała w latach 1852 – 1859, matka Miki Fields. To o tym miejscu, Miki opowiadała Niememu, który po tylu latach rozłąki, rozpoczął poszukiwania właśnie stąd.&lt;br /&gt;Miki poznała go, zaraz po przybyciu do Voo Geo. Została osadzona najpierw w twierdzy Laufra, ale później, po ucieczce, nigdy już nie spotkała swego wybawcy.&lt;br /&gt;Niemy, nie potrafił odpowiedzieć na żadne pytanie, odnośnie swych urodzin, rodziców. Znał za to labirynt twierdzy i to dzięki niemu, Miki oraz Stetch Milford, odnaleźli wyjście.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7959881903971220885-453569531223393744?l=roczniak.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://roczniak.blogspot.com/feeds/453569531223393744/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://roczniak.blogspot.com/2011/06/holloway.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7959881903971220885/posts/default/453569531223393744'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7959881903971220885/posts/default/453569531223393744'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://roczniak.blogspot.com/2011/06/holloway.html' title='Holloway'/><author><name>Jacek Roczniak</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16461212237819666351</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/SwbURJJa4KI/AAAAAAAAABg/uLRkfWFvMfk/S220/bobertwarzokladka.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-hOpu3tjeioM/TfHrZvFkWEI/AAAAAAAAALg/HnKizseZuG8/s72-c/Holloway_Prison_Adcock1085.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7959881903971220885.post-8989152244008355463</id><published>2011-06-05T05:49:00.000-07:00</published><updated>2011-06-05T05:53:42.511-07:00</updated><title type='text'>BOBER WYBUDZONY.</title><content type='html'>&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-TRKuM63mUZM/Tet8NNh3flI/AAAAAAAAALU/9sXQDMlcSxo/s1600/10.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 400px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-TRKuM63mUZM/Tet8NNh3flI/AAAAAAAAALU/9sXQDMlcSxo/s400/10.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5614717926859308626" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7959881903971220885-8989152244008355463?l=roczniak.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://roczniak.blogspot.com/feeds/8989152244008355463/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://roczniak.blogspot.com/2011/06/bober-wybudzony.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7959881903971220885/posts/default/8989152244008355463'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7959881903971220885/posts/default/8989152244008355463'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://roczniak.blogspot.com/2011/06/bober-wybudzony.html' title='BOBER WYBUDZONY.'/><author><name>Jacek Roczniak</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16461212237819666351</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/SwbURJJa4KI/AAAAAAAAABg/uLRkfWFvMfk/S220/bobertwarzokladka.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-TRKuM63mUZM/Tet8NNh3flI/AAAAAAAAALU/9sXQDMlcSxo/s72-c/10.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7959881903971220885.post-4889617218855832325</id><published>2011-04-06T09:51:00.000-07:00</published><updated>2011-04-06T09:53:18.182-07:00</updated><title type='text'>Sagaseńczyk mu dano imię,</title><content type='html'>&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-46cXEbbwI50/TZyackM0jJI/AAAAAAAAALA/fsIP3iXgTR4/s1600/Sagasenczyk1.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 398px; height: 400px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-46cXEbbwI50/TZyackM0jJI/AAAAAAAAALA/fsIP3iXgTR4/s400/Sagasenczyk1.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5592514652831779986" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7959881903971220885-4889617218855832325?l=roczniak.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://roczniak.blogspot.com/feeds/4889617218855832325/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://roczniak.blogspot.com/2011/04/sagasenczyk-mu-dano-imie.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7959881903971220885/posts/default/4889617218855832325'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7959881903971220885/posts/default/4889617218855832325'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://roczniak.blogspot.com/2011/04/sagasenczyk-mu-dano-imie.html' title='Sagaseńczyk mu dano imię,'/><author><name>Jacek Roczniak</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16461212237819666351</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/SwbURJJa4KI/AAAAAAAAABg/uLRkfWFvMfk/S220/bobertwarzokladka.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-46cXEbbwI50/TZyackM0jJI/AAAAAAAAALA/fsIP3iXgTR4/s72-c/Sagasenczyk1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7959881903971220885.post-8545427012109704659</id><published>2011-03-10T10:36:00.001-08:00</published><updated>2011-03-10T10:39:12.901-08:00</updated><title type='text'>wszystko wróciło</title><content type='html'>&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-zSewd7u6dUM/TXkaOKUrRpI/AAAAAAAAAK4/m46xTDqAaGI/s1600/PASH%2BBARKA%2B033.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 300px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-zSewd7u6dUM/TXkaOKUrRpI/AAAAAAAAAK4/m46xTDqAaGI/s400/PASH%2BBARKA%2B033.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5582522043694007954" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;Drogi przyjacielu. Jedyny przyjacielu, który uratowałeś mi życie. Najdroższy Kolesiu.&lt;br /&gt;Zapewne już wiesz, że ten ostatni list adresuję w podwójnej kopercie, nie na twoje nazwisko tylko wyślę to do pana Gabriela. Poprosiłem go, że gdyby stało się najgorsze, ten list może ci wręczyć tylko w jednym przypadku. Jak będziesz stał nad moim grobem, a mnie już nie będzie. Zatem dopuszczam teraz, pisząc te słowa, że najgorsze się stało.&lt;br /&gt;Musisz wiedzieć, że nie mogłem wysłać tego listu do nikogo innego, bo wszyscy byliby zagrożeni. Pan Gabriel nie przeczytał tego. Nie wie, co było w drugiej kopercie. To coś przeczytasz tylko ty.&lt;br /&gt;Kiedy wróciłem ze szpitala, wiesz już, że odebrałem ciebie. Pamięć wracała, choć moja choroba nadal się rozwijała. Pewnie wiesz jakie miałem kłopoty z policją i chyba robiłem najcięższe rzeczy, jakie może człowiek wyrządzić człowiekowi. Wyjechaliśmy do Leeds. Uciekliśmy stąd. Mój ojciec się zmienił, ale nadal był tym samym słabym człowiekiem, który woli unikać ciężkich starć i trudnych rozwiązań. Nie chcę już pisać o nim źle, jednak uciekliśmy. Ja jednak nie mogłem się pogodzić ani z tym, co zrobiłem tu, ani z tym, że zostawiłem tam Malwę. Miałem wyrzuty sumienia. Koszmary. Na nic zdały się tłumaczenia, że to część mojej choroby. Ja wiedziałem swoje. Obiecałem jej, że odnajdę ją.&lt;br /&gt;I zacząłem szukać. Wiedziałem, że w Krainie został ten skurwysyn Bober, ale wiedziałem już, że jego ciało musi być tutaj. Gdzieś w szpitalu. Uciekłem z nowego domu. Nigdy nie lubiłem Leeds. Odnalazłem Bobera bardzo szybko. &lt;/em&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7959881903971220885-8545427012109704659?l=roczniak.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://roczniak.blogspot.com/feeds/8545427012109704659/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://roczniak.blogspot.com/2011/03/wszystko-wrocio.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7959881903971220885/posts/default/8545427012109704659'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7959881903971220885/posts/default/8545427012109704659'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://roczniak.blogspot.com/2011/03/wszystko-wrocio.html' title='wszystko wróciło'/><author><name>Jacek Roczniak</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16461212237819666351</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/SwbURJJa4KI/AAAAAAAAABg/uLRkfWFvMfk/S220/bobertwarzokladka.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-zSewd7u6dUM/TXkaOKUrRpI/AAAAAAAAAK4/m46xTDqAaGI/s72-c/PASH%2BBARKA%2B033.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7959881903971220885.post-8607493228924353761</id><published>2011-03-06T07:09:00.000-08:00</published><updated>2011-03-06T07:10:22.174-08:00</updated><title type='text'>48:12</title><content type='html'>48:12&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7959881903971220885-8607493228924353761?l=roczniak.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://roczniak.blogspot.com/feeds/8607493228924353761/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://roczniak.blogspot.com/2011/03/4812.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7959881903971220885/posts/default/8607493228924353761'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7959881903971220885/posts/default/8607493228924353761'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://roczniak.blogspot.com/2011/03/4812.html' title='48:12'/><author><name>Jacek Roczniak</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16461212237819666351</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/SwbURJJa4KI/AAAAAAAAABg/uLRkfWFvMfk/S220/bobertwarzokladka.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7959881903971220885.post-6767515313300037370</id><published>2011-02-13T10:20:00.001-08:00</published><updated>2011-02-13T10:20:19.780-08:00</updated><title type='text'>świt</title><content type='html'>&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7959881903971220885-6767515313300037370?l=roczniak.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://roczniak.blogspot.com/feeds/6767515313300037370/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://roczniak.blogspot.com/2011/02/swit.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7959881903971220885/posts/default/6767515313300037370'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7959881903971220885/posts/default/6767515313300037370'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://roczniak.blogspot.com/2011/02/swit.html' title='świt'/><author><name>Jacek Roczniak</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16461212237819666351</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/SwbURJJa4KI/AAAAAAAAABg/uLRkfWFvMfk/S220/bobertwarzokladka.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7959881903971220885.post-2079942653147372395</id><published>2011-02-11T07:34:00.000-08:00</published><updated>2011-02-11T07:37:11.352-08:00</updated><title type='text'>W niewłaściwym miejscu, o niewłaściwym czasie…</title><content type='html'>&lt;em&gt;"Zostałem upodlony. Nigdy nie rozumiałem, jaki ból musi wystąpić u kobiety skrajnie poniżonej - zgwałconej kobiety. Po gwałcie musi się czuć upodlenie. Ja czułem to wtedy. Miałem na prawym udzie wypalone cyfrę 13, na lewym 4 i 8… w sumie dawały mi numer 1348. Nie byłem już Michel’em Huillo. Profesorem łaciny. Byłem skatalogowanym, parzystokopytnym ssakiem, więzionym przez kogoś, kto odebrał mi wolność. Wojna niesie ze sobą oprócz strachu, zapach spalonej krwi. Paradoks wojny polega na tym, że podczas wojny, nikt nie wie o co walczy. Żołnierz rozumie, że o nowe ziemie, a za jego rozumieniem idą rozkazy. Zdobywa nowe tereny. Ale nie są to tereny dla żołnierza, jakiegoś Smitha,. Nie są to wioski czy miasta, w których ów Smith będzie mieszkał, założy rodziny, spłodzi dzieci. Nie są to domy, który będą własnością tegoż żołnierza. Nie wie dla kogo je zdobywa. To jest paradoks zdobywania. Paradoks wojny, wobec której większość myśli, że służy szczytnym celom poszerzania granic. Granic rozwoju umysłu i fizycznych, administracyjnych granic państwa. A państwo to ludzie. W państwie Wax’a Commander’a nie było ludzi. Jak pisał Charles Darwin, instynkt opanowany i ujarzmiony oddziela zwierzę od człowieka. Zatem ten, który nie panuje nad instynktem, ten jest zwierzęciem. A ja byłem człowiekiem. Po tylu latach pamiętam to uczucie, w którym pytałem siebie, kim jestem. I nie było to pytanie poetyckie. Tonąc w pełnym bezdechu, spowity niewyobrażalnym bólem palenia mej skóry i mięśni… pytałem siebie. Kim jestem, że … jestem nikim. Bo nie stanowiłem nic, i byłem niczym wobec ludzi, którzy wykonywali rozkazy… najpierw mnie porywając z mego domu… a później wypalając numer, nadając mi kolejne miejsce w nowym… innym świecie. W innym stadzie".&lt;br /&gt;Diariusz Michaela Huillo. fragment.&lt;/em&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7959881903971220885-2079942653147372395?l=roczniak.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://roczniak.blogspot.com/feeds/2079942653147372395/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://roczniak.blogspot.com/2011/02/w-niewasciwym-miejscu-o-niewasciwym.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7959881903971220885/posts/default/2079942653147372395'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7959881903971220885/posts/default/2079942653147372395'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://roczniak.blogspot.com/2011/02/w-niewasciwym-miejscu-o-niewasciwym.html' title='W niewłaściwym miejscu, o niewłaściwym czasie…'/><author><name>Jacek Roczniak</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16461212237819666351</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/SwbURJJa4KI/AAAAAAAAABg/uLRkfWFvMfk/S220/bobertwarzokladka.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7959881903971220885.post-3689236800107895340</id><published>2011-01-19T14:02:00.001-08:00</published><updated>2011-01-19T14:02:31.565-08:00</updated><title type='text'>48:12</title><content type='html'>&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7959881903971220885-3689236800107895340?l=roczniak.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://roczniak.blogspot.com/feeds/3689236800107895340/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://roczniak.blogspot.com/2011/01/4812_19.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7959881903971220885/posts/default/3689236800107895340'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7959881903971220885/posts/default/3689236800107895340'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://roczniak.blogspot.com/2011/01/4812_19.html' title='48:12'/><author><name>Jacek Roczniak</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16461212237819666351</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/SwbURJJa4KI/AAAAAAAAABg/uLRkfWFvMfk/S220/bobertwarzokladka.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7959881903971220885.post-3490111774997281314</id><published>2011-01-14T05:23:00.001-08:00</published><updated>2011-01-14T05:28:57.710-08:00</updated><title type='text'>LOCHY VIERHUIZEN</title><content type='html'>"Słońce świeciło mocno, ale nie było gorąco. Zimny wiatr przechadzał się wśród dojrzewającego zboża, i chłodził jego kłosy. Dotykał resztek owoców, które zwisały w zacienionych miejscach przy samych koronach owocowych drzew.&lt;br /&gt;Kiedy jeden z żołnierzy wrócił z bochenkami chleba, wszyscy znikli przy pierwszym, mniejszym wozie, który stał po osie w glinie. Johny ruszył. Przy korzeniu topoli był po minucie. Wielka, rozdarta rana po dwóch piorunach była ciemna i miejscami poprzepalana. Przełknął ślinę. Zrobił nieduży naskok i wystawił ręce. Zawinął nogami i był pod zegarem. Uchylił drzwi i wstawił rękę. Dotykał z niedowierzaniem. W końcu zaglądnął do środka. Pomacał głębiej. Chusty nie był. Figurka Dicka van Soest’a leżała na miejscu. Wyciągnął ją. Obwiązał sznurkiem wokół brzucha i wrócił do sadu.&lt;br /&gt;Żołnierzy nie było. Wolnym krokiem dotarł do polany blisko więzienia. Zesztywniał. Padł na kolana. Przed nim Stone i Flack, wbijając przed sobą łopaty, łazili kręcąc się wkoło.&lt;br /&gt;- Kurwa jego mać – spaślak był zdenerwowany – Przecież kurwa musi tu gdzieś być.&lt;br /&gt;- Mówiłem ci że jeszcze dychał.&lt;br /&gt;- Nie wkurwiaj mnie Flack – Stone cisnął łopatą i złapał się za głowę – Szliśmy tędy. Pamiętam, bo tu zakopywałem resztki tego z trądem, pamiętasz?&lt;br /&gt;Rudy szeregowiec patrzył na niego przerażonymi oczami:&lt;br /&gt;- Mówiłem ci, że jak ktoś sam odbiera sobie życie, to był przy nim szatan. To szatan przekonuje, że nie warto żyć. To on zabrał ciało tego biedaka. Pamiętasz? Wczoraj w ogóle nie wiało. &lt;br /&gt;Stone odchylił dłonie i tępym wzrokiem wpatrywał się w dal. Kucnął po chwili i skupił wzrok na kłosach jęczmienia, który falował na wietrze. Obracał się powoli to w jedną, to w drugą stronę. Zatrzymał głowę, gdy coś mignęło mu na horyzoncie.&lt;br /&gt;- O kurwa – podniósł się – Szatan właśnie nadchodzi.&lt;br /&gt;Flack jęknął i próbował dojrzeć coś w miejscu, od którego spaślak nie mógł oderwać wzroku.&lt;br /&gt;- Wesley – wymamrotał w końcu.&lt;br /&gt;- Bierz łopaty i biegiem – Stone rzucił komendę i ruszył biegiem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Johny patrzył ze zdumieniem, jak dwóch facetów ściga się po polu. Dopiero kiedy zobaczył tuman kurzu, pochodzący od kilkunastu konnych, zrozumiał przed czym uciekali.&lt;br /&gt;To byli żołnierze. Zatrzymali się przy dwóch zakopanych wozach. Johny stał blisko. Widział jak sześciu wartowników podrywa się, ubiera co popadnie i salutuje starszemu mężczyźnie. Potem rozpoczął się obchód. Jeden przez drugiego tłumaczyli coś swemu dowódcy, wskazując na osie wozów, gliniaste podłoże i umęczone konie. Johny słyszał tylko niektóre wyrazy. Zbliżył się kilka kroków.&lt;br /&gt;- Wesley… – szepnął do siebie – „ten człowiek nie życzy mi dobrze” – szepnął najciszej jak mógł. Położył rękę na odstającej koszuli, a kiedy wyczuł drewnianą figurkę wrócił na polanę i szybkim krokiem doszedł pod mury więzienia. Minął kamienisty brzeg, którym zwykle wskakiwał na mur, i skręcił w prawo, na południową stronę.&lt;br /&gt;Zapach malin mieszał się ze smakiem jedynej gruszy, z której nikt nie chciał zrywać owoców. Gniły, taplając się w gęstej trawie, odwiedzane tylko przez pszczoły i muchy. Kolczaste zasieki malinowych krzewów tworzyły balony, w środku których można się było poruszać. Oprócz północnego wiatru, nikt inny tamtędy nie hulał. Kolce były tak ostre, że nacięcie tworzyło głęboką ranę, która długo się nie goiła.&lt;br /&gt;Tylko Johny zrywał tam maliny. Zawsze stał na zewnątrz. Nigdy nie wchodził do środka. Czasami wkładał głowę, by zobaczyć dorodne maliny wielkości śliwek, ale nie odważył się nigdy tam zagłębić. Teraz stanął z figurką Dicka van Soest’a. Przyglądał się gruszy, która stała na samym środku, a zewsząd otaczały ją malinowe kopce. Do drzewa było ze dwadzieścia kroków".&lt;br /&gt;"Lochy Vierhuizen" rozdzial 3, fragment&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pisać proszę do mnie tylko na: jacek.roczniak@gmail.com&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7959881903971220885-3490111774997281314?l=roczniak.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://roczniak.blogspot.com/feeds/3490111774997281314/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://roczniak.blogspot.com/2011/01/lochy-vierhuizen.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7959881903971220885/posts/default/3490111774997281314'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7959881903971220885/posts/default/3490111774997281314'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://roczniak.blogspot.com/2011/01/lochy-vierhuizen.html' title='LOCHY VIERHUIZEN'/><author><name>Jacek Roczniak</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16461212237819666351</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/SwbURJJa4KI/AAAAAAAAABg/uLRkfWFvMfk/S220/bobertwarzokladka.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7959881903971220885.post-5487730189760151554</id><published>2011-01-06T08:18:00.001-08:00</published><updated>2011-01-06T08:18:42.906-08:00</updated><title type='text'>szukam nie tam jednak!</title><content type='html'>Po zniknięciu Sienne Ramones, po zdarzeniu pod szpitalem Cromwell House, Sienne znika. Cornel Cummings szuka jej na własną rękę. Odnajduje ją jednak policja. Nikt nie wie, gdzie była… a tylko Cornel wie, co było w jej pamiętniku. Żadne strony nie zostały z niego wyrwane. Znikło tylko jej zdjęcie. Każdy opisowy dzień tego dziennika zaczynał się nie słowami, tylko cyframi: 48:12.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7959881903971220885-5487730189760151554?l=roczniak.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://roczniak.blogspot.com/feeds/5487730189760151554/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://roczniak.blogspot.com/2011/01/szukam-nie-tam-jednak.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7959881903971220885/posts/default/5487730189760151554'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7959881903971220885/posts/default/5487730189760151554'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://roczniak.blogspot.com/2011/01/szukam-nie-tam-jednak.html' title='szukam nie tam jednak!'/><author><name>Jacek Roczniak</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16461212237819666351</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/SwbURJJa4KI/AAAAAAAAABg/uLRkfWFvMfk/S220/bobertwarzokladka.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7959881903971220885.post-1325433612007258006</id><published>2011-01-05T10:15:00.000-08:00</published><updated>2011-01-05T10:16:01.623-08:00</updated><title type='text'>48:12</title><content type='html'>&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7959881903971220885-1325433612007258006?l=roczniak.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://roczniak.blogspot.com/feeds/1325433612007258006/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://roczniak.blogspot.com/2011/01/4812_05.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7959881903971220885/posts/default/1325433612007258006'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7959881903971220885/posts/default/1325433612007258006'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://roczniak.blogspot.com/2011/01/4812_05.html' title='48:12'/><author><name>Jacek Roczniak</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16461212237819666351</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/SwbURJJa4KI/AAAAAAAAABg/uLRkfWFvMfk/S220/bobertwarzokladka.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7959881903971220885.post-6885551993552436645</id><published>2011-01-05T09:27:00.000-08:00</published><updated>2011-01-05T09:28:14.982-08:00</updated><title type='text'>48:12</title><content type='html'>Cyfry  Cornela Cummingsa. Cyfry, które odczytał  z pamiętnika Sienne Ramones.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7959881903971220885-6885551993552436645?l=roczniak.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://roczniak.blogspot.com/feeds/6885551993552436645/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://roczniak.blogspot.com/2011/01/4812.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7959881903971220885/posts/default/6885551993552436645'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7959881903971220885/posts/default/6885551993552436645'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://roczniak.blogspot.com/2011/01/4812.html' title='48:12'/><author><name>Jacek Roczniak</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16461212237819666351</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/SwbURJJa4KI/AAAAAAAAABg/uLRkfWFvMfk/S220/bobertwarzokladka.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7959881903971220885.post-8695858176510245810</id><published>2010-12-29T00:00:00.000-08:00</published><updated>2010-12-29T00:01:49.207-08:00</updated><title type='text'>a mówiono, że nie żyje od dawna...</title><content type='html'>&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/TRrq5HsTQtI/AAAAAAAAAKs/NolGzneT4XM/s1600/Resize%2Bof%2BBOBER%2Bz%2Blask%25C4%2585%2B%2Bpalcem%2Bkopia.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 279px; height: 400px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/TRrq5HsTQtI/AAAAAAAAAKs/NolGzneT4XM/s400/Resize%2Bof%2BBOBER%2Bz%2Blask%25C4%2585%2B%2Bpalcem%2Bkopia.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5556011357353231058" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7959881903971220885-8695858176510245810?l=roczniak.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://roczniak.blogspot.com/feeds/8695858176510245810/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://roczniak.blogspot.com/2010/12/mowiono-ze-nie-zyje-od-dawna.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7959881903971220885/posts/default/8695858176510245810'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7959881903971220885/posts/default/8695858176510245810'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://roczniak.blogspot.com/2010/12/mowiono-ze-nie-zyje-od-dawna.html' title='a mówiono, że nie żyje od dawna...'/><author><name>Jacek Roczniak</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16461212237819666351</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/SwbURJJa4KI/AAAAAAAAABg/uLRkfWFvMfk/S220/bobertwarzokladka.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/TRrq5HsTQtI/AAAAAAAAAKs/NolGzneT4XM/s72-c/Resize%2Bof%2BBOBER%2Bz%2Blask%25C4%2585%2B%2Bpalcem%2Bkopia.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7959881903971220885.post-3546719361742914014</id><published>2010-12-16T08:25:00.000-08:00</published><updated>2010-12-16T08:26:17.162-08:00</updated><title type='text'>kim jest autor tych słów?</title><content type='html'>Kiedy przyszedł rok 1970 i powszechne stały się operacje na otwartym sercu, ja wciąż nie miałem do niego dostępu. Dostępu do swego serca, by zrozumieć co w nim siedziało. To tak, jakbym nosił wewnątrz kulę naszpikowaną kolcami, i przy każdym ruchu ukłucie, jakby coś przypominało sobie. Choć całe życie szukałem odpowiedzi, to ten rok 70ty był przełomowy.&lt;br /&gt;Pracując w szpitalu jako psycholog miałem do czynienia z wieloma naukowcami. Wokół mnie byli psychiatrzy, patolodzy, chirurdzy. Czytałem każdą nową pozycję, która wychodziła w medycynie. Nie tylko w mojej specjalizacji, ale czytałem wszystko. Ortopedię, przeszczepy organów wewnętrznych. Interesowałem się tym od 1933 roku.  To był ważny rok, może dlatego pamiętam tę datę.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7959881903971220885-3546719361742914014?l=roczniak.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://roczniak.blogspot.com/feeds/3546719361742914014/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://roczniak.blogspot.com/2010/12/kim-jest-autor-tych-sow.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7959881903971220885/posts/default/3546719361742914014'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7959881903971220885/posts/default/3546719361742914014'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://roczniak.blogspot.com/2010/12/kim-jest-autor-tych-sow.html' title='kim jest autor tych słów?'/><author><name>Jacek Roczniak</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16461212237819666351</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/SwbURJJa4KI/AAAAAAAAABg/uLRkfWFvMfk/S220/bobertwarzokladka.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7959881903971220885.post-1391270973047654642</id><published>2010-12-03T07:39:00.000-08:00</published><updated>2010-12-03T07:40:48.754-08:00</updated><title type='text'>zapach tęsknoty</title><content type='html'>„Zafałszować zapach tęsknoty”.&lt;br /&gt;Max tak opisywał jej obraz. Każdy chyba tęskni za takim uczuciem… by choć raz, ktoś tak za nami tęsknił. U Maxa, nie był to psychodeliczny wytwór jego wyobraźni, ani naszpikowany tęsknotą, „zbutwiały ślad umysłu”, który toczył śmiertelną chorobę, którą utożsamiał z życiem. Max kochał Malwę. Kochał ją tam, na skraju życia i kochał ją tutaj, kiedy przywieźli jej duszę. Dużo myślę o miłości… otwieram mój słownik i szukam…&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7959881903971220885-1391270973047654642?l=roczniak.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://roczniak.blogspot.com/feeds/1391270973047654642/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://roczniak.blogspot.com/2010/12/zapach-tesknoty.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7959881903971220885/posts/default/1391270973047654642'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7959881903971220885/posts/default/1391270973047654642'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://roczniak.blogspot.com/2010/12/zapach-tesknoty.html' title='zapach tęsknoty'/><author><name>Jacek Roczniak</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16461212237819666351</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/SwbURJJa4KI/AAAAAAAAABg/uLRkfWFvMfk/S220/bobertwarzokladka.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7959881903971220885.post-5142160425230174996</id><published>2010-11-19T08:17:00.001-08:00</published><updated>2010-11-19T08:19:02.490-08:00</updated><title type='text'>mgła</title><content type='html'>gęsta mgła&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7959881903971220885-5142160425230174996?l=roczniak.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://roczniak.blogspot.com/feeds/5142160425230174996/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://roczniak.blogspot.com/2010/11/mga.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7959881903971220885/posts/default/5142160425230174996'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7959881903971220885/posts/default/5142160425230174996'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://roczniak.blogspot.com/2010/11/mga.html' title='mgła'/><author><name>Jacek Roczniak</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16461212237819666351</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/SwbURJJa4KI/AAAAAAAAABg/uLRkfWFvMfk/S220/bobertwarzokladka.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7959881903971220885.post-4917353737045934001</id><published>2010-11-04T22:49:00.000-07:00</published><updated>2010-11-04T22:52:15.642-07:00</updated><title type='text'>jasność</title><content type='html'>Wyrazy i jasności.&lt;br /&gt;Pan Piotr, o ile się nie mylę z Wrocławia, zwrócił mi uwagę zapytaniem, czy jestem pewien, że wpisy na moim blogu, są czytelne dla wszystkich. Otóż sprawa ma się tak, że zakładając ten blog jasno napisałem, że będę starał się dopisywać i uzupełniać to, co zawiera już „Woodward”. Wiem i mam świadomość, że nowe wątki są trudne, gęstwina nazwisk i zdarzeń lub niecodzienne zależności, wynikające z wielopoziomowości (choćby czasowej) pozostałych dwóch części.&lt;br /&gt;Piszę tu rzadko, bo nie chcę ani sztucznie tego podgrzewać, ani komplikować jeszcze bardziej tej historii, poprzez krótkie wtręty o tym, czy o tamtym nowym.&lt;br /&gt;Dlatego wyjaśniam ostatni wpis:&lt;br /&gt;Historia księgi Holdorium, którą doskonale znamy z „Woodward’a” zaczyna się w 1814 roku. To tam dotarła ona za pośrednictwem, powracającego z Indii, brytyjskiego generała Wesley’a.  Moja historia biegnie jednak trochę dalej, bo do holenderskiego więzienia w Vierhuizen (gdzie ów ladunek ostatecznie dociera). Podawałem obszerne cytaty w poprzednich wpisach.&lt;br /&gt;Tam jednak księga zostaje dopuszczona… wyciągnięta na światło dzienne przez niejakiego Dicka van Soest’a, który całkowicie nieświadomie doprowadza do tego, że trafia ona w ręce naczelnika tegoż więzienia: Waxa Commandera. To jest dla mnie (dla mnie!) absolutny początek tej wielkiej historii. &lt;br /&gt;Pisać proszę do mnie tylko na: jacek.roczniak@gmail.com&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7959881903971220885-4917353737045934001?l=roczniak.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://roczniak.blogspot.com/feeds/4917353737045934001/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://roczniak.blogspot.com/2010/11/jasnosc.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7959881903971220885/posts/default/4917353737045934001'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7959881903971220885/posts/default/4917353737045934001'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://roczniak.blogspot.com/2010/11/jasnosc.html' title='jasność'/><author><name>Jacek Roczniak</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16461212237819666351</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/SwbURJJa4KI/AAAAAAAAABg/uLRkfWFvMfk/S220/bobertwarzokladka.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7959881903971220885.post-7313922586327649203</id><published>2010-09-08T10:31:00.000-07:00</published><updated>2010-09-08T10:32:13.426-07:00</updated><title type='text'>bardzo dziękuję za pomoc przyjaciołom w Holandii</title><content type='html'>Veel dank ben ik verschuldigd aan mevrouw Simone van der Giezen uit Nederland voor de hulp die ik van haar ontvangen heb. jacek roczniak&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7959881903971220885-7313922586327649203?l=roczniak.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://roczniak.blogspot.com/feeds/7313922586327649203/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://roczniak.blogspot.com/2010/09/bardzo-dziekuje-za-pomoc-przyjacioom-w.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7959881903971220885/posts/default/7313922586327649203'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7959881903971220885/posts/default/7313922586327649203'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://roczniak.blogspot.com/2010/09/bardzo-dziekuje-za-pomoc-przyjacioom-w.html' title='bardzo dziękuję za pomoc przyjaciołom w Holandii'/><author><name>Jacek Roczniak</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16461212237819666351</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/SwbURJJa4KI/AAAAAAAAABg/uLRkfWFvMfk/S220/bobertwarzokladka.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7959881903971220885.post-1045506662146481318</id><published>2010-08-05T08:07:00.000-07:00</published><updated>2010-08-05T08:14:10.595-07:00</updated><title type='text'>wiem, skąd się wziął pomysł na szkicowanie.. wiem</title><content type='html'>&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/TFrU6KxVEYI/AAAAAAAAAKQ/ETE8TxFXL1w/s1600/MONGOR-1.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 225px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/TFrU6KxVEYI/AAAAAAAAAKQ/ETE8TxFXL1w/s320/MONGOR-1.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5501943990575239554" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Najpierw zaczęlo się o szkicu twarzy. Później byly już cale obrazy:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"Ferro Voo Geo" rozdział 4, fragment&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Do wieczora Lisa siedziała z Bobem na tyłach szpitala. Opowiadała mu o całym zdarzeniu, jak wszyscy się bali i pochowali się po kątach. Kiedy niosła mu kolację, ordynator kiwnął na nią i powiedział ze swym uśmiechem:&lt;br /&gt;- Bądźcie gotowi za dwie godziny Liso.&lt;br /&gt;Kiwnęła na zgodę i wróciła do swego pacjenta.&lt;br /&gt;Przyprowadziła go jak kazał ordynator. Weszli do środka gabinetu. Na oknie paliła się jedna lampa, i na dwóch ścianach po dwie. Było widno. Gestem ręki wskazał chłopcu kantorek, a kiedy wszedł, zamknął za nim drzwi.&lt;br /&gt;- Nim zaczniemy muszę pani coś powiedzieć – ordynator trzymał w ręku list – Dostałem odpowiedź w sprawie nazwisk.&lt;br /&gt;Masterson usiadła na tapczanie do badania. Obok stanęła Lisa. Wpatrywały się w twarz Beuer’a, który czytał z kartki:&lt;br /&gt;- W odpowiedzi na pana zapytanie, informuję, że sprawdziłem obydwa nazwiska wymienione przez pana w liście. Nazwisko Stone w ogóle nie występuje i nie posiadam żadnych danych. Podkreślam, że korzystam tylko ze zbiorów i spisu regimentów stacjonujących w Anglii.&lt;br /&gt;Natomiast nazwisko drugie, Wesley występuje i jest powszechnie znane. Było powszechnie znane już na początku dziewiętnastego wieku. Wesley to znany dowódca, wsławiony jako półkownik w walkach na indyjskich koloniach. Powrócił jako generał do Anglii w chwale. Walczył z Napoleonem, ostatecznie pokonując go w 1815 roku.&lt;br /&gt;Miejsce, które pan wymienia nie jest mi znane i nie znalazłem takowego w spisach dotyczących terenów holenderskich, tak jak pan to sugerował.&lt;br /&gt;- …. Z poważaniem i tak dalej – dokończył Beuer – Wiecie co to oznacza?&lt;br /&gt;Lisa przecząco pokiwała głową.&lt;br /&gt;- Oznacza to tyle, że miejsce które opisywał Nowy podczas pierwszej hipnozy jest trudne do zlokalizowania – Cecylia podniosła się i stanęła plecami do okna.&lt;br /&gt; - A co z tym Wesley’em? – spytał Beuer, zerkając co jakiś czas w stronę kantorka – Żył w czasach, o których mówi Bob.&lt;br /&gt;- To żaden dowód – powiedziała spokojnie – Skoro ktoś taki był, to nie można o nim usłyszeć, czy przeczytać? – i zerkając z pobłażaniem na Beuer’a dodała - Dajmy spokój. Nic tu nie mamy… - i jakby przypominając sobie o Lisie dodała – Nic tu nie wskazuje.&lt;br /&gt;- Nie dziwi cię, że kilkunasto letni chłopak pamięta kogoś z tamtych czasów? – ordynator najpierw popatrz w stronę okna, a później skończył swe spojrzenie na dziewczynie.&lt;br /&gt; - Josef… panie Beuer – Masterson była bezlitosna – Dajmy spokój. Zbadajmy pacjenta. Po dwóch miesiącach zaczął chodzić…&lt;br /&gt;- A nawet jakieś cyrkowe figury wyprawiać – wtrącił.&lt;br /&gt;- Zbadajmy go, bo jak przyjmowałam, dawałam mu dobę życia. A teraz – uśmiechnęła się – Jest czynny za dnia.&lt;br /&gt;Lisa spojrzała na nią szybko, ale siostra nie odrywała wzroku od ordynatora. &lt;br /&gt;- Chcę byś pomogła mi podczas tego zabiegu – powiedział patrząc na Lisę. Dziewczyna od razu spojrzała na siostrę Cecylię.&lt;br /&gt;- Nie sądzę by to był… - nie dokończyła, bo Beuer przerwał jej, gromiąc wzrokiem.&lt;br /&gt; - Nie czas. Teraz nie czas – huknął pięścią w szybę. Lisa poderwała się i wyłupiastymi oczami patrzyła na odmienionego lekarza.&lt;br /&gt;Masterson wyprostowała się. wciągała długo nosem powietrze, po czym podeszła do drzwi kantorka. Położyła rękę na klamce i odwróciła się do ordynatora.&lt;br /&gt;- Tak. Wpuść go. &lt;br /&gt;Wszedł lekko kuśtykając. Przygarbiony i z niechęcią na twarzy. Nie patrzył na nikogo tylko wodził oczami po posadzce. Usiadł na kozetce i przechylił się do pozycji leżącej. Śledził sufit i wiszący nad nim wiatrak, z trzema wielkimi łopatami.&lt;br /&gt;Beuer, zaskoczony tym co widzi, pytająco łupał to na Lisę to na siostrę Cecylię. Stanął przy jego głowie i próbował spojrzeć mu w oczy.&lt;br /&gt;- Może powinniśmy zaczekać – odwrócił się do Masterson i lekko kręcił głową – Mam wrażenie, że coś jest nie tak z nim.&lt;br /&gt;- Czekać możemy, tylko na co? Jeśli mamy przywrócić mu mowę, tu w jaźni, to musimy dotrzeć do sedna – odwróciła się i przygotowywała papiery i ołówki. Podeszła do Lisy i podała jej jedną – Rysuj jego twarz jak zobaczysz coś niezwykłego. Po prostu… kiedyś rysowałaś… dasz radę?&lt;br /&gt;Dziewczyna dygnęła na potwierdzenie i oddaliła się w kąt.&lt;br /&gt;- Jutro powinien być u nas nasz mistrz. Może powinniśmy zaczekać? – Beuer pytał sam siebie, przyglądając się notatkom z poprzedniej sesji – No dobrze – powiedział w końcu – Zaczynajmy. W końcu o czym będziemy prawić? Za mało mamy tych informacji.&lt;br /&gt; Usiadła za jego głową na niskim stołku i modulując głos zaczął:&lt;br /&gt;- Czy słyszysz mnie dobrze chłopcze?&lt;br /&gt;Bob mrugnął oczami i podniósł prawą dłoń.&lt;br /&gt; - Jest uchylone okno, przez które słyszysz szum drzew. Lekki wiatr niesie drobne liście. Słyszysz mój głos i twoje powieki zaczynają być ciężkie. Coraz bardziej ci doskwierają i w końcu zamykasz oczy.&lt;br /&gt;Bob posłusznie wykonywał polecenia. Po minucie jego dłonie, rozluźnione całkowicie legły na tapczanie. Ordynator poruszał rękami nad jego oczami, jakby chciał sprawdzić czy nie widzi.&lt;br /&gt; - Słyszysz mnie chłopcze? – odezwał się nagle niskim głosem.&lt;br /&gt;- Słyszę – spokojnie odparł Bob.&lt;br /&gt; - Czy pamiętasz wczorajsze spotkanie z czarnym koniem? – Beuer jeszcze obniżył głos. &lt;br /&gt;Chłopak drgnął i uniósł rękę, zaciskając ją w pięść. Lisa podniosła głowę i niespokojnie patrzyła na Beuera.&lt;br /&gt;- Czy pamiętasz wczorajszy dzień? – ponowił ordynator, bacznie obserwując chłopaka, który zaczął zaciskać drugą pięść.&lt;br /&gt; - Pamiętam – odparł.&lt;br /&gt;- Gdzie nauczyłeś się tak jeździć konno – lekarz rozluźnił się.&lt;br /&gt;- Nie jeżdżę konno. Nigdy nie siedziałem na koniu – chłopak mówił niespokojnie. Ostatni wyrazy urwał.&lt;br /&gt; - To co pamiętasz ze wczoraj to właśnie koń. Uratowałeś sporo ludzi.&lt;br /&gt;- Nie uratowałem jej. Nie dałem rady – Bobem wstrząsnęło.&lt;br /&gt;- Przecież jeździsz na rumaku bardzo dobrze… dałeś sobie radę. Musiałeś gdzieś się nauczyć. Czy to było w domu. Nauczył cię ojciec. Przypomnij sobie. Nalegam – zaostrzył głos.&lt;br /&gt; - To nie rumaki tylko Voobany. Parszywe Voobany. Nigdy ich nie dosiądziesz póki nie przytwierdzisz swego kręgosłupa do ich tarczy grzbietowej. Wtedy łączą się. możesz tylko zmienić jego kierunek. Do walki się nie nadają, bo są parszywe. Gnane ogniem.&lt;br /&gt;Lisie wypadły kartki uderzając w stojącą na podłodze lampę. Masterson nie zwróciła jej uwagi, bo zapisywała pośpiesznie kolejne strony.&lt;br /&gt;Bob wyprostował ręce, nogi i odchylając głowę do tyłu otworzył na szeroko usta. Beuer wstał i cofnął się krok do drzwi.&lt;br /&gt;- Gdzie teraz jesteś? – spytał znów modulując głos.&lt;br /&gt;Chłopak milczał. Przykryte powiekami oczy drgały w zawrotnym tempie. Lekarz ponowił pytanie, ale nie otrzymując odpowiedzi przeszedł do stóp chłopca. Dając znaki Masterson, wskazywał wyprostowanym palcem na jego mięśnie, wyprężone stopy i sztywne ramię i przedramię. Potem spojrzał na Lisę i w geście nakazał rysowanie twarzy. Dziewczyna wstała przestraszona i kucając przy wejściowych drzwiach, wpatrując się w Boba szkicowała, szybkimi ruchami prowadząc ołówek.&lt;br /&gt;- Gdzie teraz jesteś – ponowił ordynator, ale nie otrzymał żadnej odpowiedzi. Zapisał coś na swej kartce i spojrzał na wiszący na ścianie zegar. Zapisał godzinę i obniżając głos spytał:&lt;br /&gt; - Czy te Voobany to odmiana koni?&lt;br /&gt;Bobem wstrząsnął wewnętrzny nerw. Skoczył na kozetce podnosząc się cały. I Lisa i Masterson podskoczyły przestraszone. Beuer uspokoił je ręką i nie odrywał wzroku od chłopca.&lt;br /&gt;- Czy te Voobany to konie?&lt;br /&gt; - Voobany to koń z głową psa – Bob nagle rozluźnił się i jego ciało wolno opadło na tapczan.&lt;br /&gt;- Opisz je.&lt;br /&gt;- Są wyższe niż konie pociągowe. Mają zamiast kopyt, wielkie psie łapy. Z tyłu zamiast włosia, mają sztywny jak gumowy pręt: ogon.&lt;br /&gt; - A głowa. Koński łeb.&lt;br /&gt;- To nie koński łeb tylko psia głowa. Wielka wilcza szczęka i obracające się na wszystkie strony uszy.&lt;br /&gt;- Obracające uszy?&lt;br /&gt; - By słyszeć nadjeżdżające Mongory. Mongory Drwali Losu.&lt;br /&gt;Masterson szorowała ołówkiem po kolejnych kartkach. Lisa szkicowała dłonie i resztę ciała Boba. Ordynator stał nieruchomo wyglądając przez okno. Z ciemnej nocy dochodziło tylko światło latarni.&lt;br /&gt;- Gdybym chciał przyjść do ciebie i to zobaczyć. Jak długo bym musiał jechać.&lt;br /&gt;- Chryste – wrzasnęła Lisa i odskoczyła, uderzając plecami w drzwi – On otworzył oczy.&lt;br /&gt;Beuer uciszył ją, energicznym gestem i podszedł do głowy chłopaka. Nie poruszał gałką oczną. Jego przewrócone źrenice stały nieruchomo.&lt;br /&gt; - Spokojnie. Tak się zdarza – dał jej znak by wróciła na miejsce. Odczekał chwilę. Przeczytał kilka zdań, patrząc przez ramię Cecylii. &lt;br /&gt;- Słyszysz mnie?&lt;br /&gt; - Słyszę dobrze – odparł Bob przymykając powieki.&lt;br /&gt;- Gdybym chciał przyjść do ciebie i zobaczyć to co się tam dzieje, gdzie musiałbym dotrzeć.&lt;br /&gt;Bob milczał. Jego oczy znów otworzyły się, powodując u Lisy nerwowość. Masterson wskazała palcem na pięści chłopaka, które znów się zacisnęły.&lt;br /&gt;- Bob. Słyszysz mnie?&lt;br /&gt; - Nie nazywam się Bob – nie domknął powiek, tylko niespokojnym głosem cedził każde słowo.&lt;br /&gt;- Chłopcze. Gdzie mam przyjść?&lt;br /&gt;- Stąd nie widać twierdzy Laufra – odparł chłopak i zaczął drgać. Rzucił się kilka razy i upadł na podłogę. &lt;br /&gt;Zerwali się wszyscy.&lt;br /&gt;Siostra Masterson sięgnęła ze stołu kawałek patyka, który owinięty był bandażem. Wsadziła mu do ust. Beuer nakrył go kocem i tamował niesamowicie mocne kopnięcia, które chłopak wykonywał we wszystkich kierunkach. Kiedy atak wzmógł się, Masterson usiadła kolanami na ramionach chłopca i gestem kazała ordynatorowi odstąpić. Bob trzepał się i rzucał ponad pięć minut. Kiedy się uspokoił, podłożyli mu pod głowę poduszkę, okryli i zostawili tylko jedną świecącą lampę. Wyszli, zamykając drzwi na klucz.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7959881903971220885-1045506662146481318?l=roczniak.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://roczniak.blogspot.com/feeds/1045506662146481318/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://roczniak.blogspot.com/2010/08/wiem-skad-sie-wzia-pomys-na-szkicowanie.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7959881903971220885/posts/default/1045506662146481318'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7959881903971220885/posts/default/1045506662146481318'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://roczniak.blogspot.com/2010/08/wiem-skad-sie-wzia-pomys-na-szkicowanie.html' title='wiem, skąd się wziął pomysł na szkicowanie.. wiem'/><author><name>Jacek Roczniak</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16461212237819666351</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/SwbURJJa4KI/AAAAAAAAABg/uLRkfWFvMfk/S220/bobertwarzokladka.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/TFrU6KxVEYI/AAAAAAAAAKQ/ETE8TxFXL1w/s72-c/MONGOR-1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7959881903971220885.post-1588963155715291683</id><published>2010-08-02T11:52:00.000-07:00</published><updated>2010-08-02T11:56:04.909-07:00</updated><title type='text'>dlaczego nic nie powiedział...?</title><content type='html'>&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/TFcUSWsqHDI/AAAAAAAAAKI/l39HTLrSC5s/s1600/PASH+BARKA+033.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/TFcUSWsqHDI/AAAAAAAAAKI/l39HTLrSC5s/s320/PASH+BARKA+033.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5500887775419440178" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Wiele przywiozłem informacji. Bardzo wiele. Wątki Pash’a, dalej informacje odnośnie asystentek doktora Snake’a… pani Yovi Peruzzi i w końcu nowe wiadomości o tym, od kogo Pash miał informacje o Dziennikach swego ojca i przede wszystkim o procedurach. Choć to wszystko jest mega skomplikowane i powikłane, to obecnie zamiast pisać drugi tom, skupiam się na tym, co mogę pominąć bez straty dla części fabularnej. Najważniejszy jest dla mnie motyw, dlaczego Max Woodward tam wrócił. Dlaczego zrobił to drugi raz. To jest najważniejsze, bo determinuje (a raczej determinowało) jego działania, które poprzedziły drugi skok. Po drugie, te wszystkie działania, które wykonał Max związane są ściśle z Andrew Pash’em oraz doktorem Snake’iem oraz prawdziwą matką Maxa. Gąszcz wątków jednak układa się w logiczną, (czy coraz bardziej logiczną) całość. I nad tym wszystkim rozgrywa się w drugim tomie przestrzeń tych, których Max tu zostawił: Cornela i Tony’ego. Dlaczego im tak bardzo zależy, by nikt nie dowiedział się o tym, co robił z nimi Banary, ale także (czego ostatnio się dowiedziałem) tego co im robił doktor Thomas Snake po wybudzeniu. Już w pierwszym tomie, czyli w „Woodward” wiedziałem, że Snake był przy wybudzeniach. Próbował wybudzić dzieci. Był na pewno przy wybudzeniu Cummings’a i Shepard’a. Jakże naiwny byłem wtedy myśląc, że dzieci wybudzone ze śpiączki tak po prostu mu opowiadały o Krainie. Nic bardziej mylnego. Snake stosował to, co robił ten zwyrodnialec Banary. Jestem tego już całkowicie pewien. Badał tak samo ich podatność, na polecenia werbalne i niewerbalne. Na utrzymywaniu danej osoby w pewnych wizualizacjach, fiksacjach wzroku, reakcji na polecenia. By w końcu dotrzeć do poziomu relaksacji. Czy to czegoś nie przypomina?&lt;br /&gt;I do tego dziwne asystentki, które szkicują i szkicują, jakby bezpowrotnie chciały uchwycić ten jedyny raz, kiedy wysłuchiwały godzinnych „zeznań” dzieci… czy te dzieci były na pewno już wybudzone?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kolejna sprawa motywu Maxa to oczywiście Malwa. Matka Malwy (Mude Corri) wyraziła zgodę na publikację zapisków, które sama prowadziła oraz tych, które cytował jej Max Woodward. Historia tych fragmentów jest dosyć dziwna. Przypomnę, że Mude Corri urodziła się 16 października 1969 roku. Jej ojciec był anglikiem, ale nazwisko Mude (w powieści występuje jako Malwa) pozostało po matce, włoszce – Corri. Wiele wskazuje na to, że Mude Corri była wnuczką pani Adrienne Corri, aktorki urodzonej w 1930 roku, ale nie znalazłem potwierdzenia na ten temat (a ze względu na kolejny możliwy wątek, tych informacji nie będę już sprawdzał).&lt;br /&gt;Malwa zapadła w śpiączkę około 1982 lub 1983 roku. Nie odzyskała przytomności przez siedem lat. Jak wiemy już na pewno, Cornel Cummings (w powieści jako Koleś) odwiedził po swym wybudzeniu panią Corri tylko raz. To wtedy dowiedział się, że spisywała ona to, co rzekomo przesyłała jej córka. Przesyłała wyłącznie w formie odczuć. (nie ma tutaj żadnego kontaktu metafizycznego). Jak dowiedziałem się już dosyć dawno, Koleś natrafił u niej w domu na te pamiętniki, czy raczej zapiski. Pani Corri opisywała raczej swoje przeżycia, więc ciężko mi traktować ten materiał jako coś, co było pochodzenia samej Malwy.&lt;br /&gt;Drugą sprawą (a właściwie źródłem) są przekazy, do których dotarł sam Max. I tutaj mam dwie możliwości oceny. Po pierwsze, kiedy Max powrócił do Miasta, odnalazł z tyłu na obrazach, które malowała Malwa w jej domu, (w Brzozowym Lasku) – więc odnalazł tam jej różne zapiski, w formie krótkich wersowanych strof. Max jednak nie wiedział o tym, do momentu aż Romek nie pokazał mu tego w Krainie. Brzmi chaotycznie, ale wszystko wskazuje, że tak właśnie było. Max widział te obrazy i te napisy, ale w ogóle nie przywiązał do nich wagi. Być może jest prawdą to co napisał Cummings, że Max był tak tym przejęty i wstrząśnięty, że w ogóle go to nie interesowało. Choć dla mnie brzmi to mało wiarygodnie, to jednak muszę to dopuścić. Jednak dalej, kiedy Max i Romek opuścili Miasto i trafili do Krainy, przed wejściem do Przedmieść, Romek który cały czas nosił i nie odstępował pewnego pakunku, pokazuje Maxowi te właśnie płótna. (Romek powycinał je z ram i zabrał ze sobą).&lt;br /&gt;I dochodząc do sedna. Kiedy Max zdecydował się zostać, spotkał się na końcu Głębokiego Lasu z Celibrem. Celiber miał resztę informacji o Malwie. Wiem już skąd je miał, ale przekazanie tego tutaj, w takiej faktograficznej formie, nawet dla mnie jest bardzo trudne.&lt;br /&gt;Pisać do mnie proszę: jacek.roczniak@gmail.com&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7959881903971220885-1588963155715291683?l=roczniak.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://roczniak.blogspot.com/feeds/1588963155715291683/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://roczniak.blogspot.com/2010/08/dlaczego-nic-nie-powiedzia.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7959881903971220885/posts/default/1588963155715291683'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7959881903971220885/posts/default/1588963155715291683'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://roczniak.blogspot.com/2010/08/dlaczego-nic-nie-powiedzia.html' title='dlaczego nic nie powiedział...?'/><author><name>Jacek Roczniak</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16461212237819666351</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/SwbURJJa4KI/AAAAAAAAABg/uLRkfWFvMfk/S220/bobertwarzokladka.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/TFcUSWsqHDI/AAAAAAAAAKI/l39HTLrSC5s/s72-c/PASH+BARKA+033.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7959881903971220885.post-4909020009248464997</id><published>2010-06-21T21:52:00.000-07:00</published><updated>2010-06-21T22:00:36.159-07:00</updated><title type='text'>zaginiony... drewniany oryginał...</title><content type='html'>&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/TCBB4AOHIyI/AAAAAAAAAKA/T4-WdxFE14Y/s1600/IMG_5743.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/TCBB4AOHIyI/AAAAAAAAAKA/T4-WdxFE14Y/s320/IMG_5743.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5485456776524931874" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Wiem gdzie jest. Figurka Bobera Banarego.  Niestety to już drugi raz, w którym okazuje się, że nie mamy pewności co do oryginału. Ale jest. Nikogo nie dziwi, że to wciąż wędruje pomiędzy Holandią a Niemcami. (sprawa farmy des Pound’a wraca ) Nie wiem, czy to na pewno ta sama kopia. Kopia drewnianego oryginału, który w 1985 (a może nawet tuż przed samym zdarzeniem – w maju 1986) roku wykonał Bober Banary.&lt;br /&gt;Losy figurek, które wykonywali wszyscy tzw. Terrusi, są nadal dla mnie nie do końca jasne. Na pewno oryginały były rzeźbione w drewnie. Ten dziwny rytuał, który min. Banary nad nimi wykonywał procedury, został także potwierdzony w dwóch źródłach: Dzienniki Bobera oraz w Zeznaniach Andrew Pash’a. Ale odkąd jako trzecie źródło pokazały się Mity Drwali Losu pana Robinsona, od tego momentu wszyscy wiemy o wiele więcej o samym trybie rzeźbienia i powoływania figurki. Po samym już przeniesieniu figurki były ukrywane. Tak samo postępował Bober Banary. Po jakimś czasie pojawiały się duplikaty wykonane w kamieniu. Z początku wykonywane były w tzw. Kamieniu Mydlanym, (tak przynajmniej myślałem po odkryciu w Hamburgu, także na zdjęciu) ale ostatecznie ustalono, że mamy do czynienia z marmurem i innymi kamieniami.&lt;br /&gt;Duplikowana figurka przeważnie trzymała wymiary drewnianego oryginału. Około 30 centymetrów, jasna barwa kamienia, bardzo duży szczegół (detal twarzy i dłoni). Zawsze przedstawiała postać nagą, ale bez widocznie rzeźbionych genitaliów. Najbardziej zastanawiające jest jednak to, że te kamienne repliki były rzeźbione także z wielką dokładnością. Na jakiej podstawie? Po pierwsze na podstawie oryginału lub na podstawie samego szkicu. Skąd więc i gdzie był dostępny drewniany oryginał lub szkic?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7959881903971220885-4909020009248464997?l=roczniak.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://roczniak.blogspot.com/feeds/4909020009248464997/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://roczniak.blogspot.com/2010/06/zaginiony-drewniany-orygina.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7959881903971220885/posts/default/4909020009248464997'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7959881903971220885/posts/default/4909020009248464997'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://roczniak.blogspot.com/2010/06/zaginiony-drewniany-orygina.html' title='zaginiony... drewniany oryginał...'/><author><name>Jacek Roczniak</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16461212237819666351</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/SwbURJJa4KI/AAAAAAAAABg/uLRkfWFvMfk/S220/bobertwarzokladka.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/TCBB4AOHIyI/AAAAAAAAAKA/T4-WdxFE14Y/s72-c/IMG_5743.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7959881903971220885.post-7339078202118640828</id><published>2010-05-21T10:01:00.000-07:00</published><updated>2010-05-21T10:04:50.085-07:00</updated><title type='text'>Cyt: ”Pochodzenie Pash’a  jest na tym zdjęciu, niech pani się przyjrzy”. Taki telegram odebrała pani S.</title><content type='html'>&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/S_a8u26NsyI/AAAAAAAAAJU/xYqHKOEymHw/s1600/zdjecie+4+garden.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 276px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/S_a8u26NsyI/AAAAAAAAAJU/xYqHKOEymHw/s400/zdjecie+4+garden.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5473769910315103010" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7959881903971220885-7339078202118640828?l=roczniak.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://roczniak.blogspot.com/feeds/7339078202118640828/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://roczniak.blogspot.com/2010/05/cyt-pochodzenie-pasha-jest-na-tym.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7959881903971220885/posts/default/7339078202118640828'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7959881903971220885/posts/default/7339078202118640828'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://roczniak.blogspot.com/2010/05/cyt-pochodzenie-pasha-jest-na-tym.html' title='Cyt: ”Pochodzenie Pash’a  jest na tym zdjęciu, niech pani się przyjrzy”. Taki telegram odebrała pani S.'/><author><name>Jacek Roczniak</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16461212237819666351</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/SwbURJJa4KI/AAAAAAAAABg/uLRkfWFvMfk/S220/bobertwarzokladka.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/S_a8u26NsyI/AAAAAAAAAJU/xYqHKOEymHw/s72-c/zdjecie+4+garden.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7959881903971220885.post-4892125819572650753</id><published>2010-05-17T05:47:00.000-07:00</published><updated>2010-05-17T05:54:04.266-07:00</updated><title type='text'>Jutro rusza trzecia część przesłuchań Andrew Pash’a.</title><content type='html'>&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/S_E7rStAqWI/AAAAAAAAAJM/oXIVu_k2KZ0/s1600/Geba_diVx4.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 256px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/S_E7rStAqWI/AAAAAAAAAJM/oXIVu_k2KZ0/s320/Geba_diVx4.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5472220637172902242" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Wiele osób odkrywa tę sprawę na nowo. Nie tutaj, a tam daleko. W północno zachodniej części Hammersmith. Ale wiele osób i w Polsce, coraz bardziej interesuje ta historia. Dlatego przypomnę, że Andrew Pash podaje się za syna Bobera Banarego, człowieka który posiadł pewną tajemnicę i w latach siedemdziesiątych (pierwsze ponoć w 1977) zaczął wynajmować swoją willę całym, wybranym przez siebie rodzinom. Dzieci po niedługim czasie popełniały tam samobójstwa… ale nie te, które kończyły się śmiercią. Te były inne. Wszystkie dzieci zapadały w śpiączkę. Po dziwnie krótkim śledztwie okazało się, że dzieci trafiały do tego samego szpitala… a ich oddział odwiedzał w każdy czwartek pewien starszy pan… Bober Banary. &lt;br /&gt;Sprawa ujrzała światło dzienne w połowie 1985 roku, kiedy w willi wynajmowanym przez pana Kas’a Woodward’a jego syn, Max – popełnił samobójstwo. Przeżył, i oczywiście trafił na oddział pana B. jednak wtedy, kiedy Max upadl... ktoś widział… widział tego starca… i tych dwóch sklepikarzy zeznało, że Banary był tej nocy na placu… kilka metrów od miejsca, w którym spadł Max Woodward. Jednak policja dowiedziała się także, że na dachu z którego skoczył chłopiec, był ktoś jeszcze… w 25 rozdziale powieści „Woodward” napisałem kto tam był, jednak nie do końca teraz jestem pewien, czy nie był tam jeszcze ktoś. Mężczyzna, który odwiedził ich willę kilka razy wcześniej.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7959881903971220885-4892125819572650753?l=roczniak.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://roczniak.blogspot.com/feeds/4892125819572650753/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://roczniak.blogspot.com/2010/05/jutro-rusza-trzecia-czesc-przesuchan.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7959881903971220885/posts/default/4892125819572650753'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7959881903971220885/posts/default/4892125819572650753'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://roczniak.blogspot.com/2010/05/jutro-rusza-trzecia-czesc-przesuchan.html' title='Jutro rusza trzecia część przesłuchań Andrew Pash’a.'/><author><name>Jacek Roczniak</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16461212237819666351</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/SwbURJJa4KI/AAAAAAAAABg/uLRkfWFvMfk/S220/bobertwarzokladka.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/S_E7rStAqWI/AAAAAAAAAJM/oXIVu_k2KZ0/s72-c/Geba_diVx4.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7959881903971220885.post-7870150118434616340</id><published>2010-05-16T08:25:00.000-07:00</published><updated>2010-05-16T08:26:01.309-07:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/S_AOgSTcTVI/AAAAAAAAAJE/5wTQAK2E-X4/s1600/Resize+of+Rotation+of+Korzen+MAXA.psd.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 313px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/S_AOgSTcTVI/AAAAAAAAAJE/5wTQAK2E-X4/s320/Resize+of+Rotation+of+Korzen+MAXA.psd.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5471889495087140178" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To ja nie potrafię chyba interpretować poprawnie tych wszystkich faktów. Wracam jak biały człowiek ze zdjęć znad morza… otwieram maila i widzę: plik z tłumaczeniami od Agi Stasiak… dalej mail, a w nim plik (którego długo nie mogłem otworzyć) od Mark’a (to on przypatruje się procesowi Pash’a). I mail od Niej. Mail od pani S. Kobiety, która ma listy… zapiski Mude Corri.&lt;br /&gt;W mailu od pani S. jest także załącznik w formacie .rar – a tam skompresowane szkice. Szkice, które wykonywała asystentka doktora Thomas’a Snake’a. Pani Yovi Peruzzi. Nie będę teraz przypominał i przytaczał – kto jest kim w tej historii, bo naprawdę nie pora. Ja tak bardzo starałem się pomijać ten wątek w „Woodward’zie”, bo nie interesowało mnie w tej części, jak po wybudzeniu dzieci (Max a niedługo później Cummings i niedługo później Shepard) – działał pan Snake. Uważałem, co zresztą zarzucili mi także czytelnicy, że powinienem pociągnąć dalej ten wątek. Ale nadal nie uważam, by ważniejsze od historii Maxa były wydarzenia obok. &lt;br /&gt;Teraz jednak, w świetle zeznań Pash’a i wizyty pani S. wszystko nabiera innego znaczenia. Po pierwsze, to Snake inaczej widzi udział inspektora Snake’a.  O tym wyraźnie już mówi Pash. To samo potwierdzają… krótkie rozmowy z panią S. Mam nadzieję, że pan Thomas Snake badając dzieci po wybudzeniu… nie naruszył żadnej z procedur!&lt;br /&gt;(niech nikt nie pyta proszę w mailach, co przedstawia ten szkic)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7959881903971220885-7870150118434616340?l=roczniak.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://roczniak.blogspot.com/feeds/7870150118434616340/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://roczniak.blogspot.com/2010/05/to-ja-nie-potrafie-chyba-interpretowac.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7959881903971220885/posts/default/7870150118434616340'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7959881903971220885/posts/default/7870150118434616340'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://roczniak.blogspot.com/2010/05/to-ja-nie-potrafie-chyba-interpretowac.html' title=''/><author><name>Jacek Roczniak</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16461212237819666351</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/SwbURJJa4KI/AAAAAAAAABg/uLRkfWFvMfk/S220/bobertwarzokladka.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/S_AOgSTcTVI/AAAAAAAAAJE/5wTQAK2E-X4/s72-c/Resize+of+Rotation+of+Korzen+MAXA.psd.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7959881903971220885.post-7262050423370988191</id><published>2010-05-13T10:44:00.001-07:00</published><updated>2010-05-13T10:46:15.672-07:00</updated><title type='text'>Andrew Pash</title><content type='html'>a jednak Pash wraca na ławę oskarżonych...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7959881903971220885-7262050423370988191?l=roczniak.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://roczniak.blogspot.com/feeds/7262050423370988191/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://roczniak.blogspot.com/2010/05/andrew-pash.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7959881903971220885/posts/default/7262050423370988191'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7959881903971220885/posts/default/7262050423370988191'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://roczniak.blogspot.com/2010/05/andrew-pash.html' title='Andrew Pash'/><author><name>Jacek Roczniak</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16461212237819666351</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/SwbURJJa4KI/AAAAAAAAABg/uLRkfWFvMfk/S220/bobertwarzokladka.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7959881903971220885.post-3211636376170697778</id><published>2010-04-29T21:58:00.000-07:00</published><updated>2010-04-29T21:59:03.862-07:00</updated><title type='text'>Nie mogę jeszcze podać publicznie tych informacji.</title><content type='html'>&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7959881903971220885-3211636376170697778?l=roczniak.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://roczniak.blogspot.com/feeds/3211636376170697778/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://roczniak.blogspot.com/2010/04/nie-moge-jeszcze-podac-publicznie-tych.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7959881903971220885/posts/default/3211636376170697778'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7959881903971220885/posts/default/3211636376170697778'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://roczniak.blogspot.com/2010/04/nie-moge-jeszcze-podac-publicznie-tych.html' title='Nie mogę jeszcze podać publicznie tych informacji.'/><author><name>Jacek Roczniak</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16461212237819666351</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/SwbURJJa4KI/AAAAAAAAABg/uLRkfWFvMfk/S220/bobertwarzokladka.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7959881903971220885.post-4826396590637899228</id><published>2010-04-23T07:32:00.000-07:00</published><updated>2010-04-23T07:38:55.257-07:00</updated><title type='text'>wraca... on ciągle wraca</title><content type='html'>&lt;blockquote&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/S9GvlUKw82I/AAAAAAAAAIY/1muwAoaSxDs/s1600/Bober+Banary+in+the+Park.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 194px; height: 320px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/S9GvlUKw82I/AAAAAAAAAIY/1muwAoaSxDs/s320/Bober+Banary+in+the+Park.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5463340878581003106" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;Przechadzał się swym parkiem, przyglądając się rodzinom i ich dzieciom. Nabierał pewnosci, że to co widzi jest tylko wstępem. Po kilku miesiącach był pewny, że to co znalazł, to nie przypadek.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7959881903971220885-4826396590637899228?l=roczniak.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://roczniak.blogspot.com/feeds/4826396590637899228/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://roczniak.blogspot.com/2010/04/przechadza-sie-swym-parkiem.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7959881903971220885/posts/default/4826396590637899228'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7959881903971220885/posts/default/4826396590637899228'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://roczniak.blogspot.com/2010/04/przechadza-sie-swym-parkiem.html' title='wraca... on ciągle wraca'/><author><name>Jacek Roczniak</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16461212237819666351</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/SwbURJJa4KI/AAAAAAAAABg/uLRkfWFvMfk/S220/bobertwarzokladka.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/S9GvlUKw82I/AAAAAAAAAIY/1muwAoaSxDs/s72-c/Bober+Banary+in+the+Park.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7959881903971220885.post-336256993778902300</id><published>2010-04-22T23:39:00.000-07:00</published><updated>2010-04-22T23:42:40.724-07:00</updated><title type='text'>tajemnicza wyspa Brijunii</title><content type='html'>patrzę najpierw w analizy tego, co pani tłumaczka Agnieszka Stasiak mi opracowała, a co dotyczy wyspy Brijunii i przebywającego tam (już prawie pewne), niejakiego Johne'ego B. Jutro podam to do publicznej wiadomosci wraz z kilkoma fotografiami. Bylem na Brijunii niedawno i wiem, co pozostało.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7959881903971220885-336256993778902300?l=roczniak.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://roczniak.blogspot.com/feeds/336256993778902300/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://roczniak.blogspot.com/2010/04/tajemnicza-wyspa-brijunii.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7959881903971220885/posts/default/336256993778902300'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7959881903971220885/posts/default/336256993778902300'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://roczniak.blogspot.com/2010/04/tajemnicza-wyspa-brijunii.html' title='tajemnicza wyspa Brijunii'/><author><name>Jacek Roczniak</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16461212237819666351</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/SwbURJJa4KI/AAAAAAAAABg/uLRkfWFvMfk/S220/bobertwarzokladka.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7959881903971220885.post-4662073281255819632</id><published>2010-04-10T09:52:00.001-07:00</published><updated>2010-04-10T09:54:13.156-07:00</updated><title type='text'>Prezydent Polski nie żyje</title><content type='html'>prezydent Kaczyński nie żyje... umarł tam, gdzie ponad cztery tysiące polaków 70 lat wczesniej... Lech Kaczyński nie żyje...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7959881903971220885-4662073281255819632?l=roczniak.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://roczniak.blogspot.com/feeds/4662073281255819632/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://roczniak.blogspot.com/2010/04/prezydent-polski-nie-zyje.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7959881903971220885/posts/default/4662073281255819632'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7959881903971220885/posts/default/4662073281255819632'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://roczniak.blogspot.com/2010/04/prezydent-polski-nie-zyje.html' title='Prezydent Polski nie żyje'/><author><name>Jacek Roczniak</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16461212237819666351</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/SwbURJJa4KI/AAAAAAAAABg/uLRkfWFvMfk/S220/bobertwarzokladka.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7959881903971220885.post-7664973697442555513</id><published>2010-04-06T07:49:00.000-07:00</published><updated>2010-04-09T23:16:58.345-07:00</updated><title type='text'>Woodward – chłopiec zza śpiączki.</title><content type='html'>&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/S7tKffWsxUI/AAAAAAAAAII/FNOeVl0HAcs/s1600/bobnalawce.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 142px; height: 200px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/S7tKffWsxUI/AAAAAAAAAII/FNOeVl0HAcs/s200/bobnalawce.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5457037278342595906" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;To były stare czasy... w wiecznie obleganej przez przyjezdnych dzielnicy Hammersmith.  Zamieszkiwali opustoszałe domy, pozostawione przez tych, którzy przenosili się do centrum. Niedaleko Queen’s Caroline Street był park. Tam przesiadywał po przejściu na emeryturę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Max Woodward wynajął willę u niego. A właściwie zrobił to jego ojciec, który nieszczęśliwie odpowiedział na ogłoszenie Bobera Banarego. Nikt nie przypuszczał, że to może łączyć się ze śpiączką…  Bo jakiż związek może mieć stan śpiączki, jeśli analizujemy go w oderwaniu od człowieka? Analiza samej śpiączki ma mały sens. Pamiętam dokładnie przypadek Goffreya. To pewnie już ostatni etap, kiedy analizuje się znów własny, najcięższy wątek tej opowiesci, ale to wciąż wraca. Ja wciąż o tym myślę. O połączeniu na wskroś realnego świata śpiączki i tamtego świata Krainy. Analizuję to, jak długo można działać na dziecko w śpiączce, powodując jego interakcję z zadanym światem. Czy Bober zepchnął te dzieci do świata Krainy, czy tylko podawał (czytał) ten świat słowami i zdaniami. Tego nie wiemy. Wiemy, że całymi dniami (najczęściej we czwartki) przychodził do szpitala, otwierał swoją księgę i czytał. A wcześniej, cały tydzień pisał, analizował każdy z nadesłanych przypadków i pisał.&lt;br /&gt;Cytat:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;    „Z kieszeni płaszcza wyjął figurkę Maxa owiniętą w lawendową chustkę, pokrwawioną w kilku miejscach. Odwracając głowę, by na nią nie patrzeć, położył na środku polany. Znów sięgnął do kieszeni, ale zatrzymał się w pół ruchu. – Cholera, zapomniałem! – zawołał cicho. Wrócił do pracowni, zabrał księgę i leżącą na niej teczkę z nazwiskiem Woodward. Ponownie wkradł się do domu. Ułożył księgę na polanie. Pochylił się nad nią i dotknął czołem. Otworzył na niebieskich stronach. Ze sztywnego grzbietu wyjął pióro. Przetarł po opierzonej części, przeciągnął pod nosem, łapiąc jego zapach. Lewą ręką wsunął pióro pomiędzy obolałe palce prawicy. Jęknął. Mimo dojmującego bólu, kreślił znaki. Przymykał oczy i pióro zastygało. Otwierał szeroko i stawiał kolejny znak. Podkreślał co trzecią figurę. W piątej linii zaznaczał hieroglify, które przypominały klucze wiolinowe”. („Woodward” rozdział 5, str.131)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;          Jednak Bober tworząc swoją listę, która powstała na podstawie jego notatników, budował na mocnych i kompletnych materiałach. O dzieciach, które wynajmowały jego willę wiedział wszystko:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;    „Przyświecając sobie latarką, wspiął się po schodach na piętro i wszedł do pokoju Maxa. Po podłodze walały się tu porozrzucane plakaty i książki. Żeby dojść do biurka, musiał odgarnąć dżinsy i koszule. W świetle latarki zobaczył na ścianie plakat z napisem Comax. Ściągnął go i zwinął w rulon. Na wieży migały wskaźniki fonii. Płyta była włączona, ale muzyki nie było słychać, bo było całkowicie ściszone. Wcisnął „stop”. – Znów Comax? – powiedział do siebie, wyjmując krążek i odkładając go na biurko. Podszedł do biblioteczki. Przejechał palcem po grzbietach książek i wyciągnął ostatnią z nich: „Wielkie Koncerty. Odcinek piąty: Wyposażenie Sceniczne”. Wyciągnął z kieszeni foliową torbę i wrzucił do niej książkę i płytę.&lt;br /&gt;    Potknął się o leżący na podłodze gruby zeszyt, formatu A–5. Podniósł go, zajrzał do środka i aż jęknął z zachwytu. Pamiętnik Maxa. Przewracał kartki z coraz szerszym uśmiechem, wodząc nosem przy samym papierze. Każda kartka odpowiadała jednej dacie. Jedna data, jeden dzień, jedna zapisana kartka. Ostatni miesiąc był odstępstwem. Pod kolejnymi datami widniało niekiedy tylko jedno zdanie, czasami jedno słowo: „Nic”.&lt;br /&gt;    Wyrwał kilka stron ze znalezionego w szufladzie bloku. Rozłożył je na blacie biurka wraz z pamiętnikiem. Oświetlił latarką opartą o stos zeszytów. Zaczął przepisywać notatki Maxa, kiedy snop świateł przemknął po oknach domu. Stary wrzucił wszystko do środka wysuniętej szuflady i docisnął całym ciałem. Chwycił torbę i zszedł do salonu. Z taksówki wysiadała matka. Podtrzymując brzuch jedną ręką, drugą grzebała w torebce opartej o przedni błotnik samochodu. Banary wystrzelił do wejścia. Uchylił drzwi i wysunął się na zewnątrz”. („Woodward” rozdział 5, str. 132)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To ta sama matka, która w w drugiej częsci nie będzie mogła odpowiedzieć na pytanie: gdzie znajduje się pani syn... pani syn Max.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/S7tMZScR8lI/AAAAAAAAAIQ/hlx3cpItkUc/s1600/matka_Maxa.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 301px; height: 400px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/S7tMZScR8lI/AAAAAAAAAIQ/hlx3cpItkUc/s400/matka_Maxa.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5457039370820383314" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7959881903971220885-7664973697442555513?l=roczniak.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://roczniak.blogspot.com/feeds/7664973697442555513/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://roczniak.blogspot.com/2010/04/woodward-chopiec-zza-spiaczki.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7959881903971220885/posts/default/7664973697442555513'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7959881903971220885/posts/default/7664973697442555513'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://roczniak.blogspot.com/2010/04/woodward-chopiec-zza-spiaczki.html' title='Woodward – chłopiec zza śpiączki.'/><author><name>Jacek Roczniak</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16461212237819666351</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/SwbURJJa4KI/AAAAAAAAABg/uLRkfWFvMfk/S220/bobertwarzokladka.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/S7tKffWsxUI/AAAAAAAAAII/FNOeVl0HAcs/s72-c/bobnalawce.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7959881903971220885.post-5330912037420942261</id><published>2010-04-02T23:18:00.000-07:00</published><updated>2010-04-02T23:24:45.429-07:00</updated><title type='text'>Te dzieci nie wiedziały co to są święta…</title><content type='html'>&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/S7beVdQUxcI/AAAAAAAAAH4/JHac7HbB58c/s1600/snakeirobieeeg.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 150px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/S7beVdQUxcI/AAAAAAAAAH4/JHac7HbB58c/s200/snakeirobieeeg.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5455792458817652162" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dzieci z Listy Bobera nie wiedziały, co to są święta a jedyne zmartwychwstanie doświadczały na samych sobie. To jakiś czas temu opisał doktor Thomas Snake, jedyny lekarz, który badał wybudzane dzieci. Jedyny, który zdecydował się wtedy zeznawać. &lt;br /&gt;Jego historia rozpoczyna się dla mnie w 1986 roku. Kiedy Bober Banary, po utracie swej księgi decyduje się na desperacki czyn – kontrolowanego samobójstwa. Najpierw przygotowuje się do niego:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;„Przez park dotarł do budki telefonicznej. Odszukał w książce telefonicznej strony z nowoczesną elektroniką telekomunikacyjną. Sprawdził adres i zawrócił w stronę centrum. Sprawdzając po drodze tabliczki z nazwami ulic, dotarł w końcu do sklepu z elektroniką. &lt;br /&gt;    Był jedynym klientem. Sprzedawca, młody chłopak ze słuchawkami na uszach, zbliżył się i lady i spytał od niechcenia:&lt;br /&gt;    – Co podać?&lt;br /&gt;    Banary popatrzył na niego takim wzrokiem, że chłopak przestał wybijać rytm palcami na ladzie, ściągnął słuchawki i powiedział, najuprzejmiej jak umiał: – Czym mogę panu służyć?&lt;br /&gt;    – Szukam telefonu. Takiego najnowszego. Dla syna, to znaczy wnuczka – mówił wolno Banary. – Czy jest taki z programatorem? &lt;br /&gt;    – I z nagrywaniem? – upewniał się sprzedawca.&lt;br /&gt;    – Dokładnie, bym mógł…  Bym mógł nagrać coś, zaprogramować numer telefonu i podać późniejszy czas dzwonienia.&lt;br /&gt;    – Tak – odparł młodzieniec. – To istny cud techniki. Tylko drogi… ale działa tak. Nagrywa pan swój głos do tej karty pamięci – wskazał cienki pasek plastiku. – Jak pan nagra, ustawia pan tylko dwie rzeczy. Pierwsza, to pod jaki numer ma zadzwonić pana telefon by przekazać nagrany tekst. I druga sprawa: trzeba podać godzinę i datę tego dzwonienia. I już koniec – dokończył.&lt;br /&gt;    Stary oglądał lśniący telefon. Rozpakował słuchawkę i przekręcał kabelki.&lt;br /&gt;    – Jest instrukcja? – spytał posępnie.&lt;br /&gt;    – Oczywiście. Ale to prościzna. Zapewniam, że już pan wie i nie będzie musiał niczego powtarzać.&lt;br /&gt;    – Biorę – zdecydował stary. Zapłacił i taksówką wrócił do domu. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;    Postawił urządzenie na stole i podłączył zasilanie. Potem podszedł do monitorów – na żadnym nie zaobserwował najmniejszego ruchu. Z odsłuchanego nagrania zorientował się, że Woodwardów nie będzie jeszcze w domu przez dłuższy czas. Zadowolony zatarł ręce i zabrał się do roboty. Najpierw z powrotem zamontował opuszczane schody prowadzące z pracowni do Pokoju Makiety. Zabrało mu to mniej czasu niż się spodziewał i tylko raz się skaleczył przy tej robocie. Potem rozwinął drut i przeciągnął go na dół do mieszkania. W korytarzu odsunął szafkę i wpiął końcówkę kabla w telefoniczną puszkę. Wrócił na górę. Napisał na kartce dwa zdania i wziął głęboki oddech. Wcisnął klawisz z literami REC i kiedy lampka zapaliła się na stałe, przeczytał teatralnym tonem, zmieniając głos: Pogotowie? Dzień dobry, nazywam się John Williams, chciałem zgłosić wypadek. Ten staruszek chyba nie żyje. Adres: no tak… przepraszam. Queens Caroline numer 51..&lt;br /&gt;    Odłożył słuchawkę rozdygotanymi rękoma. Wstał od biurka i ledwo zrobił dwa kroki. Przytrzymał się fotela, próbując opanować drżenie kończyn. Z powrotem usiadł chwycił telefon, wpisał datę i zaczął wklepywać godzinę. Nagle rozłączył kabel i odrzucił słuchawkę, jakby go oparzyła. Uchylił okienko i dłuższą chwilę wdychał świeże powietrze. Wrócił przed ekrany by sprawdzić co się dzieje w domu. Matka wróciła sama. Akurat gasiła światło w przedpokoju. Już spokojny, usiadł znowu przy biurku ze słuchawką w dłoni. Nacisnął najpierw play odtwarzając nagrany tekst. Usłyszał swój głos i zaśmiał się. Wcisnął datę i godzinę. Przy minutach zawahał się. Zerknął na zegarek. Była 22:30. wbił 23:00 i nacisnął klawisz execute. Narzucił płaszcz, włożył kapelusz z dużym rondem i poszedł do szopy”. KONIEC CYTATU.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A po tym zdarzeniu na miejsce, wraz z policją przyjeżdża początkujący lekarz, psycholog Thomas Snake.  Choć policjanci drwią z niego, to jednak Snake nic sobie z tego nie robi. Przyjechał w wiadomym celu, i wtedy jeszcze nie współpracował z inspektorem North’em. Do tego wątku nigdy głębiej nie dotarłem, ale odniosłem takie wrażenie, że Snake był już wcześniej przy takich wypadkach, przy próbach samobójczych. Mało tego uważam, że North wiedział o tych badaniach, czy może węszeniu – które prowadzi Snake. Wyraźnie przecież poucza doktora (młodziutkiego doktora) by nie używał wobec matki Maxa słowa „porwanie”. To zresztą normalne, że nim wyjechali na akcję do willi, którą wynajmowali Woodward’owie, musieli rozmawiać o tym, czego chce się dowiedzieć doktor Snake.  Rozdział 12 Fragment:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;„Wózek z ciałem Banary’ego wyjechał po blisko godzinie od przyjazdu karetki, akurat w momencie kiedy, po przeciwnej stronie ulicy zaparkował samochód porucznika. &lt;br /&gt;    – Co jest? – spytał porucznik wyciągając z kieszeni policyjną odznakę.&lt;br /&gt;    – Samobójstwo. Wszystko naszykowane. Dokładnie tak, jak poprzednie – odparł lekarz – tyle, że tym razem to nie dziecko.&lt;br /&gt;    – Widzę po tempie w jakim pakujecie – policjant przerwał mu i lekko się uśmiechnął.&lt;br /&gt;    – Starzec. I to w taki dziwny sposób.&lt;br /&gt;    – Później obejrzę – porucznik kiwnął ręką lekarzowi i zawołał do jednego z podwładnych: –  Mathew, sprawdź piwnicę i wszystkie pokoje. I zajrzyj do tego przyjezdnego. Jak mu tam?&lt;br /&gt;    – Sick czy Snake – powiedział policjant w cywilu. – Jakoś tak po żydowsku – dodał i zaśmiał się, a razem z nim pozostali.&lt;br /&gt;    – A już myślałem, że go upilnujemy – porucznik przez szybę karetki patrzył na podłączonego do kroplówek Banary’ego – I oczywiście śpiączka?&lt;br /&gt;     – Oczywiście North – dokończył lekarz i wsiadł na przednie siedzenie. Karetka odjechała bez syreny. Porucznik wrócił na ganek, gdzie stała matka, ściskając w dłoni poły szlafroka. &lt;br /&gt;    – Nie wiem jak to się mogło stać – powiedziała, zerkając na górę, skąd dochodził płacz dziecka. – To Fryc, mój młodszy syn. Muszę wracać. Mąż będzie dopiero jutro.&lt;br /&gt;    – Oczywiście, pani Woodward. Tylko proszę tam nie wchodzić. Rano przyjadą zebrać ślady – powiedział porucznik i podał jej rękę na pożegnanie.&lt;br /&gt;    Tuż po świcie, z samochodu, który podjechał pod willę, wysiadło dwóch mężczyzn. Porucznik, zamykając furtkę, pochylił się do wysokiego, szczupłego kolegi i szepnął zdecydowanie: – Panie Snake. Tylko niech pan nie używa przy niej słowa porwanie.&lt;br /&gt;    Kiedy matka wpuściła ich do środka, policjant spojrzał na Snake’a, jakby udzielając mu pozwolenia na zadanie pytania. &lt;br /&gt;    – Najpierw, winny jestem pewne wyjaśnienie. Długo się wahałem, czy powinienem tu przyjeżdżać… rzeczy, którymi się zajmuję… nie są w ogóle związane z policją… Czy słyszała pani coś o prekognicji? – powiedział Snake, rozpinając płaszcz i niedbale przewieszając go przez oparcie fotela.&lt;br /&gt;    – Jest pan lekarzem?&lt;br /&gt;    – Nie do końca – uśmiechnął się pod nosem. – Chyba w ogóle nie. A nawet ani trochę – próbował rozładować napięcie, ale kiedy spostrzegł, że matka wpatruje się w niego ze śmiertelną powagą, dokończył już całkiem serio: – Jestem osobą, która bada okoliczności… pewnego stanu. Innego poziomu.&lt;br /&gt;    – Czy mówi pan o istnieniu innego świata? – matka przerwała mu zdecydowanie.&lt;br /&gt;    – Coś pani o tym słyszała?&lt;br /&gt;    – Max. Mój syn. O mało nie wyleciał ze szkoły… za jedno z opowiadań. Ale? – spojrzała na niego i po chwili zastanowienia powiedziała: – Nie. To były tylko fantazje! To była wyobraźnia... Może nawet chora wyobraźnia, którą trzeba leczyć.&lt;br /&gt;    Snake, rozczarowany, przecząco pokręcił głową. Sięgnął po płaszcz i ruszając w stronę wyjścia powiedział: – Skoro tak pani sądzi, to nie będę zabierał więcej czasu. W holu zatrzymał się jednak i wyciągnął z kieszeni kartkę: – Proszę mi tylko powiedzieć, czy to mógł napisać Max? „&lt;br /&gt;KONIEC CYTATU&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dlaczego dziś, w przeddzień wielkiego święta poruszam te bolące sprawy… przede wszystkim dlatego, że Snake jest współwinny temu co się działo z dziećmi. Wiem, że nigdy sam nie kontrolował samobójstw młodych, nigdy nie brał udziału w procederze Bobera, ale Snake mógł odstąpić od badania dzieci. Cały czas zeznaje, że chciał je wybudzić, twierdząc, że są tam więzione. Więzione w śpiączkach, ale moim zdaniem to półprawdy. Snake chciał je badać i gdyby sprawa nie wróciła, pewnie i Snake targnął by się na czyn, który w maju dokonał Banary.&lt;br /&gt;Te dzieci tam gdzieś są. Wiemy, że są w Krainie. Znamy jej opisy, przede wszystkim dzięki Cornel’owi Cummings’owi. A te wybudzone wtedy nie śpieszyły się, by rozpoczynać nowe życie w Realu. Zatem czy można to nazwać zmartwychwstaniem?&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/S7bejmzCh8I/AAAAAAAAAIA/xdQxz4Sk99E/s1600/snakeirobiekorytarz.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 150px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/S7bejmzCh8I/AAAAAAAAAIA/xdQxz4Sk99E/s200/snakeirobiekorytarz.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5455792701897344962" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7959881903971220885-5330912037420942261?l=roczniak.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://roczniak.blogspot.com/feeds/5330912037420942261/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://roczniak.blogspot.com/2010/04/te-dzieci-nie-wiedziay-co-to-sa-swieta.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7959881903971220885/posts/default/5330912037420942261'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7959881903971220885/posts/default/5330912037420942261'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://roczniak.blogspot.com/2010/04/te-dzieci-nie-wiedziay-co-to-sa-swieta.html' title='Te dzieci nie wiedziały co to są święta…'/><author><name>Jacek Roczniak</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16461212237819666351</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/SwbURJJa4KI/AAAAAAAAABg/uLRkfWFvMfk/S220/bobertwarzokladka.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/S7beVdQUxcI/AAAAAAAAAH4/JHac7HbB58c/s72-c/snakeirobieeeg.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7959881903971220885.post-8714749962596714459</id><published>2010-04-01T22:56:00.001-07:00</published><updated>2010-04-01T23:57:53.903-07:00</updated><title type='text'>Chęć do innego życia tak niewiele waży, ale tak ciężko ją ukryć…</title><content type='html'>&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/S7WU0MtNAcI/AAAAAAAAAHw/VJY5CY9ItTw/s1600/Resize+of+BOBER+z+lask%C4%85++palcem+kopia.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 140px; height: 200px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/S7WU0MtNAcI/AAAAAAAAAHw/VJY5CY9ItTw/s200/Resize+of+BOBER+z+lask%C4%85++palcem+kopia.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5455430148114153922" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Te słowa, które jako jedne z ostatnich wypowiedział Max Woodward, jednak dziś przywołuję w kontekście poszukiwania Bobera Banarego.  Zbliżające się święto nakazuje mi refleksji więcej niż wciąż poruszanie się po faktograficznym poziomie nieustających poszukiwań. Na tę chwilę odnalezienie ciała Banarego jest nadal priorytetem, ale już nie dla mnie. W przededniu zmartwychwstania ta refleksja jest mocna i nie na miejscu, ale czytam o tym, i szukam klucza by wyjaśnić przede wszystkim sobie, dlaczego Pash ukrywa ciało swego ojca. A jeśli Banary od dawna już nie żyje? W 1986 roku, w dniu swego nieudanego samobójstwa miał pewnie z siedemdziesiąt lat, a może i więcej. A jeśli w ogóle się nie wybudził ze śpiączki? I obecne święto pcha mnie myślami w rejony zabronione… tam, w jedyne miejsce gdzie daje się wytłumaczyć zmartwychwstanie. &lt;br /&gt;Pash szykował na barce miejsce dla kogoś trzeciego. Nie było to miejsce ani dla siebie, ani dla swego ojca, zatem skoro tym kimś miał być trzeci, to gdzie jest Bober Banary? Kto ukrywa jego ciało?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7959881903971220885-8714749962596714459?l=roczniak.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://roczniak.blogspot.com/feeds/8714749962596714459/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://roczniak.blogspot.com/2010/04/chec-do-innego-zycia-tak-niewiele-wazy.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7959881903971220885/posts/default/8714749962596714459'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7959881903971220885/posts/default/8714749962596714459'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://roczniak.blogspot.com/2010/04/chec-do-innego-zycia-tak-niewiele-wazy.html' title='Chęć do innego życia tak niewiele waży, ale tak ciężko ją ukryć…'/><author><name>Jacek Roczniak</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16461212237819666351</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/SwbURJJa4KI/AAAAAAAAABg/uLRkfWFvMfk/S220/bobertwarzokladka.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/S7WU0MtNAcI/AAAAAAAAAHw/VJY5CY9ItTw/s72-c/Resize+of+BOBER+z+lask%C4%85++palcem+kopia.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7959881903971220885.post-566061224633949910</id><published>2010-04-01T06:54:00.001-07:00</published><updated>2010-04-01T06:56:33.059-07:00</updated><title type='text'>rys jej świata...</title><content type='html'>Już nie ma Malwy. Tak ciężko mi się z tym pogodzić. Rys jej świata mogę tylko opuszkiem dotknąć jak robiła jej matka, otwartą dłonią wodząc po jej pamiętniku sprzed. Czytam korespondencję Maxa do niej i nie do końca rozumiem to, co się wtedy stało. Już nie ma Malwy. Są jej listy. Wiem o nich i czekam na nie. Czekam.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7959881903971220885-566061224633949910?l=roczniak.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://roczniak.blogspot.com/feeds/566061224633949910/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://roczniak.blogspot.com/2010/04/rys-jej-swiata.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7959881903971220885/posts/default/566061224633949910'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7959881903971220885/posts/default/566061224633949910'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://roczniak.blogspot.com/2010/04/rys-jej-swiata.html' title='rys jej świata...'/><author><name>Jacek Roczniak</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16461212237819666351</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/SwbURJJa4KI/AAAAAAAAABg/uLRkfWFvMfk/S220/bobertwarzokladka.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7959881903971220885.post-3796843603443173139</id><published>2010-03-26T23:59:00.000-07:00</published><updated>2010-03-27T00:01:55.184-07:00</updated><title type='text'>Nieporadna matka…</title><content type='html'>&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/S62tWVvinbI/AAAAAAAAAHg/kVN7t55UGI0/s1600/zdjecie+1+Andrew+Pash.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 256px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/S62tWVvinbI/AAAAAAAAAHg/kVN7t55UGI0/s320/zdjecie+1+Andrew+Pash.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5453205323120811442" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;tylko tak odpowiedział Pash na pytanie sędziego o relację między Elizabeth Woodward i jej synem Maxem. &lt;br /&gt;Pash zeznaje w drugiej serii przesłuchań - i z tego co widzę, nie wszystko pokrywa się z tym, co wiemy o sprawie od kilku już lat. Po pierwsze, Pash nie potrafi odpowiedzieć jednoznacznie na pytanie, czy spotkał się kiedykolwiek z Maxem Woodward’em. Jego wymijające odpowiedzi balansują pomiędzy niepamięcią i nierozgarnięciem. Pokazywane fotografie, nie wracają mu pamięci. Posuwa się nawet do tego, że zaczyna reagować na pytania policji tak, jakby był niedorozwinięty. Zostaje przebadany.&lt;br /&gt;Pash w testach Wechslera uzyskał wynik 70 punktów, co jest wynikiem z granicy upośledzenia. Dwa odchylenia standardowe od normy 100. I kto w to uwierzy? Po pierwsze zmanipulowanie testu IQ Wechslera jest praktycznie niemożliwe. Po drugie, pierwsze zeznania Pash (z roku 1986 kiedy to został zatrzymany po samobójstwie swego ojca Banarego) były spisywane odręcznie przez inspektora North’a. Edwarda North. Widać wyraźnie, że Pash posługuje się zdaniami złożonymi, rozwiniętymi, używa wielu przymiotników opisowych i jak na osobę „upośledzoną”, jest określony przez policjanta, jako osobę w pełni rozumiejącą pytania, zadawane przez kolejnych przesłuchujących.&lt;br /&gt;Skąd więc tyle pytań i wątpliwości teraz, po tylu latach.&lt;br /&gt;A więc po pierwsze: Pash po raz drugi został zatrzymany niedawno, kilka miesięcy temu. Sprawa ma związek z nadal nieodnalezionymi dziećmi, które ojciec Pasha przetrzymywał w śpiączce. Sprawa długo nie wypływała na wierzch, bo była tak fantastyczna, że niewiarygodna, i tak niesprawdzalna, że nikt nie mógł do niej dotrzeć, póki nie odnaleziono zaginionych Dzienników Bobera.&lt;br /&gt;I później cała, opisywana już akcja z barką, miejscem do przetaczania krwi itd. Itd.&lt;br /&gt;Pash rozpoczął kolejny etap swojej gry. Ciała jego ojca nadal nie odnaleziono. Nikt nie wie jaki będzie jego następny krok.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7959881903971220885-3796843603443173139?l=roczniak.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://roczniak.blogspot.com/feeds/3796843603443173139/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://roczniak.blogspot.com/2010/03/nieporadna-matka.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7959881903971220885/posts/default/3796843603443173139'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7959881903971220885/posts/default/3796843603443173139'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://roczniak.blogspot.com/2010/03/nieporadna-matka.html' title='Nieporadna matka…'/><author><name>Jacek Roczniak</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16461212237819666351</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/SwbURJJa4KI/AAAAAAAAABg/uLRkfWFvMfk/S220/bobertwarzokladka.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/S62tWVvinbI/AAAAAAAAAHg/kVN7t55UGI0/s72-c/zdjecie+1+Andrew+Pash.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7959881903971220885.post-3304068859403301036</id><published>2010-03-20T01:04:00.000-07:00</published><updated>2010-03-20T01:14:11.956-07:00</updated><title type='text'>kogo do życia miał przywrócić Andrew Pash?</title><content type='html'>&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/S6SDymWsaWI/AAAAAAAAAHY/O6G3f1dt4pg/s1600-h/PASH+BARKA+075.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/S6SDymWsaWI/AAAAAAAAAHY/O6G3f1dt4pg/s320/PASH+BARKA+075.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5450626354337573218" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;swego ojca? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak myślałem w 1998 roku oraz w momencie składu książki czyli we wrześniu 2009 roku.&lt;br /&gt;Jednak teraz wiem, że miejsce na barce było szykowane dla kogoś innego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;Hipoteza, że Andrew Pash mieszkał na tej barce jest prawdziwa. W trakcie zbierania materiałów natrafiłem na listę rzeczy, które do wykonania postawił sobie Pash. Oprócz osuszania dna barki i naprawy dachu jest także: nowe łóżko, bandaże, cewniki i wiele innych rzeczy szpitalnych. Snake uważa, że wszystko to ma związek z wizytą lekarzy w willi po samobójstwie i przetransportowaniu tych instrumentów poza dom Banary'ego.&lt;br /&gt;Tak uważa Snake, ja jednak poszedł bym krok dalej. Na barce Snake znajduje i opisuje jedno z pomieszczeń, które było wyszykowane i uzbrojone w "medyczne instrumenty",i choć Snake interpretuje to w sobie oszczędny sposób, że są to pozostałości po ojcu, ja jednak w to mocno wątpię, i przypuszczam, że Pash szykował się na przewiezienie swego ojca Bobera Banary'ego na barkę.&lt;br /&gt;Dlaczego stawiam taką hipotezę: otóż nie bez powodu ostatni akapit książki dotyczy właśnie poszukiwania Banary'ego. Woodward'owie wyprowadzają się. Przy wyjeździe z miasta zatrzymuje ich policja. Kto ich zatrzymuje: North i o co pyta przestraszonego Maxa? Właśnie o nic innego tylko o to, gdzie przebywa Bober Banary. Zaskoczony ojciec Kas Woodward odpowiada, że Banary leży w szpitalu i policja dokładnie wie w którym, jednak North dodaje: "Pana syn wie, o co pytam".&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jednak dzisiaj mam podejrzenia, że miejsce na barce nie było ani dla Pash’a ani dla jego ojca Bobera Banarego. Był jeszcze ktoś trzeci. Wiem już, że mógł to być ktoś, kogo postać umieściłem w pierwszej części całej powieści, czyli w „Ferro Voo Geo”. Nie wiem jak to zrobił i jak tam trafił. Już ramy fantazji dawno zostały przeze mnie ostro podkreślone. Jednak ten człowiek, ta postać jest szaleństwem podwójnym.&lt;br /&gt;„Ferro Voo Geo”  wersja redakcyjna, rozdział 1, fragment. Strony 1 - 6&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;„Wieczór nad Londynem przychodził teraz wyjątkowo wcześnie. Grudniowy koniec dnia rozpalał gazowe lampy tuż po piętnastej. Szklane oprawy ocieplały się w ciągu kilku minut i lądujące płatki w mgnieniu oka zamieniały się w krople, mknąc kilka sekund aż do zastygnięcia. Dziewiętnasto wieczny mróz kneblował uliczne krany i wekował płytkie studnie, nad którymi pochylały się metolowo drewniane żurawie. Obandażowani w futra mieszkańcy, snuli się z wiadrami ulicą Bridge Avenu  aż do kanału Tamizy. Tępy stukot łomów, uderzających w gruby przybrzeżny lód, naprowadzał tych, którzy błądzili we wszechobecnej śnieżycy. Z trudem trafiali do przerębli, nabierali do pełna wody i ślizgając się, parli do brzegu, by w sobotni wieczór, szykować się do wigilii Bożego Narodzenia.&lt;br /&gt;Wysoki mężczyzna po czterdziestce poślizgnął się na tafli i ledwo utrzymał równowagę. Przytrzymał się ręką, po czym chwycił obydwa wiadra i pojedynczo zanurzył w otworze. Woda z kawałkami lodu wleciała do środka.&lt;br /&gt;- Nie da pan rady panie Thomas – krzyknął męski głos w jego kierunku. &lt;br /&gt;- A to pan – Thomas postawił wiadra i podnosząc z uprzejmości czapkę, próbował coś dojrzeć poprzez sypiący śnieg. Przechylał głowę w obie strony, obejrzał się, ale nie dostrzegł nikogo. Chwycił wodę i ruszył w stronę brzegu. Kiedy minął kamienne podpory i twardo stanął na brzegu, postawił ciężary i prostował plecy. Po kilku minutach ruszył w drogę i przy Bridge Avenu był po kwadransie. Jedno wiadro postawił przy bibliotecznej oficynie, wyciągnął klucze, i otworzywszy drzwi wstawił do środka. Drugie doniósł dwie bramy dalej, mijając przygrabioną, starą kobietę, która okryta chustą, zamiatała chodnik.&lt;br /&gt;- Nie widziałem cię wczoraj moja droga pani Stephany – zagadnął do babiny, przyglądając się jej niezgrabnym ruchom – Już miałem wejść i sprawdzić, czy aby jesteś w pełni sił.&lt;br /&gt;- Jestem, a jakże inaczej – odwróciła się do niego i na krótko spojrzała w jego oczy, po czym rozglądnęła się wokoło, sprawdzając czy są sami. Odstawiła miotłę, opierając o ścianę, i kiwnęła na Thomasa, który nachylił się do niej, nadstawiając ucho.&lt;br /&gt;- Mój ty Hardy Thomasie – znów się rozejrzała, łupiąc oczami na wszystkie strony – Wczoraj nie wychodziłam z domu, bo znów od fryzjera kogoś wynosili – i zamilkła natychmiast. Hardy uśmiechnął się pod nosem, otrzepał z ramion śnieg i wrócił do drzwi swej niedużej księgarni.&lt;br /&gt;- Pan się śmiej i śmiej. Lekceważysz moje znaki i nie ufasz moim zmysłom… śmiej się śmiej – zaczęła głośno, a skończyła prawie szeptem – Ciągle… każdego dnia po sprzątaniu, jakiś człowiek, a może duch, przychodzi tam, do środka za wjazd. Gdzie stoją śmietniki. Długo w nich grzebie i wybiera… grzebie i przebiera… - i przeżegnała się – Niech tylko Pan mnie nie opuszcza, bo drogę odnaleźć na ziemi tej nie sposób i raz zagubionym, błądzić będę po kres dni a może i dalej.&lt;br /&gt;Hardy podszedł do niej i chwycił miotłę, uniemożliwiając jej ruch. Drugą ręką chwycił jej dłoń i przystawił do ust.&lt;br /&gt;- Jesteś taka niespokojna i podejrzliwa – prawie szeptał – Nie możesz uwierzyć, że tylu biedaków łasi się w tej dzielnicy i przylegają ja muchy do miodu, tak i ich przyciąga śmietnik i różne odpady. Chcą przeżyć, bo czasy nie łatwe.&lt;br /&gt;Kobieta parsknęła ze złości, odskakując dwa kroki. Wpatrywała się chwilę, nie wykonując żadnego ruchu. W końcu powiedziała:&lt;br /&gt;- I co? Jeden i ten sam? I tylko włosy wybiera i jakieś tam rysunki wciąż robi? Co pan będzie z mej siwej głowy piekło robił – podniosła znów głos – A wczoraj to najpierw stał ów człowiek, a to duch może, powiadam – rozejrzała się – I stał przed szybą długo, po czym rysunki jakieś czynił, bom widziała dokładnie. I skończył dopiero, kiedy tę malutką Miki, matka do domu nie zawołała.&lt;br /&gt;- Stephany. Proszę.&lt;br /&gt;- Daj boże zdrowie wszystkim którzy życia innego szukają – syknęła podnosząc oczy ku górze – Ale nie słucha mnie pan, bo to nie jest ani żebrak jakich setki, bo to nie jest żaden uliczny złodziej, bo nie trudni się kradzeniem. I jak ta mała odeszła, wie pan która, ta spod siedemnastki, długie…&lt;br /&gt;- Wiem, długie blond włosy – powiedział z nią.&lt;br /&gt;- No właśnie, pan tez to widział, a nie chce się pan przyznać! – huknęła na niego.&lt;br /&gt; - Ja tylko potwierdzam, że znam malutką Miki – Hardy Thomas masował zziębnięte dłonie.&lt;br /&gt;- Jasne. Na pewno pan widział, jak tamten czekał aż fryzjer zamknie swój zakład. I jak tylko ten jego uczeń wyniósł do śmieci włosy i resztki innych resztek, kto się zjawił? No kto? – czekała aż Hardy spojrzy w jej stronę – Wtedy zjawił się znów ten rysownik z diabelskiego ducha i co zrobił. Zaczął grzebać w tamtych śmieciach. I co Stephany zobaczyła? I do tego zapamiętała wszystko siwa jej głowa? No? – zbliżyła się do niego bardziej – Ten człowiek wziął tylko kępek długich blond włosów malutkiej, przepięknej dziewczynki – obniżyła głos – Zawsze moja matka, świętej już mocno pamięci, że czarty do piękna się schodzą, bo same jak poczwary wyglądają, dlatego piękność każda ich przyciąga… i lgnął jak te ćmy do świece mojej co na oknie stoi.&lt;br /&gt;- Stephany. Święta idą. Radować się trzeba. Łaskaw jestem codziennie wysłuchiwać twych spostrzeżeń, ale nie wiem, czy widzieć możesz to wszystko, skoro ja cały czas siedzę w swym bibliotecznym saloniku i wejrzenie mam na to, co się dzieje wkoło i żadnego człeka, a tym bardziej węszącego draba, nie widziałem – to mówiąc, nie czekając na jej reakcję, otworzył drzwi, przesunął wiaderko z wodą w głąb i wszedł do środka. Ściągnął czapkę i otrzepał resztki stopniałego śniegu. Rozdziewał gruby, czarny płaszcz, który sięgał mu za kolana. Kiedy rozpiął ostatni guzik, w drzwiach stanęła Stephany:&lt;br /&gt;- Te święta znów samotne? – spytała zmienionym, spokojnym i współczującym głosem, a kiedy w odpowiedzi zobaczyła tylko przeczące kiwnięcie, opuściła głowę i zaczęła ruszać miotła wokół najbliższej latarni.&lt;br /&gt;- Nie mam żadnych wieści od niego, może akurat w tym roku wróci – powiedział bibliotekarz, zbliżywszy się do zamiatającej babiny.&lt;br /&gt;- Nie oszczędzał nas ten pański rok 1856 panie Thomas – odezwała się, próbując nadziać dół miotły na kij.&lt;br /&gt;- Już mówiliśmy sobie po imieniu Stephany – odezwał się Thomas męskim, niskim głosem. Podszedł do kobiety, która pozwoliła wyrwać sobie narzędzie pracy i spokojnie czekała, aż miotła zostanie naprawiona.&lt;br /&gt;- To nie był zły rok Stephany – zaczął znów Hardy, i uśmiechał się do siebie, jakby sam chciał się rozweselić – Powiedziałbym, że to rok cudów. Już na dobre udoskonalono maszynę parową. Niedługo blisko nas będzie kolej. Pewnie tylko patrzeć, jak będziemy podróżować po całym świecie i odnajdywać będziemy nowe kontynenty.&lt;br /&gt;- Ano patrzeć – przeciągnęła babina – Ano patrzeć. Będę podróżować od bazaru do bazaru…a potem z powrotem do domu… a odnajdywać to będę pewnie ziemniaki, które ciągle mi wypadają przez tę cholerną dziurę w torbie – i jakby wydobyła z siebie śmiech – Pana brat… brat…&lt;br /&gt;- Sean – podpowiedział Thomas.&lt;br /&gt;- No właśnie. Sean. On to więcej życia poza domem. To można nazwać podróżowaniem. A właśnie – zatrzymała się – przecież nie tak dawno pan mówił, że na te święta to już na pewno wróci? Czyż myli się moja siwa głowa?&lt;br /&gt;Hardy podszedł do niej i podnosząc drewniane wiaderko z piaskiem, przeniósł je dwie bramy dalej, w stronę zamarzniętej fontanny. Rzucił kilka szczypt piasku, zawrócił i stanął koło babci.&lt;br /&gt;- Nie myli się… twoja siła głowa – odparł starając się uśmiechnąć – To będą trzecie jak widzę, samotne święta bez Sean’a – poprawił czapkę, która naderwana w okolicach uszu, odsłaniała mu szyję, na którą wlatywały duże płaty śniegu. Stephany wyprostowała się, pomagając sobie ręką, której dłoń wbiła w bok powyżej bioder i naciskając, przechylała do tyłu plecy. Kuśtykała w strone bramy, po czym odwróciła się i powiedziała:&lt;br /&gt;- Czas na moje stare kości. Sama bym dokończyła, ale sam widzisz, że kości kłaśc już się chcą, a muszę je szanować, by jutro wstać chciały – dodała i kiwnęła miotłą, opierając ja o ścianę. Hardy pokiwał jej, ściągając z głowy czapkę. Chwycił narzędzie i zamiatał aż po chodnik do małej uliczki, za którą zaczynała się kamienica fryzjera. Odgarnął resztkę śniegu nogą i wyprostował się wdychając głęboko powietrze. Nagle usłyszał stukot. Po przeciwnej stronie, tuż za drewnianym niekompletnym ogrodzeniem, wśród kilku beczek na śmieci zobaczył chłopaka. Miał na sobie biały fartuch i jak na tę porę nocy, był mocno roznegliżowany. W rękach trzymał dwa kubły, z których po kolei opróżniał zawartość. Kiedy skończył, wrócił tylnymi drzwiami do warsztatu fryzjera.&lt;br /&gt;Hardy pokręcił lekko głową, uśmiechając się pod nosem. Chciał chwycić leżącą na śniegu miotłę, ale zobaczył luźne sznurówki i jednego z butów. Schylił się, klęknął na kolano i kiedy kończył wiązać, usłyszał głos. Podniósł się, spojrzał w stronę śmietnika, ale niczego nie dostrzegł. Wrócił do domu, chowając narzędzia do schowka pod wystawową szybą, na której wystawionych było kilka książek.&lt;br /&gt;Zagasił przednią lampę, zdmuchując tlący się lont, kiedy przed drzwiami zatrzymała się dorożka. Przyglądał się chwilę, próbując coś dojrzeć w ciemności, którą tylko rozniecały płatki śniegu. Drzwiczki otworzyły się i po chwili stanął w nich barczysty, młody mężczyzna, z dużym kręconym wąsem.&lt;br /&gt;- Sean – krzyknął Hardy – Sean. W końcu! – i rzucił się do drzwi. Odblokował zasuwę i wybiegł, wpadając wprost w ramiona brata – Ale żem się postarzał przez te twoje podróże.&lt;br /&gt;Sean przytulił się do Hardego i trzymał w uściku dobrą minutę.&lt;br /&gt;- Już rozumiem, dobra, przyjmuję przeprosiny – ledwo wystękał, i przyglądając się Sean’owi powiedział – Jak się masz?&lt;br /&gt;- Jestem cały. Jak widzisz… w jednym kawałku – rzekł wpatrując się w starszego brata – Ale ty widzę, że masz się coraz lepiej mój Hardy. Nie żałujesz sobie jedzenia jak widzę – i to mówiąc przyglądał się suchej sylwetce Thomasa.&lt;br /&gt;- Nic się nie zmieniłeś. To znowu ty. Gdyby kiedyś ktoś cię podmienił, to pewnie bym cię rozpoznał tylko po tym gorzkim dowcipie – i kończąc odwrócił się do środka szoferki – Jesteś sam?&lt;br /&gt;- Ano i sam. Tylko woźnica Charles’sa się śpieszy, więc dźwignij ze mną toboły i już będziemy się sobą cieszyć.&lt;br /&gt;Starszy Thomas sięgnął z woźnicą duży kufer, który obwiązany niedbale sznurkami, przechylał się groźnie na prawą stronę.&lt;br /&gt;- Ja to wezmę sam – powiedział Hardy, kiwając głową by Sean odebrał skórzaną, czarną lekarską torbę, ze złotymi rączkami. Wystawili resztę tobołków, map i bambusowych tyczek i pożegnali się z dorożkarzem. Wnieśli dobytek do domu i legli zmęczeni na kanapach.&lt;br /&gt;- Ojej – powiedział dziecinnie Hardy – Co to takiego? – wskazał na kilogramy kolorowych korali, które dojrzał w jednej z walizek. Sean wstał i wyciągnął jedną z nich. Pokaźnych rozmiarów bransoleta z trudem mieściła się na jego nadgarstku. – No jasne, to z pewnością dla Celisty – powiedział Hardy i od razu zamilkł, jakby chciał ugryźć się w język. Sean spojrzał na niego badawczym wzrokiem.&lt;br /&gt;- Myślałem, że to już przeszłość – powiedział ściągając buty i długimi kopnięciami kierując je w kąt przy wejściu. Stary Thomas patrzył na poczynania brata i z politowaniem kręcił głową.&lt;br /&gt;- A ja myślałem, że te twoje nawyki to przeszłość – odparł potępiającym tonem.&lt;br /&gt;Nagle Sean poderwał się. podszedł do kominka i spojrzał w ogień. Zrzucił nerwowo grube futro, nie czekając na rozpinające się powoli guziki. A na koniec jednym ruchem rozdarł na obie strony długi surdut, z którego srebrne zaczepy strzelały jak pociski.&lt;br /&gt;- Co robisz? – Hardy podniósł się z pozycji leżącej – Nie musisz się tak denerwować. Żal mi tylko, bo ładne masz te buty, a i ściany odświeżałem przed zimą.&lt;br /&gt;Sean niespokojnie chodził po salonie. Wszedł na podest, w głąb pomieszczenia, po czym wrócił do wejścia i przez szybę wyglądał na pustą ulicę.&lt;br /&gt;- Gorąco mi – powiedział rozbierając koszulę, której mankiety spięte dokładnie podwójnym rzędem guzików, zablokowały się na nadgarstkach. Szarpnął mocniej nad głową, aż materiał rozdarł się przez całą długość aż po pas. Bełkocząc coś pod nosem, sycząc pierwsze litery bluźnierstw, wyrywał strzępy tkaniny, po czym ponownie podbiegł do szyby i zaczął zamykać okiennice. Zwalał na podłogę, opierające się o nie obrazy i dekoracyjne świeczniki, które zawieszone po obu stronac wysokiego salonu, zdobiły wnętrze biblioteki.&lt;br /&gt;- Sean – krzyknął Hardy podchodząc do niego – Co się dzieje?&lt;br /&gt;- Przyjdą po mnie – powiedział cicho i powtarzał w kółko barykadując wejście, najpierw przystawiając do drzwi szafę, a później komodę. Rozpalony, z czerwoną twarzą wbiegł na zaplecze. Domykał zasuwy, blokował ryglami okna, i przykładał okiennice do futryn. Na koniec przekręcał klucze. Wskoczył do salonu i przewracając fotele podbiegł do szyby. Próbował coś dojrzeć przez szparę przy samym dnie schowka. Giął się i wyginał. Nagle wyprostował się i ryknął z bólu, wykonując gest jakby coś zaatakowało go w plecy.&lt;br /&gt;- Na rany Chrystusa – rzucił się ku niemu Hardy – Sean powiedz mi co się dzieje. Mam szczepionki, tylko powiedz mi, co to może być.&lt;br /&gt;Brat chwycił go za ramiona, uniósł do góry i patrząc mu prosto w oczy  wycedził z wielkim bólem:&lt;br /&gt;- Nie ma na to szczepionki – rzucił nim o ścianę. Thomas opadł bezwładnie, ale nie utracił przytomności. Obserwował brata, który jak kot skakał po meblach, obracając się wokół własnej osi, wyjąc w przeraźliwym bólu. W końcu zatrzymał się. Położył płasko na stole, plecami do blatu i oczy wbił w sufit, który szklanymi ścianami wznosił się wysoko nad nim. Hardy podczołgał się do jego twarzy i drżącą ręką chwycił go za nadgarstek. Widział jego czerwone oczy i rozdęte nozdrza, które szukały oddechu, pulsując jak kłęby pary.&lt;br /&gt;- Wybacz mi – powiedział przekręcając głowę do Hardego.&lt;br /&gt;- Wszystko będzie dobrze – odparł Thomas puszczając mu rękę – Choć puls masz taki… w ogóle nie mogę go wyczuć.&lt;br /&gt;I tylko skurcz zgiął ciało Sean’a. przewrócił się na ziemię i ponownie zaryczał, gnąc kręgosłup jakby ciosy mu ktoś niewidzialny wymierzał. I drugi, który w nogę pod udem go zaskoczył, krok rozpoczęty uniemożliwiając. Przewrócił się Sean, ale tylko sekundy leżał wyciągnięty jak dywan. Poderwał się i podbiegł do kominka. Przyłożył rękę do ognia i czekał aż płomień przypali skórę. To nie to – krzyknął do starszego brata – to nie temperatura… czujesz. To ogień, nie wiem skąd. To ogień ode mnie.&lt;br /&gt;- To choroba cię trawi. Na boga – podbiegł do niego i próbował objąć – Jesteś teraz przy zmysłach, powiedz mi co się dzieje – ale nie otrzymał odpowiedzi, bo Sean ścięty bólem, zaczął rwać resztę ubrania i tylko ostatkiem sił, dobył z kieszeni mały przedmiot, który wsadził do ust i podbiegł do drzwi. Wyjąc przez zęby, odwalał zapory a na koniec kopnął z całej siły w drzwi, które mimo cienkiego drewna nie ustąpiły. Chwycił klamkę i przesuwał na powrót zasuwy, które przed chwilą pilnie zamykał. Jego twarz przerodziła się w czerwony, buchający balon. Miał wydęte wargi, a powiększające się policzki pomniejszały z każdą chwilą przekrwione oczy.&lt;br /&gt;- Sean, błagam cię. Powiedz co się dzieje? Wezwać lekarza? – Hardy chodził od ściany do ściany zacierając ręce, nie odrywając wzroku od brata.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Padał gęsty śnieg. Dorożka Milfordów gnała środkiem wąskiej ulicy północnego Hammersmith. Woźnica zacinał batem, poganiany przez hrabiego staruszka, co rusz machającego na niego przez okno. Kiedy skręcili w główną aleję, tylne koła ślizgały się jak płozy sań, raz po raz zawadzając o latarnie. Nagle z naprzeciwka wyłonił się dużo większy powóz, z zaprzęgiem na sześć koni. Woźnica hrabiego starał się hamować, ciągnąc lejce do siebie z całych sił. I wtedy z prawej strony ulicy, z wysokiej kamienicy wybiegł człowiek. Był  nagi. Wpadł wprost pod koła wielkiego wozu, ale cudem odbił się od tylnej osi i na wpół przykucnięty unosił głowę, starając się podnieść. Zdążył tylko wystawić rękę kiedy dorożka hrabiego uderzyła go lewym kołem przedniej osi. Woźnica jęknął. Zaciskając zęby, ciągnął lejce, które plotły się na szyjach rozgorączkowanych koni. W końcu dorożka stanęła w miejscu.&lt;br /&gt;- Dlaczego stoimy? – zaszczebiotała hrabina – Już jesteśmy spóźnieni na kolację.&lt;br /&gt;Hrabia Milford wychylił się bardziej. Na ulic było spokojnie. Tylko z kamienicy, z której przed chwilą wybiegł leżący mężczyzna, szedł powolnym krokiem dużo starszy, chudy człowiek. Miał obie ręce przyłożone do twarzy i wydawał dźwięki podobne do jęczenia.&lt;br /&gt;- Nie może się tym zająć ktoś inny – babka szczebiotała wychylając się przez okno – Panie Manrow, dlaczego pan nie rusza – kobieta zwróciła się do woźnicy.&lt;br /&gt;  - Mameczko – zerwał się młody chłopak – Przecież potrąciliśmy człowieka.&lt;br /&gt;- Stetch. Ale to nie myśmy jechali chodnikiem tylko on szedł ulicą. Czyż nie tak było? – zakończyła retorycznie.&lt;br /&gt;- Dosyć – wrzasnął hrabia, który wyszedł na zewnątrz, podszedł do leżącego mężczyzny, przypatrywał się chwilę jego twarzy, później patrzył na klęczącego nad nim przerażonego, wychudzonego mężczyznę. Sięgnął do kieszeni po złoty woreczek, w którym zabrzęczały monety. Wyjął jedną w złotym kolorze i rzucił w stronę mężczyzny. Pieniądz upadł tuż obok głowy, zatapiając się w czerwonej kałuży. Leżący mężczyzna uniósł głowę i nie otwierając oczu jęknął do pochylającego się mężczyzny:&lt;br /&gt; - Gdyby cokolwiek złego, bardzo złego się stało – krew pojawiła mu się na ustach utrudniając mówienie – Pamiętaj, że przejście jest przy Polach Peruginów.&lt;br /&gt;- Wyjdziesz z tego – ze łzami w oczach powiedział podnosząc go do swej piersi.&lt;br /&gt;- Gdybyś całkowicie zatracił się – krew lała się po policzkach i tonęła w miękkim śniegu – Pola Peruginów. Tam znajdziesz… - opuścił w bezwładzie głowę.&lt;br /&gt;- Stracił przytomność – krzyknął ktoś z ostatniego rzędu gapiów.&lt;br /&gt;- Jestem Hardy Thomas. To mój dom. Niech pan mi pomoże przenieść go pod drzwi – krzyknął klęczący do hrabiego. Ale ten poprawił kołnierz, rozglądał się chwilę po czym krzyknął: - Jesteśmy spóźnieni.&lt;br /&gt;W tej samej chwili woźnica zeskoczył na dół i biegł w stronę leżących. Hrabia chwycił go lewą ręką, prawą wymierzając mu policzek:&lt;br /&gt;- Dokąd gnido? – syknął prawie niesłyszalnie. Wrócili obaj bez słowa. Wsiedli do dorożki i odjechali. Hardy Thomas, trzymając na rękach brata, próbował przykryć jego gołe ciało, obok którego coś zabłyszczało. Chłopak wychylił się z dorożki, spojrzał na dziadka szamoczącego się z woźnicą, podskoczył na ulice i szybkim ruchem sięgnął przedmiot. Otworzył dłoń wróciwszy do środka i zobaczył kluczyk.”&lt;br /&gt;KONIEC CYTOWANEGO FRAGMENTU&lt;br /&gt;&lt;em&gt;&lt;/em&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7959881903971220885-3304068859403301036?l=roczniak.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://roczniak.blogspot.com/feeds/3304068859403301036/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://roczniak.blogspot.com/2010/03/kogo-do-zycia-mia-przywrocic-andrew.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7959881903971220885/posts/default/3304068859403301036'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7959881903971220885/posts/default/3304068859403301036'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://roczniak.blogspot.com/2010/03/kogo-do-zycia-mia-przywrocic-andrew.html' title='kogo do życia miał przywrócić Andrew Pash?'/><author><name>Jacek Roczniak</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16461212237819666351</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/SwbURJJa4KI/AAAAAAAAABg/uLRkfWFvMfk/S220/bobertwarzokladka.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/S6SDymWsaWI/AAAAAAAAAHY/O6G3f1dt4pg/s72-c/PASH+BARKA+075.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7959881903971220885.post-1023997175893528522</id><published>2010-03-15T23:00:00.000-07:00</published><updated>2010-03-15T23:05:53.769-07:00</updated><title type='text'>Poszukując rodowodu Andrew Pash'a</title><content type='html'>&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/S58fE3CknGI/AAAAAAAAAHQ/O84M_o3SpaY/s1600-h/kupelwisertwarz.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 222px; height: 320px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/S58fE3CknGI/AAAAAAAAAHQ/O84M_o3SpaY/s320/kupelwisertwarz.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5449108242496265314" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Kupelwiser używa w pierwszym zdaniu słowa, mój przyjaciel Sigmund. Jeśli chodzi o Zygmunta Freud’a to, to jest dopiero przełom. Mało tego, o ile Beuer był jednym z lekarzy Cromwell House po pierwszej wojnie, o tyle pewne jest, że Freud był w Anglii. To pewne.&lt;br /&gt;&lt;em&gt;Postovani gospodine, &lt;br /&gt;Moj srdacan pprijatelj Siegmund, majstor za brojne znanstvenike, nekad je boravio je u Londonu,  u bolnici Cromwell House kod svega ucenika i prijatelja, doktora Josepha Beuera. &lt;br /&gt;Poslije povratka sreo sam se sa Siegmudom koji je pricao o nevjerojatnom slucaju jednog mladog covjeka koji se nasao u bolnici sa velikim pokretnim poremecajem i cjelovitom blokadom/zaustavljanjem govornog aparata, te koji tijekom hipnoticnih sesija ponovo osvajao spomenute sposobnosti.Obratio sam paznju da price tog decka koje se cinile malo bitne, bez veceg znacaja i tada nista nisu mi govornile niti si bile od znacaja. Govorio je o nekom mjestu, o nekoj naveo je nazive ....  Yeries, Holdorium i jos druge.   Prije mjesec dana otkrio sam na jednom od mojih otoka, tijela dvoje dijece koja je bila u neko vrijeme sakrivena od ljecenija malarije &lt;br /&gt;Sve cu Vama objasniti, kada se sretnemo, ali o tome za trenutak. &lt;br /&gt;Zelim Vas pozvati do mene, u Europu, na otok Svete Katarine, jer smatram da Vi kao osoba zaposlena u bolnici Cromwell House, a u jedno i njezin direktor, rado ce odazvati mojem prijedlogu Vase posjete.&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Szanowny Panie, &lt;br /&gt;Mój serdeczny przyjaciel  Siegmund, mistrz wielu naukowców, przebywał kiedyś w Londynie w szpitalu Cromwell House u swego ucznia i przyjaciela, doktora Josepha Beuer’a. &lt;br /&gt;Po powrocie widziałem się z Siegmud’em i opisywał mi on niesamowity przypadek pewnego chłopca, który przywieziony do szpitala z silnymi zaburzeniami ruchowymi i całkowitym zablokowaniem aparatu mowy, odzyskiwał wszystkie te zdolności podczas sesji hipnotycznych. Zwrócił mi wtedy uwagę na nic nie znaczące opowieści tego chłopca, które wtedy nic nie mówiły. Była mowa o jakimś miejscu, o jakiejś Krainie, wymienione zostały nazwy… Yeries, Holdorium i kilka innych. &lt;br /&gt;Miesiąc temu odnalazłem schowek na jednej z mych wysp. &lt;br /&gt;Ciała dwoje dzieci, które kiedyś zostały ukryte przed leczeniem malarii. &lt;br /&gt;Wszystko panu opowiem jak się spotkamy, ale o tym za chwilę. &lt;br /&gt;Chcę pana zaprosić do mnie do Europy na wyspę świętej Katarzyny, gdyż uważam, że pan jako pracownik Cromwell House i jego dyrektor, będzie chciał przyjąć moją gościnę.&lt;br /&gt;Podpis nieczytelny&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7959881903971220885-1023997175893528522?l=roczniak.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://roczniak.blogspot.com/feeds/1023997175893528522/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://roczniak.blogspot.com/2010/03/poszukujac-rodowodu-andrew.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7959881903971220885/posts/default/1023997175893528522'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7959881903971220885/posts/default/1023997175893528522'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://roczniak.blogspot.com/2010/03/poszukujac-rodowodu-andrew.html' title='Poszukując rodowodu Andrew Pash&apos;a'/><author><name>Jacek Roczniak</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16461212237819666351</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/SwbURJJa4KI/AAAAAAAAABg/uLRkfWFvMfk/S220/bobertwarzokladka.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/S58fE3CknGI/AAAAAAAAAHQ/O84M_o3SpaY/s72-c/kupelwisertwarz.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7959881903971220885.post-847725444974299541</id><published>2010-03-14T11:29:00.000-07:00</published><updated>2010-03-14T11:31:35.909-07:00</updated><title type='text'>nie jestem w stanie w to uwierzyć</title><content type='html'>&lt;em&gt;Postovani gospodine, &lt;br /&gt;Moj srdacan pprijatelj Siegmund, majstor za brojne znanstvenike, nekad je boravio je u Londonu,  u bolnici Cromwell House kod svega ucenika i prijatelja, doktora Josepha Beuera. &lt;br /&gt;Poslije povratka sreo sam se sa Siegmudom koji je pricao o nevjerojatnom slucaju jednog mladog covjeka koji se nasao u bolnici sa velikim pokretnim poremecajem i cjelovitom blokadom/zaustavljanjem govornog aparata, te koji tijekom hipnoticnih sesija ponovo osvajao spomenute sposobnosti.Obratio sam paznju da price tog decka koje se cinile malo bitne, bez veceg znacaja i tada nista nisu mi govornile niti si bile od znacaja. Govorio je o nekom mjestu, o nekoj naveo je nazive ....  Yeries, Holdorium i jos druge.   Prije mjesec dana otkrio sam na jednom od mojih otoka, tijela dvoje dijece koja je bila u neko vrijeme sakrivena od ljecenija malarije &lt;br /&gt;Sve cu Vama objasniti, kada se sretnemo, ali o tome za trenutak. &lt;br /&gt;Zelim Vas pozvati do mene, u Europu, na otok Svete Katarine, jer smatram da Vi kao osoba zaposlena u bolnici Cromwell House, a u jedno i njezin direktor, rado ce odazvati mojem prijedlogu Vase posjete.&lt;/em&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7959881903971220885-847725444974299541?l=roczniak.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://roczniak.blogspot.com/feeds/847725444974299541/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://roczniak.blogspot.com/2010/03/nie-jestem-w-stanie-w-to-uwierzyc.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7959881903971220885/posts/default/847725444974299541'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7959881903971220885/posts/default/847725444974299541'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://roczniak.blogspot.com/2010/03/nie-jestem-w-stanie-w-to-uwierzyc.html' title='nie jestem w stanie w to uwierzyć'/><author><name>Jacek Roczniak</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16461212237819666351</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/SwbURJJa4KI/AAAAAAAAABg/uLRkfWFvMfk/S220/bobertwarzokladka.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7959881903971220885.post-8931001975647279095</id><published>2010-03-05T07:07:00.000-08:00</published><updated>2010-03-05T07:08:28.688-08:00</updated><title type='text'>Mude Corri - tak, to Ona!</title><content type='html'>&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/S5EeTEGFLZI/AAAAAAAAAHI/VWLDU-sqdHg/s1600-h/Mude+Corri+before+Hospital.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 244px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/S5EeTEGFLZI/AAAAAAAAAHI/VWLDU-sqdHg/s400/Mude+Corri+before+Hospital.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5445166737333235090" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7959881903971220885-8931001975647279095?l=roczniak.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://roczniak.blogspot.com/feeds/8931001975647279095/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://roczniak.blogspot.com/2010/03/mude-corri-tak-to-ona.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7959881903971220885/posts/default/8931001975647279095'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7959881903971220885/posts/default/8931001975647279095'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://roczniak.blogspot.com/2010/03/mude-corri-tak-to-ona.html' title='Mude Corri - tak, to Ona!'/><author><name>Jacek Roczniak</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16461212237819666351</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/SwbURJJa4KI/AAAAAAAAABg/uLRkfWFvMfk/S220/bobertwarzokladka.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/S5EeTEGFLZI/AAAAAAAAAHI/VWLDU-sqdHg/s72-c/Mude+Corri+before+Hospital.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7959881903971220885.post-4708361721437075197</id><published>2010-03-02T23:05:00.000-08:00</published><updated>2010-03-02T23:12:22.239-08:00</updated><title type='text'>dotknięcie czegoś niestworzonego</title><content type='html'>&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/S44Lq5IoZnI/AAAAAAAAAHA/5YnkYysKTXY/s1600-h/Bober_Head_screen_eye.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 90px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/S44Lq5IoZnI/AAAAAAAAAHA/5YnkYysKTXY/s200/Bober_Head_screen_eye.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5444301831056942706" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Zatem staje się jasne, jak kolejne rodziny mogły widzieć innego gospodarza przy Queen’s Caroline Street 51. Zatem mógł to być ten sam. Jeden stary, opętany człowiek. Bober. Jeden i ten sam. Z sześcioma twarzami… Analiza jednak stoi w miejscu, gdyż nie ma szansy dowiedzieć się, o czym teraz zeznaje Pash czy doktor Snake.&lt;br /&gt;Odnaleziono już pełne ryciny, na których Bober, na własnych szkicach nakłada siatkę, tworząc najpierw topografię płaską, dwuwymiarową, a później zapewne przenosi to do trój przestrzeni. Nikt nie wie nadal, w jaki sposób stworzył obraz swej pierwszej twarzy, na tyle dokładnie, że druga rodzina wynajmująca dom przed 1977 rokiem opisuje jako właściciela, innego człowieka… niż znany wszystkim sąsiadom Banary. Przypominam, jest rok 1977 lub 1979.&lt;br /&gt;Zakładając, że robił to z użyciem dostępnych wtedy środków zewnętrznego zastosowania, musiały by istnieć ślady lub dowody,, umożliwiające jego rozpoznanie”. Jednak takich nie ma. Nigdy ich nie odnaleziono. Poza tym na najważniejszym szkicu, na którym widać etapy przemiany, czy symulacji przemiany, widać raczej, że poszczególne części twarzy oraz głowy, poddane są wyciągnięciu, skróceniu bądź rozszerzeniu. Do czego to było potrzebne? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Do oficjalnych informacji nie sposób się nie pokusić o powtórzenie, natarczywie wracającego do mnie pytania o figurkę. Choć to już wykracza daleko poza najśmielsze i najbardziej czyste Fantazy, to jednak muszę brać to pod uwagę. Otóż najpierw Bober pobierał fotografie. To co opisałem w książce nie zmienia się (wobec tego co obecnie zeznaje Pash).&lt;br /&gt;Na podstawie fotografii szkicował. Kompletnie tego nie rozumiałem. Po co szkicował? Przecież idąc nawet tym tropem, jako tropem iście Fantazy – to na podstawie samej fotografii można zrobić – wyrzeźbić – figurkę. Nie ma żadnej potrzeby szkicowania. Może Bober tak wyczytał w instrukcjach? Nawet poszedłem przecież w książce dalej, przypisując mu pewną pomyłkę, a mianowicie „pozwoliłem”, by Bober nadinterpretował pewne treści wynikające z odbieranych instrukcji, czy papirusów. Podczas rozmowy Banarego z Siwcem, włożyłem krótki dialog o długowieczności, jako o pewnym pragnieniu. Przypuszczałem bowiem, że Bober miał nie tyle psychopatyczny umysł wynikający z kompletnego i niezorganizowanego szaleństwa, ale przypuszczałem, że jego psychoza lub opętanie nie jest szaleństwem rozproszonym – takim sobie bezcelowym (świadomie nie używam medycznej terminologii).&lt;br /&gt;Banary miał jasny cel. Cel, który teraz dopiero zaczynam rozumieć. Po pierwsze, (nie będę poddawał medycznej ocenie jego stopnia szaleństwa) Banary wie, że otrzymując pierwszą odpowiedź na swój list, zaczyna dotykać czegoś niestworzonego. Po kilkunastu listach wie, że to coś jest nadprzyrodzone. Jednak moim zdaniem, jego świat całkowicie się wywraca po tym, jak otrzymuje księgę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;(wlasna opinia oczywiscie w Kulisach)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7959881903971220885-4708361721437075197?l=roczniak.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://roczniak.blogspot.com/feeds/4708361721437075197/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://roczniak.blogspot.com/2010/03/dotkniecie-czegos-niestworzonego.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7959881903971220885/posts/default/4708361721437075197'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7959881903971220885/posts/default/4708361721437075197'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://roczniak.blogspot.com/2010/03/dotkniecie-czegos-niestworzonego.html' title='dotknięcie czegoś niestworzonego'/><author><name>Jacek Roczniak</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16461212237819666351</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/SwbURJJa4KI/AAAAAAAAABg/uLRkfWFvMfk/S220/bobertwarzokladka.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/S44Lq5IoZnI/AAAAAAAAAHA/5YnkYysKTXY/s72-c/Bober_Head_screen_eye.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7959881903971220885.post-6518779176910225552</id><published>2010-02-26T08:29:00.000-08:00</published><updated>2010-02-26T08:49:43.870-08:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/S4f3NZaKVNI/AAAAAAAAAG4/RUO6Z7TGtqM/s1600-h/Bober_Head_screen_1.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 253px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/S4f3NZaKVNI/AAAAAAAAAG4/RUO6Z7TGtqM/s320/Bober_Head_screen_1.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5442590484231509202" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Niech dane mi będzie zrozumieć to, z czego nawet wyższy rangą inspektor policji drwił, analizując pierwsze zeznania Andrew Pash’a.&lt;br /&gt;Te wszystkie pytania, na które tak długo nie mogłem odpowiedzieć. Te wszystkie pytania, które powodowały, że jego historia to nawet nie sience-fiction… tylko samo fiction - była w tym aspekcie. &lt;br /&gt;Zatem jest klucz. Muszę tylko potwierdzić to, czy w takiej przemianie było to możliwe. Już tak niedaleko… wiedziałem, że Pash to w końcu powie.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7959881903971220885-6518779176910225552?l=roczniak.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://roczniak.blogspot.com/feeds/6518779176910225552/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://roczniak.blogspot.com/2010/02/niech-dane-mi-bedzie-zrozumiec-to-z.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7959881903971220885/posts/default/6518779176910225552'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7959881903971220885/posts/default/6518779176910225552'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://roczniak.blogspot.com/2010/02/niech-dane-mi-bedzie-zrozumiec-to-z.html' title=''/><author><name>Jacek Roczniak</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16461212237819666351</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/SwbURJJa4KI/AAAAAAAAABg/uLRkfWFvMfk/S220/bobertwarzokladka.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/S4f3NZaKVNI/AAAAAAAAAG4/RUO6Z7TGtqM/s72-c/Bober_Head_screen_1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7959881903971220885.post-225355514110569312</id><published>2010-02-24T05:23:00.000-08:00</published><updated>2010-02-24T05:27:53.919-08:00</updated><title type='text'>jednak zasłania się niepamięcią</title><content type='html'>&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/S4Uox4lc4OI/AAAAAAAAAGo/92Cg4uk28nE/s1600-h/SNAKE+SESJA+APARAT+2+003.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 150px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/S4Uox4lc4OI/AAAAAAAAAGo/92Cg4uk28nE/s200/SNAKE+SESJA+APARAT+2+003.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5441800562215280866" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Ile czasu minęło od momentu, kiedy wybudził się Max Woodward? Czy zeznający po Pash’u doktor Thomas Snake, może zasłaniać się niepamięcią? To co robił z dziećmi B. Banary to już wiemy z dzienników oraz zeznań jego syna, Andrew Pash’a. Dlaczego doktor Snake poszedł jego drogą, tego nigdy się już nie dowiemy. Czy holdorium może aż tak przyciągać i władać umysłem? To tylko kilka pytań, które ja sam chciałbym zadać Pash’owi. Zeznający wczoraj doktor Snake nie powiedział nic, czego byśmy nie wiedzieli. Zasłaniał się najpierw tajemnicą lekarską, a później pamiętał tylko fragmenty swych badań.&lt;br /&gt;Od razu wiedziałem, że nie będzie z tego pożytku. Na pewno najlepszym świadkiem byłby sam CC, czyli Cornel Cummings, ale póki co, to pewnie nie będzie możliwe.&lt;br /&gt;Zastanawiają mnie jednak nadal dwie rzeczy: pierwsza to taka, dlaczego Pash zdecydował się mówić? To że złapali go na zapyziałej barce nie jest żadnym przestępstwem. To, że szykował komuś noclegownię, nawet jeśli chodziło o jakieś podawanie leków, czy nawet jeśli w grę wchodziło by wybudzenie ojca. To jeszcze nie zbrodnia. Problem pewnie jednak jest trochę dalej. Policja musi zakładać już teraz, że chodzić mogło nie o ojca a o jakieś dziecko! Po tylu błędach w dochodzeniu, muszą teraz już zakładać dosłownie wszystko.&lt;br /&gt;Była jednak seria pytań, która i mnie rozgrzała, a mianowicie: Co takiego chciał osiągnąć Snake, nakazując rysownikom, by szkicowali zeznania dzieci, które opowiadały swe przeżycia z Krainy? Czy znając drogę jaką przeszedł Banary, nie można założyć hipotetycznie, że taką samą drogę chciał przejść Thomas Snake?&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/S4Uo4qlx1bI/AAAAAAAAAGw/hia0uXFanIw/s1600-h/SNAKE+SESJA+APARAT+2+098.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/S4Uo4qlx1bI/AAAAAAAAAGw/hia0uXFanIw/s320/SNAKE+SESJA+APARAT+2+098.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5441800678717642162" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7959881903971220885-225355514110569312?l=roczniak.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://roczniak.blogspot.com/feeds/225355514110569312/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://roczniak.blogspot.com/2010/02/ile-czasu-mineo-od-momentu-kiedy.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7959881903971220885/posts/default/225355514110569312'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7959881903971220885/posts/default/225355514110569312'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://roczniak.blogspot.com/2010/02/ile-czasu-mineo-od-momentu-kiedy.html' title='jednak zasłania się niepamięcią'/><author><name>Jacek Roczniak</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16461212237819666351</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/SwbURJJa4KI/AAAAAAAAABg/uLRkfWFvMfk/S220/bobertwarzokladka.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/S4Uox4lc4OI/AAAAAAAAAGo/92Cg4uk28nE/s72-c/SNAKE+SESJA+APARAT+2+003.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7959881903971220885.post-2084676472362574868</id><published>2010-02-17T08:05:00.000-08:00</published><updated>2010-02-17T08:06:25.793-08:00</updated><title type='text'>Nie tylko Romek the Rock usuwał ciała z komina.</title><content type='html'>Gdzie jest ciało Romka Skały?&lt;br /&gt;Nie ma chyba szansy na to, by wyjaśnić wszystkie okoliczności składania ciał w kominie u podnóża Miasta. Już chyba wiemy, że nie udzieli odpowiedzi na to pytanie ani Bober Banary ani Andrew Pash. Ta ekshumacja miała miejsce w Mieście, i nikt obcy nie mógł wziąć w tym udziału. Zawsze byli: Steve Rock (Romek), Mude Corri (Malwa) i bracia Alec i Alan Feet (bracia Stopa).&lt;br /&gt;Nikt inny nie był dopuszczany na szczyt komina. Wyjątkiem stała się sprawa wydobycia ciała Maxa Woodward’a, kiedy Romek został zmuszony przez Malwę, by tego „wyciągniecia” dokonać. Czy to właśnie nie przesądziło o tym, że Max Woodward nie przeżył? Nic więcej nadal nie wiemy, i dlaczego tylko wybrani mogli przeżyć… i jakie kryteria o tym decydowały. &lt;br /&gt;To jasne, że polskie komisje śledcze pakują w niebyt losy innych ludzi, ale może Polska nie jest tym krajem, w którym można dochodzić swoich – dawno temu, zapomnianych praw.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7959881903971220885-2084676472362574868?l=roczniak.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://roczniak.blogspot.com/feeds/2084676472362574868/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://roczniak.blogspot.com/2010/02/nie-tylko-romek-rock-usuwa-ciaa-z.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7959881903971220885/posts/default/2084676472362574868'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7959881903971220885/posts/default/2084676472362574868'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://roczniak.blogspot.com/2010/02/nie-tylko-romek-rock-usuwa-ciaa-z.html' title='Nie tylko Romek the Rock usuwał ciała z komina.'/><author><name>Jacek Roczniak</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16461212237819666351</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/SwbURJJa4KI/AAAAAAAAABg/uLRkfWFvMfk/S220/bobertwarzokladka.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7959881903971220885.post-5710007858843760635</id><published>2010-02-12T00:18:00.000-08:00</published><updated>2010-02-12T00:19:27.716-08:00</updated><title type='text'>oto moja na to odpowiedź</title><content type='html'>– Kiedyśmy tu przybyli, i nawet maluty dołek nie był tej komory zaczątkiem, przybył Cormon, ojciec nasz, który prawdy o księdze Holdorium nas nauczał. Pamiętam tamte słowa, choć początek ziemi powstania był nie za daleki… tedy Cormon rzekł, że w czarnych stronach Księgi Holdorium wszystkie czyny i zdarzenia napisane spełnią się, jeśli dotyczyć będą Ryturianina. Jednak ostrzegł nas, że Kraina żywym jest tworem jako i Holdorium nasze! – zatrzymał perorę i oddech większy wziął. – I długo nie wiedziałem, jak te słowa rozumieć, póki różne wyprawy mego istnienia tu nie prowadziły i czegom dziwnego i nowego w Krainie nie doświadczył. Dlatego już niedługo po tym, jak w Krainie pierwsi się Ryturianie pojawili, a wiek to był przed średniowieczem ludzkim, i wtedy spostrzegłem, że Kraina własnymi prawidłami żyć zaczyna – przerwał, bo Marato miał wypieki na licach, a Bund tylko potakiwał, jakby pamięć mu wracała z wolna. – I tak jest do dziś, że jeśli Ryturian zabłądzi lub wracać będzie chciał do Miasta, drogi powrotnej nie ma, i w Głębokim Lesie kończy żywot swój. Jednak pojmanym już będąc, i częścią Lasu się stając, jeśli w ciągu siedmiu zachodów lawendowych ktoś wpisów w czarne strony księgi dokona, wtedy życie przywróci mu. &lt;br /&gt;    – Tak jak teraz to mamy? – spytał, potwierdzić chcąc, Marato.&lt;br /&gt;    – Tak, tylko jednej rzeczy nie wiedział nikt prócz Siwca, że nie może to być Księga, która tu naszą księgą u pisarzy jest, czyli Rewersowa. &lt;br /&gt;    – No więc jaką? Czy… ? – aż zbladł niski Marato.&lt;br /&gt;    – Każdy drwal wie, że księga jest w dwóch ciałach. Jedna tu u nas w sali pisarzy, Rewersowa, a druga na ludzką ziemię idzie, do ludzi, których Terrusami się nazywa. I tylko jeśli ta ludzka Księga do Krainy na powrót się dostanie, wtedy to czynić można rzeczy, od których aż chmury na niebie przystają, bo takie to są niesamowite i makabryczne sposobności.&lt;br /&gt;"Woodward" rozdzial 18 strona 473&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7959881903971220885-5710007858843760635?l=roczniak.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://roczniak.blogspot.com/feeds/5710007858843760635/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://roczniak.blogspot.com/2010/02/oto-moja-na-to-odpowiedz.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7959881903971220885/posts/default/5710007858843760635'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7959881903971220885/posts/default/5710007858843760635'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://roczniak.blogspot.com/2010/02/oto-moja-na-to-odpowiedz.html' title='oto moja na to odpowiedź'/><author><name>Jacek Roczniak</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16461212237819666351</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/SwbURJJa4KI/AAAAAAAAABg/uLRkfWFvMfk/S220/bobertwarzokladka.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7959881903971220885.post-3431460477535486137</id><published>2010-02-10T09:45:00.000-08:00</published><updated>2010-02-10T10:13:54.889-08:00</updated><title type='text'>człowiek o twarzy diabła</title><content type='html'>&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/S3L2vWv1VHI/AAAAAAAAAGg/QE3y6VS8dHk/s1600-h/PASH+BARKA+059-2.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 130px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/S3L2vWv1VHI/AAAAAAAAAGg/QE3y6VS8dHk/s200/PASH+BARKA+059-2.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5436678993610101874" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dziennikarz Hammersmith News pisał o nim: „Człowiek o twarzy diabła”, ale wtedy wszyscy myśleli, że Stewart Rush opisuje tak Bobera Banarego. Można jednak przypuszczać, że nie chodziło o Banarego, ale o jego syna Andrew Pash’a (na zdjęciu).&lt;br /&gt;Biorąc pod uwagę jego poniedziałkowe zeznania, staje się powoli jasne tylko jedno: odnalezienie ciała ojca, czyli Bobera Banarego przestaje być możliwe. Znalezienie na barce figurki, która przedstawia ojca, potwierdza wg policji tylko to, że Banary żyje. Gdyby Pash nie przechowywał figurki oznaczałoby, że nie zależy mu już na wybudzeniu ojca. Przypomnę, że wg posiadanej wiedzy i tego co jest w książce, Bober popełnił samobójstwo (nieudane, bo w pełni kontrolowane) i zapadl w wgetetatywną spiączkę - latem 1986 roku. Po reakcji policji, udaje się namierzyć i złapać jego syna Andrew Pash’a, który doprowadza inspektora Northa na opuszczoną barkę. Tam zabezpieczają walizkę, w której oprócz figurki jest mnóstwo rzeczy medycznych do przetaczania krwi i podawania środków dożylnie. Hipoteza o tym, jakoby Pash chciał na barkę sprowadzić ojca i go tam wybudzić, zaczyna już nie być taka niemożliwa.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7959881903971220885-3431460477535486137?l=roczniak.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://roczniak.blogspot.com/feeds/3431460477535486137/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://roczniak.blogspot.com/2010/02/czowiek-o-twarzy-diaba.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7959881903971220885/posts/default/3431460477535486137'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7959881903971220885/posts/default/3431460477535486137'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://roczniak.blogspot.com/2010/02/czowiek-o-twarzy-diaba.html' title='człowiek o twarzy diabła'/><author><name>Jacek Roczniak</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16461212237819666351</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/SwbURJJa4KI/AAAAAAAAABg/uLRkfWFvMfk/S220/bobertwarzokladka.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/S3L2vWv1VHI/AAAAAAAAAGg/QE3y6VS8dHk/s72-c/PASH+BARKA+059-2.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7959881903971220885.post-7914128936097789294</id><published>2010-02-09T12:44:00.000-08:00</published><updated>2010-02-09T12:51:29.675-08:00</updated><title type='text'>his son... Andrew Pash</title><content type='html'>&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/S3HKttU7HPI/AAAAAAAAAGA/YBQrHRgvVS8/s1600-h/pash_andrew_no_4768_85.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 160px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/S3HKttU7HPI/AAAAAAAAAGA/YBQrHRgvVS8/s200/pash_andrew_no_4768_85.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5436349111823178994" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;One particular morning the elderly man set off on his travels two hours later than usual. He was very elegantly dressed: a navy suit, a cream tie, a long black overcoat. On this occasion he walked slowly, he stood and glanced around at all those people scurrying by. Some inclined their head in greeting but he did no respond. Some in their hurry obstructed him but he did not turn on them but instead focused his raging eyes on the pavement. He reacted angrily just once; a youth running past had trod on the old man’s foot. He reached out to grab the culprit but the boy had vanished beyond the hedge. The old timer muttered something to himself and continued onwards to the bus stop. After a few minutes wait the 309 service to the red towers slowly arrived. He waited for the closed doors to open and then boarded.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7959881903971220885-7914128936097789294?l=roczniak.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://roczniak.blogspot.com/feeds/7914128936097789294/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://roczniak.blogspot.com/2010/02/his-son-andrew-pash.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7959881903971220885/posts/default/7914128936097789294'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7959881903971220885/posts/default/7914128936097789294'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://roczniak.blogspot.com/2010/02/his-son-andrew-pash.html' title='his son... Andrew Pash'/><author><name>Jacek Roczniak</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16461212237819666351</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/SwbURJJa4KI/AAAAAAAAABg/uLRkfWFvMfk/S220/bobertwarzokladka.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/S3HKttU7HPI/AAAAAAAAAGA/YBQrHRgvVS8/s72-c/pash_andrew_no_4768_85.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7959881903971220885.post-5757909008985934880</id><published>2010-02-04T00:14:00.000-08:00</published><updated>2010-02-04T00:28:49.722-08:00</updated><title type='text'>Pash zeznaje pod przysięgą, że Bober Banary potrafił zmieniać fizjonomię swej czaszki.</title><content type='html'>&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/S2qFMA4iYiI/AAAAAAAAAF4/gwQBj8fUx4w/s1600-h/physiognomy+changes.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 286px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/S2qFMA4iYiI/AAAAAAAAAF4/gwQBj8fUx4w/s400/physiognomy+changes.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5434302341817983522" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;To już dawno przekroczyło granicę szaleństwa. Powiem szczerze, że ten szkic dostałem od Snake’a kilka lat temu. Został opublikowany w polskim wydawnictwie w listopadzie ubiegłego roku. Wiedziałem, że chodzi o zmianę samego siebie, zmiany głosu, ubioru czy po prostu podszywanie się pod kogoś innego. Taki był Bober. Natomiast to co wynika z zeznać Pash’a to potwierdzenie kompletnego szaleństwa. Nie będę tego oceniał, ale powiem tyle: Banary poszedł dużo dalej w swej walce o nieśmiertelność niż nam się wydawało. Potrafił zmieniać się w obrębie zniekształceń kości czaszki. Wiem jak to brzmi, ale dopiero teraz to rozumiem. To co wyczytał w Księdze to był dopiero początek. Na szkicu jest jego transformacja. Rodzice, którzy wynajmowali jego willę od 1977 roku opisywali go dokładnie, kiedy policja prowadziła pierwsze dochodzenie. Ale kiedy zebrano te zeznania do kupy to okazało się, że te rodziny opisują całkowicie kogoś innego. Opisują sześć różnych osób. Sześciu różnych starców, właścicieli jednej i tej samej willi przy Queen’s Caroline Street numer 51. Teraz wiemy, bo potwierdził to w zeszłym tygodniu Pash, że to był ten sam człowiek. Bober Banary.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7959881903971220885-5757909008985934880?l=roczniak.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://roczniak.blogspot.com/feeds/5757909008985934880/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://roczniak.blogspot.com/2010/02/pash-zeznaje-pod-przysiega-ze-bober.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7959881903971220885/posts/default/5757909008985934880'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7959881903971220885/posts/default/5757909008985934880'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://roczniak.blogspot.com/2010/02/pash-zeznaje-pod-przysiega-ze-bober.html' title='Pash zeznaje pod przysięgą, że Bober Banary potrafił zmieniać fizjonomię swej czaszki.'/><author><name>Jacek Roczniak</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16461212237819666351</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/SwbURJJa4KI/AAAAAAAAABg/uLRkfWFvMfk/S220/bobertwarzokladka.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/S2qFMA4iYiI/AAAAAAAAAF4/gwQBj8fUx4w/s72-c/physiognomy+changes.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7959881903971220885.post-8433426340808819962</id><published>2010-02-03T00:50:00.000-08:00</published><updated>2010-02-03T00:53:44.013-08:00</updated><title type='text'>Byłem pewny, że się przyzna.</title><content type='html'>&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/S2k5gYAEqYI/AAAAAAAAAFw/koZz74JSof0/s1600-h/snakeirobieeeg.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/S2k5gYAEqYI/AAAAAAAAAFw/koZz74JSof0/s320/snakeirobieeeg.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5433937653760567682" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Jednak z tego co wiem teraz, Pash odpowiada na pytania o doktora Thomasa Davida Snake’a. (na zdjęciu w tle). Przecież większość informacji mamy właśnie od doktora! Jeśli Snake da się uwikłać w intrygę szykowaną przez Pash’a to pewnie już nie dowiemy się prawdy. W Kulisach opisywałem trzecią postać, która pojawiła się po wypadku Banarego. Pierwszą postacią był oczywiście Bober Banary, drugą jego syn Andrew Pash, natomiast trzecią jest ktoś, kogo nikt się nie spodziewał. Ale to nie jest doktor Snake!&lt;br /&gt;Przypomnę, że doktor pojawił się w 1985 roku, a później w roku 1986, kiedy z ramienia jakiegoś szpitala, przyjechał na miejsce samobójstwa Banarego. Był z nim inspektor North. Snake wtedy był traktowany jako młody parapsycholog, który miał „patrzeć” na ręce policji. North określa go jako młokosa, który szuka igły w stogu siana, a nawet zabrania Snake’owi używania przy rodzicach Maxa słowa: porwanie. Zatem Snake wiedział, że coś z tymi samobójstwami jest nie tak. Przytoczę ten fragment:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;( Woodward, rozdział 12 strona 322)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;„Wózek z ciałem Banary’ego wyjechał po blisko godzinie od przyjazdu karetki, akurat w momencie kiedy, po przeciwnej stronie ulicy zaparkował samochód porucznika. &lt;br /&gt;    – Co jest? – spytał porucznik wyciągając z kieszeni policyjną odznakę.&lt;br /&gt;    – Samobójstwo. Wszystko naszykowane. Dokładnie tak, jak poprzednie – odparł lekarz – tyle, że tym razem to nie dziecko.&lt;br /&gt;    – Widzę po tempie w jakim pakujecie – policjant przerwał mu i lekko się uśmiechnął.&lt;br /&gt;    – Starzec. I to w taki dziwny sposób.&lt;br /&gt;    – Później obejrzę – porucznik kiwnął ręką lekarzowi i zawołał do jednego z podwładnych: –  Mathew, sprawdź piwnicę i wszystkie pokoje. I zajrzyj do tego przyjezdnego. Jak mu tam?&lt;br /&gt;    – Sick czy Snake – powiedział policjant w cywilu. – Jakoś tak po żydowsku – dodał i zaśmiał się, a razem z nim pozostali.&lt;br /&gt;    – A już myślałem, że go upilnujemy – porucznik przez szybę karetki patrzył na podłączonego do kroplówek Banary’ego – I oczywiście śpiączka?&lt;br /&gt;     – Oczywiście North – dokończył lekarz i wsiadł na przednie siedzenie. Karetka odjechała bez syreny. Porucznik wrócił na ganek, gdzie stała matka, ściskając w dłoni poły szlafroka. &lt;br /&gt;    – Nie wiem jak to się mogło stać – powiedziała, zerkając na górę, skąd dochodził płacz dziecka. – To Fryc, mój młodszy syn. Muszę wracać. Mąż będzie dopiero jutro.&lt;br /&gt;    – Oczywiście, pani Woodward. Tylko proszę tam nie wchodzić. Rano przyjadą zebrać ślady – powiedział porucznik i podał jej rękę na pożegnanie.&lt;br /&gt;    Tuż po świcie, z samochodu, który podjechał pod willę, wysiadło dwóch mężczyzn. Porucznik, zamykając furtkę, pochylił się do wysokiego, szczupłego kolegi i szepnął zdecydowanie: – Panie Snake. Tylko niech pan nie używa przy niej słowa porwanie.&lt;br /&gt;    Kiedy matka wpuściła ich do środka, policjant spojrzał na Snake’a, jakby udzielając mu pozwolenia na zadanie pytania. &lt;br /&gt;    – Najpierw, winny jestem pewne wyjaśnienie. Długo się wahałem, czy powinienem tu przyjeżdżać… rzeczy, którymi się zajmuję… nie są w ogóle związane z policją… Czy słyszała pani coś o prekognicji? – powiedział Snake, rozpinając płaszcz i niedbale przewieszając go przez oparcie fotela.&lt;br /&gt;    – Jest pan lekarzem?&lt;br /&gt;    – Nie do końca – uśmiechnął się pod nosem. – Chyba w ogóle nie. A nawet ani trochę – próbował rozładować napięcie, ale kiedy spostrzegł, że matka wpatruje się w niego ze śmiertelną powagą, dokończył już całkiem serio: – Jestem osobą, która bada okoliczności… pewnego stanu. Innego poziomu.”&lt;br /&gt;(Koniec cytatu)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dlatego nawet teraz, nie do końca rozumiem, jaki związek istniał pomiędzy Pash’em a doktorem Snake’iem?&lt;br /&gt;Jeśli faktycznie teraz, po 20 latach przed prokuratorem staje Pash jako oskarżony, a Snake jako świadek, to co ich łączy? A może Snake nie jest tylko świadkiem w tej sprawie. Może to Snake kontynuował badania Bobera? Może to Snake wie, gdzie może być ukryte jego, ponoć nadal żyjące… ciało?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7959881903971220885-8433426340808819962?l=roczniak.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://roczniak.blogspot.com/feeds/8433426340808819962/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://roczniak.blogspot.com/2010/02/byem-pewny-ze-sie-przyzna.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7959881903971220885/posts/default/8433426340808819962'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7959881903971220885/posts/default/8433426340808819962'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://roczniak.blogspot.com/2010/02/byem-pewny-ze-sie-przyzna.html' title='Byłem pewny, że się przyzna.'/><author><name>Jacek Roczniak</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16461212237819666351</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/SwbURJJa4KI/AAAAAAAAABg/uLRkfWFvMfk/S220/bobertwarzokladka.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/S2k5gYAEqYI/AAAAAAAAAFw/koZz74JSof0/s72-c/snakeirobieeeg.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7959881903971220885.post-5459584262153531136</id><published>2010-01-31T22:38:00.000-08:00</published><updated>2010-01-31T22:41:38.463-08:00</updated><title type='text'>Każdy rodzic powinien sprawdzić, czy na tej liście nie ma nazwiska jego dziecka.</title><content type='html'>&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/S2Z3awGVtXI/AAAAAAAAAFo/FVzBMePuDMQ/s1600-h/Pash_diVx9.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 256px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/S2Z3awGVtXI/AAAAAAAAAFo/FVzBMePuDMQ/s320/Pash_diVx9.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5433161301940876658" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Przesłuchanie syna Bobera dostarcza samych potwierdzeń. Po pierwsze, Banary w Hammersmith prowadził analizę dzieci od 1977 roku. Wybierał rodziny patologiczne lub takie, w których dzieci wykazywały tendencje samobójcze. Według własnego klucza decydował, której rodzinie wynajmie swoją willę. Tam ich podglądał. Pash, syn Bobera potwierdza istnienie Dzienników ojca, znanych jako Dzienniki Bobera. To w tych materiałach istnieje spis wszystkich dzieci, które Bober przetrzymywał w śpiączkach. Według tego co napisał Pash, Max Woodward był 84tym lub 87mym numerem katalogowym, którego przeniósł Bober do Miasta. Zatem aż tyle dzieci Bober przetrzymywał w śpiączce. Mam nadzieję, że dzisiaj dojdzie reszta informacji stamtąd.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7959881903971220885-5459584262153531136?l=roczniak.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://roczniak.blogspot.com/feeds/5459584262153531136/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://roczniak.blogspot.com/2010/01/kazdy-rodzic-powinien-sprawdzic-czy-na.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7959881903971220885/posts/default/5459584262153531136'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7959881903971220885/posts/default/5459584262153531136'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://roczniak.blogspot.com/2010/01/kazdy-rodzic-powinien-sprawdzic-czy-na.html' title='Każdy rodzic powinien sprawdzić, czy na tej liście nie ma nazwiska jego dziecka.'/><author><name>Jacek Roczniak</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16461212237819666351</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/SwbURJJa4KI/AAAAAAAAABg/uLRkfWFvMfk/S220/bobertwarzokladka.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/S2Z3awGVtXI/AAAAAAAAAFo/FVzBMePuDMQ/s72-c/Pash_diVx9.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7959881903971220885.post-1056669592133104058</id><published>2010-01-28T04:43:00.001-08:00</published><updated>2010-01-28T04:52:43.865-08:00</updated><title type='text'>Nie mogę słowami wyrażać miłości, bo nie słowami cię kocham...</title><content type='html'>Dudnią mi często te słowa, które Malwa wypowiedziała do Maxa dzień przed utonięciem. To było niedaleko Lasu. Wracam do nich częściej niż myślałem… wracam do nich wtedy, kiedy szukam i pytam… kiedy próbuję dlaczego serce bije.&lt;br /&gt;To jej zdanie Max usłyszał po tym, jak pierwszy raz tak zbliżył się do niej… do jej wnętrza… do jej największej tajemnicy:&lt;br /&gt; „Jej wielkie, otwarte na oścież źrenice prosiły, bym w nie wszedł. Nie musiałem się śpieszyć. Już zawsze będziemy razem. I nigdy się nie rozstaniemy. Nigdy. Dziwnie się poczułem, ale wszystko przeszło, kiedy chwyciła moją rękę. Otworzyła mi dłoń i przyłożyła do brzucha. Podciągnęła wełniany sweter i moja ręka witała się z jej skórą. Już przytomność zabierała mnie w niesamowitą wyprawę. Nie zrywając dotyku, uklęknąłem przed nią i spojrzałem w jej oczy raz jeszcze. Uśmiechnęły się i opuściły na siebie powieki. Prześlizgnąłem się wzrokiem po jej ustach, delikatnie zszedłem po szyi i zatrzymałem się między piersiami. Przyłożyłem policzek i poczułem żar. Wystraszyłem się ognia, który trawił mnie w środku. Czułem, jak zajmują się moje uszy, nos, broda. Płonąłem. Rozchyliła uda, bym mógł wygodnie ułożyć się na ziemi. Nie śmiałem spojrzeć już na jej twarz. Nie śmiałem dotknąć niczego, poza kwiatami, które otworzyła przede mną. Najpierw dwa duże, które przed chwilą miałem tuż przy policzku. Kiedy drgnąłem ustami w jej usta, podała mi bukiet. Nisko trzymała, bym spragniony mógł napoić się aksamitnym kolorem, który schodził z łuny i miał w sobie woń nieskończonego szaleństwa i rozkoszy. Miałem to wszystko, co nawet nie zakiełkowało z pragnień. Spocony poległem przy jej boku. Nie patrzyła. To było uwielbienie. Miała w sobie tyle szczęścia, że z trudem podniosła powieki. To wszystko stało się tak szybko. To było wszystko, co mogłem za życia otrzymać.&lt;br /&gt;    – Nigdy cię nie opuszczę – powiedziałem. – Obiecuję. I nigdy nie każ mi wybierać, bo zawsze wybiorę ciebie. Obiecuję.”&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7959881903971220885-1056669592133104058?l=roczniak.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://roczniak.blogspot.com/feeds/1056669592133104058/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://roczniak.blogspot.com/2010/01/nie-moge-sowami-wyrazac-miosci-bo-nie.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7959881903971220885/posts/default/1056669592133104058'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7959881903971220885/posts/default/1056669592133104058'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://roczniak.blogspot.com/2010/01/nie-moge-sowami-wyrazac-miosci-bo-nie.html' title='Nie mogę słowami wyrażać miłości, bo nie słowami cię kocham...'/><author><name>Jacek Roczniak</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16461212237819666351</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/SwbURJJa4KI/AAAAAAAAABg/uLRkfWFvMfk/S220/bobertwarzokladka.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7959881903971220885.post-5878368598297290651</id><published>2010-01-25T04:12:00.001-08:00</published><updated>2010-01-25T04:24:14.327-08:00</updated><title type='text'>Pash odpowiadał na pytania dotyczące doktora Thomasa Snake’a</title><content type='html'>&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/S12NYzx9f8I/AAAAAAAAAFg/blggZ-OiY0I/s1600-h/snakeibruceokno.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/S12NYzx9f8I/AAAAAAAAAFg/blggZ-OiY0I/s320/snakeibruceokno.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5430652183034822594" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Mijają dni, a ja nadal nie mam zgody na wejście z kamerą na choćby część zeznań Andrew Pash'a. Tylko dzięki poznanemu tam dziennikarzowi, wiem że odbyły się dwa przesłuchania. Drugie, w ostatni piątek 22 stycznia. Pash odpowiadał na pytania o doktora Thomasa Davida Snake’a. &lt;br /&gt;Mocno mnie to zdziwiło, bo do tej pory policja próbowała raczej ustalać pobyt dokumentów i dowodów (figurki i dzienniki) i dlatego myślę, że przeciek jakoby odnaleziona figurka Banarego była prawdziwa, był spreparowany właśnie przez policję. Wszyscy pamiętamy inspektora North’a, który w 1986 roku zajmował się sprawą samobójstw w Hammersmith. Jednak teraz sprawy wyglądają gorzej. Nadal nie wiadomo, gdzie jest ciało Romka the Rock, zwanego w Mieście, Romkiem Skałą. Większość dzieci została przewieziona poza Londyn. Cała sprawa okryta jest zmową milczenia. Domyślam się, że rodzice wybudzanych dzieci nie chcą komunikować się z prasą. Może właśnie dlatego policji nie interesuje już wątek Banarego, ale konkrety po które sięgnął doktor Snake.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7959881903971220885-5878368598297290651?l=roczniak.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://roczniak.blogspot.com/feeds/5878368598297290651/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://roczniak.blogspot.com/2010/01/pash-odpowiada-na-pytania-dotyczace.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7959881903971220885/posts/default/5878368598297290651'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7959881903971220885/posts/default/5878368598297290651'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://roczniak.blogspot.com/2010/01/pash-odpowiada-na-pytania-dotyczace.html' title='Pash odpowiadał na pytania dotyczące doktora Thomasa Snake’a'/><author><name>Jacek Roczniak</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16461212237819666351</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/SwbURJJa4KI/AAAAAAAAABg/uLRkfWFvMfk/S220/bobertwarzokladka.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/S12NYzx9f8I/AAAAAAAAAFg/blggZ-OiY0I/s72-c/snakeibruceokno.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7959881903971220885.post-2650530435746064803</id><published>2010-01-13T00:57:00.000-08:00</published><updated>2010-01-13T01:09:47.347-08:00</updated><title type='text'>List Cornela Cummings'a</title><content type='html'>Pracując nad materiałem do drugiego tomu, dokopałem się do fragmentu listu, jaki Cummings otrzymał od Woodward’a tuż przed zniknięciem. Max opisuje tam jeden ze swoich snów, a tak naprawdę marę, która go nawiedza od jakiegoś czasu. Opisuje coś, co nazywa „udawaniem snu”. Dokładnie chodzi o odczucie, jakoby organizm oszukiwał go śpiąc. Tworzy sam pewnego rodzaju ułudę. Umysł pozwala Maxowi zasnąć, po czym wprowadza go w stan aktywnego, interakcyjnego obcowania z postaciami, które Max spotkał w swym życiu.&lt;br /&gt;W liście o którym piszę, chodzi jednak o coś więcej, gdyż postać zwana Mamutem nakazuje Maxowi udać się do doktora, by zrobić biopsję duszy… czyli pobrać wycinek tchnienia…&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7959881903971220885-2650530435746064803?l=roczniak.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://roczniak.blogspot.com/feeds/2650530435746064803/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://roczniak.blogspot.com/2010/01/list-cornela-cummingsa.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7959881903971220885/posts/default/2650530435746064803'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7959881903971220885/posts/default/2650530435746064803'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://roczniak.blogspot.com/2010/01/list-cornela-cummingsa.html' title='List Cornela Cummings&apos;a'/><author><name>Jacek Roczniak</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16461212237819666351</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/SwbURJJa4KI/AAAAAAAAABg/uLRkfWFvMfk/S220/bobertwarzokladka.jpg'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7959881903971220885.post-4920886829629327634</id><published>2010-01-11T11:10:00.001-08:00</published><updated>2010-01-11T11:20:44.108-08:00</updated><title type='text'>I jeśli to możliwe… Pierwszy dowód potwierdzający życie Maxa Woodward’a</title><content type='html'>&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/S0t6Ahy5ZdI/AAAAAAAAAFY/lBmhNXdo24E/s1600-h/DSC01168.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 226px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/S0t6Ahy5ZdI/AAAAAAAAAFY/lBmhNXdo24E/s400/DSC01168.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5425564325588329938" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Nie wiem tak naprawdę co powiedzieć i co napisać. To już wystaje daleko poza ramy FB, na którym tylko pisze się o nartach, drinkach i pijanych fotkach, gdzie każdy czyta tylko swoje wpisy… a inni informują wszem, że idą właśnie na siłownię!&lt;br /&gt;A jeśli to zdjęcie potwierdza, że Max Woodward tak właśnie wyglądał? Jeśli tę gipsową postać wykonano po jego przeniesieniu?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7959881903971220885-4920886829629327634?l=roczniak.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://roczniak.blogspot.com/feeds/4920886829629327634/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://roczniak.blogspot.com/2010/01/i-jesli-to-mozliwe-pierwszy-dowod.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7959881903971220885/posts/default/4920886829629327634'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7959881903971220885/posts/default/4920886829629327634'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://roczniak.blogspot.com/2010/01/i-jesli-to-mozliwe-pierwszy-dowod.html' title='I jeśli to możliwe… Pierwszy dowód potwierdzający życie Maxa Woodward’a'/><author><name>Jacek Roczniak</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16461212237819666351</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/SwbURJJa4KI/AAAAAAAAABg/uLRkfWFvMfk/S220/bobertwarzokladka.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/S0t6Ahy5ZdI/AAAAAAAAAFY/lBmhNXdo24E/s72-c/DSC01168.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7959881903971220885.post-2597542264939745629</id><published>2010-01-08T23:26:00.000-08:00</published><updated>2010-01-08T23:57:29.647-08:00</updated><title type='text'>Figurka z Hamburga nie jest oryginalna.</title><content type='html'>&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/S0g2JQZrp0I/AAAAAAAAAFI/a9gbSArRqMw/s1600-h/PASH+BARKA+033.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 300px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/S0g2JQZrp0I/AAAAAAAAAFI/a9gbSArRqMw/s400/PASH+BARKA+033.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5424645283817170754" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Robert Mierzejewski zwrócił wczoraj uwagę na Forum, że figurka znaleziona w Hamburgu nie jest oryginalna i musiała zostać podrobiona niedawno. Faktycznie, jak się dobrze przyjrzymy, to podstawa figurki z Hamburga jest duża, gruba i solidnie wyglądająca. Natomiast postać ze zdjęcia (zatrzymanie Pash’a) jest inna, mniejsza i bez podstawy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jednak na zdjęciu, na którym inspektor North trzyma figurkę oraz szkic widać wyraźnie, że ona nie jest taka duża. Kto mógł ja podrobić? Tu wyraźnie widać, że to jest kamień, a pierwotna figurka robiona przez Banarego była wykona z drewna.&lt;br /&gt;Czy mam do czynienia z jakąś inną procedurą?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/S0g2jR1emII/AAAAAAAAAFQ/Z1lNjYhRk0M/s1600-h/PASH+BARKA+080.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 300px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/S0g2jR1emII/AAAAAAAAAFQ/Z1lNjYhRk0M/s400/PASH+BARKA+080.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5424645730878789762" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7959881903971220885-2597542264939745629?l=roczniak.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://roczniak.blogspot.com/feeds/2597542264939745629/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://roczniak.blogspot.com/2010/01/figurka-z-hamburga-nie-jest-oryginalna.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7959881903971220885/posts/default/2597542264939745629'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7959881903971220885/posts/default/2597542264939745629'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://roczniak.blogspot.com/2010/01/figurka-z-hamburga-nie-jest-oryginalna.html' title='Figurka z Hamburga nie jest oryginalna.'/><author><name>Jacek Roczniak</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16461212237819666351</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/SwbURJJa4KI/AAAAAAAAABg/uLRkfWFvMfk/S220/bobertwarzokladka.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/S0g2JQZrp0I/AAAAAAAAAFI/a9gbSArRqMw/s72-c/PASH+BARKA+033.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7959881903971220885.post-9117356317764667746</id><published>2010-01-07T10:51:00.000-08:00</published><updated>2010-01-07T11:00:18.337-08:00</updated><title type='text'>Figurka Bobera Banarego odnaleziona w Hamburgu.</title><content type='html'>&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/S0YvG7uO-pI/AAAAAAAAAFA/Tkgh1om1wKs/s1600-h/IMG_5742.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 300px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/S0YvG7uO-pI/AAAAAAAAAFA/Tkgh1om1wKs/s400/IMG_5742.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5424074597371673234" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Jeśli się nie mylę, to będzie to przełom. Figurka Banary’ego została zlokalizowana przez niemiecką policję w Hamburgu. Jeśli potwierdzi się jej oryginalność, to jest to postać, której Banary użył podczas popełniania samobójstwa.&lt;br /&gt;Jeśli wierzyć zdjęciu, które mam ze Scotland Yard’u, to jest to ta sama figurka, którą Pash trzymał w rękach podczas zatrzymania (zdjęcie drugie).&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/S0Yu3c53pJI/AAAAAAAAAE4/hYQtqdy2w8A/s1600-h/PASH+BARKA+056.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 300px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/S0Yu3c53pJI/AAAAAAAAAE4/hYQtqdy2w8A/s400/PASH+BARKA+056.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5424074331400938642" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7959881903971220885-9117356317764667746?l=roczniak.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://roczniak.blogspot.com/feeds/9117356317764667746/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://roczniak.blogspot.com/2010/01/figurka-bobera-banarego-odnaleziona-w.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7959881903971220885/posts/default/9117356317764667746'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7959881903971220885/posts/default/9117356317764667746'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://roczniak.blogspot.com/2010/01/figurka-bobera-banarego-odnaleziona-w.html' title='Figurka Bobera Banarego odnaleziona w Hamburgu.'/><author><name>Jacek Roczniak</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16461212237819666351</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/SwbURJJa4KI/AAAAAAAAABg/uLRkfWFvMfk/S220/bobertwarzokladka.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/S0YvG7uO-pI/AAAAAAAAAFA/Tkgh1om1wKs/s72-c/IMG_5742.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7959881903971220885.post-503876621322891521</id><published>2010-01-06T11:49:00.000-08:00</published><updated>2010-01-06T21:44:58.821-08:00</updated><title type='text'>W tym domu będzie ponowna rekonstrukcja wydarzeń z lipca 1986 roku</title><content type='html'>&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/S0Tq4eY5f4I/AAAAAAAAAEo/9eZBgwZPaH0/s1600-h/House_of_Concrete.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 236px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/S0Tq4eY5f4I/AAAAAAAAAEo/9eZBgwZPaH0/s400/House_of_Concrete.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5423718107211988866" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Ten budynek nadal tam stoi. Przy końcu Queen’s Caroline Street numer 51. Nie wiem dlaczego dojdzie do ponownej wizji lokalnej. Mogę się tylko domyślać, że sprawa dotyczy Andrew Pash’a. Po tylu latach sprawa wraca na wokandę? A może ciało Banarego odnaleziono, tylko policja utrzymuje to w tajemnicy? A jeśli syn Banarego wskazał miejsce przechowywania figurek?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;http://www.woodward.com.pl/page4zycie.html&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7959881903971220885-503876621322891521?l=roczniak.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://roczniak.blogspot.com/feeds/503876621322891521/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://roczniak.blogspot.com/2010/01/w-tym-domu-bedzie-ponowna-rekonstrukcja.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7959881903971220885/posts/default/503876621322891521'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7959881903971220885/posts/default/503876621322891521'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://roczniak.blogspot.com/2010/01/w-tym-domu-bedzie-ponowna-rekonstrukcja.html' title='W tym domu będzie ponowna rekonstrukcja wydarzeń z lipca 1986 roku'/><author><name>Jacek Roczniak</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16461212237819666351</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/SwbURJJa4KI/AAAAAAAAABg/uLRkfWFvMfk/S220/bobertwarzokladka.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/S0Tq4eY5f4I/AAAAAAAAAEo/9eZBgwZPaH0/s72-c/House_of_Concrete.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7959881903971220885.post-2364489989075205265</id><published>2010-01-04T21:36:00.000-08:00</published><updated>2010-01-04T21:45:07.187-08:00</updated><title type='text'>Ciało Bobera Banarego nadal nie odnalezione</title><content type='html'>&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/S0LR2Y98CVI/AAAAAAAAAEg/sB9SvtD5DqE/s1600-h/bobertwarzokladka.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 222px; height: 320px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/S0LR2Y98CVI/AAAAAAAAAEg/sB9SvtD5DqE/s320/bobertwarzokladka.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5423127633652877650" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Noworocznie nie mam dobrych wieści. Proces Andrew Pash’a nie rozpocznie się 7 stycznia. Krótko przypomnę, że od 1977 roku w północnej części Hammersmith miała miejsce plaga nieudanych samobójstw nastolatków. Na przestrzenie kilkunastu lat, w rodzinach wynajmujących willę od pewnego starca, dochodziło do tragedii. Dzieci żyły… cudem przeżywały, po czym trafiały do jednego szpitala. Wszystkie przebywały w śpiączkach. Nocami odwiedzał je ten sam starzec, czytając pisane przez siebie fragmenty pewnej księgi.&lt;br /&gt;W 1986 roku sprawa ujrzała światło dzienne. Rozpoczęła się wielka afera, skutecznie wyciszana, przez nic nie mogącą zrobić policję.&lt;br /&gt;Starca Bobera Banarego nie można nigdzie odnaleźć, za to jego syn Andrew Pash pojawił się z powrotem w Londynie. Zaprzecza, jakoby kiedykolwiek przetrzymywał dzieci pozostające w śpiączkach, nie pozwalając im się wybudzić. Pierwszym o tej historii opowiedział Max Woodward.&lt;br /&gt;www.woodward.com.pl&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7959881903971220885-2364489989075205265?l=roczniak.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://roczniak.blogspot.com/feeds/2364489989075205265/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://roczniak.blogspot.com/2010/01/ciao-bobera-banarego-nadal-nie.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7959881903971220885/posts/default/2364489989075205265'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7959881903971220885/posts/default/2364489989075205265'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://roczniak.blogspot.com/2010/01/ciao-bobera-banarego-nadal-nie.html' title='Ciało Bobera Banarego nadal nie odnalezione'/><author><name>Jacek Roczniak</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16461212237819666351</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/SwbURJJa4KI/AAAAAAAAABg/uLRkfWFvMfk/S220/bobertwarzokladka.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/S0LR2Y98CVI/AAAAAAAAAEg/sB9SvtD5DqE/s72-c/bobertwarzokladka.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7959881903971220885.post-3865079363701699633</id><published>2009-12-31T07:54:00.000-08:00</published><updated>2009-12-31T08:03:25.531-08:00</updated><title type='text'>te dzieci nie wiedziały co to jest Nowy Rok...</title><content type='html'>&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/SzzK5ltZ-cI/AAAAAAAAAEY/5sS8h3sL-cE/s1600-h/uwolnione_dziecko.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 300px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/SzzK5ltZ-cI/AAAAAAAAAEY/5sS8h3sL-cE/s400/uwolnione_dziecko.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5421431142171146690" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Wczoraj dopiero dotarla przedswiateczna przesylka.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7959881903971220885-3865079363701699633?l=roczniak.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://roczniak.blogspot.com/feeds/3865079363701699633/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://roczniak.blogspot.com/2009/12/te-dzieci-nie-wiedziay-co-to-jest-nowy.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7959881903971220885/posts/default/3865079363701699633'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7959881903971220885/posts/default/3865079363701699633'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://roczniak.blogspot.com/2009/12/te-dzieci-nie-wiedziay-co-to-jest-nowy.html' title='te dzieci nie wiedziały co to jest Nowy Rok...'/><author><name>Jacek Roczniak</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16461212237819666351</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/SwbURJJa4KI/AAAAAAAAABg/uLRkfWFvMfk/S220/bobertwarzokladka.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/SzzK5ltZ-cI/AAAAAAAAAEY/5sS8h3sL-cE/s72-c/uwolnione_dziecko.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7959881903971220885.post-8941527349714061812</id><published>2009-12-27T08:14:00.000-08:00</published><updated>2009-12-27T08:17:39.810-08:00</updated><title type='text'>i tym wszystkim, którzy nigdy nie wrócili stamtąd... Bożego Narodzenia...</title><content type='html'>&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/SzeIkXZQVRI/AAAAAAAAAEQ/UNuKnfSBm6I/s1600-h/snakeirobieeeg.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 300px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/SzeIkXZQVRI/AAAAAAAAAEQ/UNuKnfSBm6I/s400/snakeirobieeeg.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5419950834900292882" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;choć przy Sagaseńczyku tak macie blisko do Niego...&lt;br /&gt;umrzeć jest tak prosto, a Tam tak często zmarli udają spiących.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7959881903971220885-8941527349714061812?l=roczniak.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://roczniak.blogspot.com/feeds/8941527349714061812/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://roczniak.blogspot.com/2009/12/i-tym-wszystkim-ktorzy-nigdy-nie.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7959881903971220885/posts/default/8941527349714061812'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7959881903971220885/posts/default/8941527349714061812'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://roczniak.blogspot.com/2009/12/i-tym-wszystkim-ktorzy-nigdy-nie.html' title='i tym wszystkim, którzy nigdy nie wrócili stamtąd... Bożego Narodzenia...'/><author><name>Jacek Roczniak</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16461212237819666351</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/SwbURJJa4KI/AAAAAAAAABg/uLRkfWFvMfk/S220/bobertwarzokladka.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/SzeIkXZQVRI/AAAAAAAAAEQ/UNuKnfSBm6I/s72-c/snakeirobieeeg.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7959881903971220885.post-4702252955407326931</id><published>2009-12-24T23:28:00.001-08:00</published><updated>2009-12-24T23:30:18.913-08:00</updated><title type='text'>i tym wszystkim, którzy szukali drogi gdzieś dalej...</title><content type='html'>&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/SzRp_LMVylI/AAAAAAAAAEI/A5DtlrSsIhE/s1600-h/snakeikorytarz.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 300px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/SzRp_LMVylI/AAAAAAAAAEI/A5DtlrSsIhE/s400/snakeikorytarz.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5419072785690774098" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;spokojnych i lepszego życia...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7959881903971220885-4702252955407326931?l=roczniak.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://roczniak.blogspot.com/feeds/4702252955407326931/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://roczniak.blogspot.com/2009/12/i-tym-wszystkim-ktorzy-szukali-drogi.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7959881903971220885/posts/default/4702252955407326931'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7959881903971220885/posts/default/4702252955407326931'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://roczniak.blogspot.com/2009/12/i-tym-wszystkim-ktorzy-szukali-drogi.html' title='i tym wszystkim, którzy szukali drogi gdzieś dalej...'/><author><name>Jacek Roczniak</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16461212237819666351</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/SwbURJJa4KI/AAAAAAAAABg/uLRkfWFvMfk/S220/bobertwarzokladka.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/SzRp_LMVylI/AAAAAAAAAEI/A5DtlrSsIhE/s72-c/snakeikorytarz.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7959881903971220885.post-3666045124954967306</id><published>2009-12-24T23:08:00.000-08:00</published><updated>2009-12-24T23:09:03.144-08:00</updated><title type='text'>Dlaczego warto uciekać z domu…</title><content type='html'>Tym wszystkim nastolatkom, którzy spędzają święta z dala od swych nerwowych rodziców i tym wszystkim, którym lepiej jest poza domem… życzę by nie wracały do domu, jeśli nie ma w nim choć odrobiny ciepła. Wszystkim młodym ludziom, którym starzy zbudowali Krainę Pomylonego Dzieciństwa… życzę Spokojnych Świąt. Spokojnych. Nie wszędzie jest smutno i przygnębiająco jak w waszej rodzinie i choć to żadne pocieszenie, to są rodziny w których ojciec zamiast pić gra z dzieckiem w piłkę… uwierzcie! Są takie domy… życzę wam, by wasze rodziny tak w przyszłości wyglądały. Spokojnych Świąt.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7959881903971220885-3666045124954967306?l=roczniak.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://roczniak.blogspot.com/feeds/3666045124954967306/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://roczniak.blogspot.com/2009/12/dlaczego-warto-uciekac-z-domu.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7959881903971220885/posts/default/3666045124954967306'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7959881903971220885/posts/default/3666045124954967306'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://roczniak.blogspot.com/2009/12/dlaczego-warto-uciekac-z-domu.html' title='Dlaczego warto uciekać z domu…'/><author><name>Jacek Roczniak</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16461212237819666351</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/SwbURJJa4KI/AAAAAAAAABg/uLRkfWFvMfk/S220/bobertwarzokladka.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7959881903971220885.post-935675272545017820</id><published>2009-12-23T13:57:00.000-08:00</published><updated>2009-12-23T14:03:44.851-08:00</updated><title type='text'>Pash będzie musiał odpowiedzieć policji: Gdzie jest ciało Romka Skały!</title><content type='html'>&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/SzKTtBd3gzI/AAAAAAAAAEA/Xo5cvjRYmxE/s1600-h/Geba_diVx4.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 256px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/SzKTtBd3gzI/AAAAAAAAAEA/Xo5cvjRYmxE/s320/Geba_diVx4.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5418555703377232690" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;W końcu moja książka będzie miała rozwikłanych kilka wątków. O ile wiemy co się stało z Cornelem Cummings’em, (w powieści występującym jako Koleś) to nie wiemy na dzień dzisiejszy, gdzie jest ciało Romka the Rock, bo tak nazywali go mieszkańcy Miasta. Romek wydobyl cialo Maxa Woodward'a z komina. To wszystko co wiemy o jego obecnosci w miescie.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7959881903971220885-935675272545017820?l=roczniak.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://roczniak.blogspot.com/feeds/935675272545017820/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://roczniak.blogspot.com/2009/12/pash-bedzie-musia-odpowiedziec-policji.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7959881903971220885/posts/default/935675272545017820'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7959881903971220885/posts/default/935675272545017820'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://roczniak.blogspot.com/2009/12/pash-bedzie-musia-odpowiedziec-policji.html' title='Pash będzie musiał odpowiedzieć policji: Gdzie jest ciało Romka Skały!'/><author><name>Jacek Roczniak</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16461212237819666351</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/SwbURJJa4KI/AAAAAAAAABg/uLRkfWFvMfk/S220/bobertwarzokladka.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/SzKTtBd3gzI/AAAAAAAAAEA/Xo5cvjRYmxE/s72-c/Geba_diVx4.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7959881903971220885.post-4416647318210357376</id><published>2009-12-21T08:54:00.000-08:00</published><updated>2009-12-21T09:04:50.725-08:00</updated><title type='text'>7 stycznia rusza proces Andrew Pash'a</title><content type='html'>&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/Sy-qKBqRInI/AAAAAAAAAD4/vPrIfj8nMBU/s1600-h/PASH+ZATRZYMANIE+061.JPG"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/Sy-qKBqRInI/AAAAAAAAAD4/vPrIfj8nMBU/s320/PASH+ZATRZYMANIE+061.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5417735965971128946" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;A jednak zatrzymano syna Bobera Banarego.&lt;br /&gt;Pash zostal odeslany na lotniko Gatwick i w eskorcie przewieziony na posterunek w Hammersmith. Jutro będą już szczególy. Walczę o pozwolenie na wylot i możliwosć relacjonowania tego procesu.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7959881903971220885-4416647318210357376?l=roczniak.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://roczniak.blogspot.com/feeds/4416647318210357376/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://roczniak.blogspot.com/2009/12/7-stycznia-rusza-proces-andrew-pasha.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7959881903971220885/posts/default/4416647318210357376'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7959881903971220885/posts/default/4416647318210357376'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://roczniak.blogspot.com/2009/12/7-stycznia-rusza-proces-andrew-pasha.html' title='7 stycznia rusza proces Andrew Pash&apos;a'/><author><name>Jacek Roczniak</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16461212237819666351</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/SwbURJJa4KI/AAAAAAAAABg/uLRkfWFvMfk/S220/bobertwarzokladka.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/Sy-qKBqRInI/AAAAAAAAAD4/vPrIfj8nMBU/s72-c/PASH+ZATRZYMANIE+061.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7959881903971220885.post-1763526958479625910</id><published>2009-12-16T04:42:00.000-08:00</published><updated>2009-12-16T04:46:11.380-08:00</updated><title type='text'>Czy ojciec Maxa był na dachu w momencie skoku syna?</title><content type='html'>Akta 4768/85 Scotland Yard Hammersmith&lt;br /&gt;W nawiązaniu do mego artykułu z 10tego grudnia pt: ” Dlaczego Kas Woodward nie zgłosił zaginięcia syna” wyjaśniam, że jedyną osobą którą tego wieczora widziała Kas’a Woodward’a był Bober Banary.&lt;br /&gt;W momencie kiedy Max wchodził po piorunochronie na dach budynku przy Blacks Road (&lt;em&gt;w powieści Millenium Plaza&lt;/em&gt;) na dole był tylko Bober Banary i dwóch mężczyzn dostarczających żywność do jednego ze sklepów. (rozdział 5, strona 127)&lt;br /&gt;Owych dwóch mężczyzn zaczepiło Banarego, który przypatrywał się kłótni, która rozgrywała się na dachu. A więc na górze oprócz Maxa było ktoś jeszcze. Policja po przesłuchaniu tych mężczyzn nie odnotowała, że na dachu był ktokolwiek poza chłopcem. Tylko Banary zapisał w swych Dziennikach, że po powrocie do willi, kiedy karetka zabrała już Maxa do szpitala, Banary wchodząc na teren swej posesji napotkał ojca. Ojca który skądś wracał.&lt;br /&gt;Jak można mieć wątpliwości, że Kas Woodward wracał ze spotkania z synem?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7959881903971220885-1763526958479625910?l=roczniak.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://roczniak.blogspot.com/feeds/1763526958479625910/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://roczniak.blogspot.com/2009/12/czy-ojciec-maxa-by-na-dachu-w-momencie.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7959881903971220885/posts/default/1763526958479625910'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7959881903971220885/posts/default/1763526958479625910'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://roczniak.blogspot.com/2009/12/czy-ojciec-maxa-by-na-dachu-w-momencie.html' title='Czy ojciec Maxa był na dachu w momencie skoku syna?'/><author><name>Jacek Roczniak</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16461212237819666351</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/SwbURJJa4KI/AAAAAAAAABg/uLRkfWFvMfk/S220/bobertwarzokladka.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7959881903971220885.post-3492564048074431062</id><published>2009-12-14T08:21:00.000-08:00</published><updated>2009-12-14T08:25:05.527-08:00</updated><title type='text'>Kto ukrył kasetę z upadkiem Bobera?</title><content type='html'>Sprawa Maxa Woodward’a budzi wciąż wiele kontrowersji, ale o wiele więcej jest nierozwiązalnych wątków wokól samego chlopca. O ile sprawa Andrew Pash’a została wyjaśniona, to nietknięta pozostaje sprawa taśmy.&lt;br /&gt;Udowodniono ponad wszelką wątpliwość, że w 1986 roku w willi Bobera Banarego, którą wynajmuje rodzina Woodward’ów dochodzi do wypadku. W środku nocy, z niezamieszkanej części domu, wpada z góry ciało Banarego. Policja potwierdza próbę samobójczą i oficjalnie wszczyna śledztwo. Następnego dnia, pozostająca samotnie w domu pani Elizabeth Woodward odkrywa schody do ukrywanej i zamkniętej części domu, którą zamieszkiwał potajemnie Bober Banary. Tam znajduje kamerę, która zarejestrowała konfrontację Bobera Banarego z kimś, kogo na taśmie nie widać. Pani Woodward pokazuje kamerę i całe zdarzenie ogląda wraz z mężem Kas’em.&lt;br /&gt;Taśma zostaje zabezpieczona przez policję z Hammersmith, Kas Woodward potwierdza że widział materiał, a w nim dziwne zachowanie Bobera zakończone uderzeniem czymś w głowę i upadek wraz z utratą przytomności. Taśma trafia na policję. Zostaje zewidencjonowana do akt 4768/85 a więc nie do oddzielnej sprawy, gdyż akta 4768/85 to akta Maxa Woodward’a!&lt;br /&gt;Gdzie jest taśma? Po trzech latach doktor Thomas Snake przegląda wszystkie dowody, ale kasety już tam nie ma.&lt;br /&gt;Mógł ją wziąć: ktoś z policji, ojciec Kas Woodward lub sam inspektor North prowadzący sprawę.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7959881903971220885-3492564048074431062?l=roczniak.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://roczniak.blogspot.com/feeds/3492564048074431062/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://roczniak.blogspot.com/2009/12/kto-ukry-kasete-z-upadkiem-bobera.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7959881903971220885/posts/default/3492564048074431062'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7959881903971220885/posts/default/3492564048074431062'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://roczniak.blogspot.com/2009/12/kto-ukry-kasete-z-upadkiem-bobera.html' title='Kto ukrył kasetę z upadkiem Bobera?'/><author><name>Jacek Roczniak</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16461212237819666351</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/SwbURJJa4KI/AAAAAAAAABg/uLRkfWFvMfk/S220/bobertwarzokladka.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7959881903971220885.post-5099068962626625083</id><published>2009-12-12T09:05:00.000-08:00</published><updated>2009-12-13T01:17:12.541-08:00</updated><title type='text'>Gdzie jest ciało Romka Skały?</title><content type='html'>&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/SySxBPtbhLI/AAAAAAAAADw/3pHBAxd2b0I/s1600-h/Romek+Skaczacy.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 89px; height: 200px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/SySxBPtbhLI/AAAAAAAAADw/3pHBAxd2b0I/s200/Romek+Skaczacy.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5414647286961243314" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Romek the Rock. Prawdziwe nazwisko nadal nieznane.&lt;br /&gt;Po wybudzeniu ze śpiączki 20 listopada 1987 roku, Max Woodward rozpoczął odszukiwanie przyjaciół z Miasta. Pierwszym był Koleś… po jakimś czasie poszukuje także Romka.&lt;br /&gt;Max w ciągu kilku tygodni wybebeszył wszystkie londyńskie szpitale w poszukiwaniu kartoteki swego kolegi Romka the Rock… Nie udało się. W Dziennikach Bobera nie ma wzmianki o Romku. Max wie, że Romek popełnił samobójstwo wieszając się, gdyż rozpoznał szramy wokół szyi, które jednoznacznie wskazywały na ten rodzaj targnięcia się.&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/SyPQvknCwPI/AAAAAAAAADo/HzX0li7XvVs/s1600-h/zdjecie+16+Romek+w+pozach-1.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 66px; height: 200px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/SyPQvknCwPI/AAAAAAAAADo/HzX0li7XvVs/s200/zdjecie+16+Romek+w+pozach-1.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5414400692729331954" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Romek nie był bliskim przyjacielem Maxa Woodward’a dopóty, dopóki Max nie wrócił do Miasta po raz drugi. Po pogrzebie ukochanej Mude Corri... Max nie mógł znaleźć sobie miejsca i popełnił samobójstwo drugi raz. Wrócił do Miasta.&lt;br /&gt;Ostatnio sprzeczałem się już publicznie z archiwistą panem Andrzejem Drendowskim o fakt udziału ojca Maxa w całym procederze. Może teraz wspólnymi siłami postaramy się określić i ustalić: Gdzie ukryto ciało Romka Skały.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przypominam, że Romek wyciągnął Maxa z komina i uratował mu życie w Mieście. Wyglądało to tak:&lt;br /&gt;„Nadciągał wieczór. Wiatr zacinał drobnym deszczem. Na szczycie komina stał Romek. Bracia Stopa przytrzymywali wspornik, mniej więcej w połowie komina. Koleś i Malwa byli prawie na szczycie.&lt;br /&gt;    – Nie dacie rady mnie utrzymać, za duży wiatr – krzyknął Romek – musimy to odłożyć. Malwa, nie dam rady.&lt;br /&gt;    Dziewczyna wsparła się na ramionach Kolesia, podciągnęła do góry na kratę zabezpieczającą poniżej wylotu komina i krzyknęła: – Romku, musisz mu pomóc. Sam wiesz, każda godzina może być decydująca. &lt;br /&gt;    – Obiecałem sobie i powiedziałem wszystkim po ostatnim razie, gdy uległem prośbie Hakiego: Nie schodzę! – Romek przełożył zwiniętą linę przez głowę i ułożył na lewym obojczyku.&lt;br /&gt;    Zerwała się ulewa. Malwa naciągnęła głębiej kaptur. Dygotała z zimna. Romek klarował liny. Podoczepiał zaczepy i stanął na pierwszym stopniu, zamierzając zejść.&lt;br /&gt;    – Zrozum. Tam dzieje się coś złego. Wszyscy ci, którym nie pomogliśmy, tam zostali. &lt;br /&gt;    – Nie chcę tego słuchać! – krzyknęła, zakrywając dłońmi uszy. Obróciła się tyłem i usiadła na krawędzi komina. &lt;br /&gt;    Romek, ocierając mokrą twarz, powiedział: &lt;br /&gt;    – Oni wszyscy tam są. Na dole. Rozumiesz?&lt;br /&gt;    – Dosyć! – huknęła do niego.&lt;br /&gt;    – Pomóż jej – powiedział wystraszonym głosem Pastuch, który wdrapywał się za Kolesiem. &lt;br /&gt;    Malwa spojrzała na grubasa z podziwem.&lt;br /&gt;    – A ty czego tu? – przywitał go Skała. – Mało ci wyszydzania i kpin? To musi być ważna figura, skoro i ciebie tu przygnało.&lt;br /&gt;    Koleś i Pastuch już byli na kracie, pełniącej rolę mostka. &lt;br /&gt;    Romek wypuścił linę z rąk i krzyknął: – Czy wyście powariowali? – ale widząc, że Malwa płacze, schylił się i położył rękę na jej ramieniu. Spojrzał kątem oka na Kolesia, który zaciskając zęby udawał, że poprawia Pastuchowi kurtkę. Mruknął coś pod nosem i wypuścił powietrze, głęboko wzdychając.&lt;br /&gt;    – Dobra, ale musi zejść ktoś z was. Bardzo wieje, nie ma mowy, by ktoś niedoświadczony dyrygował opuszczaniem. Koleś, ty zejdziesz.”&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;„Woodward. Prawdziwa historia Maxa Woodward’a” Fragm. rozdzial 8 strona 196&lt;/em&gt;.&lt;br /&gt;&lt;em&gt;&lt;strong&gt;Szkic zamieszczony powyżej jest elementem dokumentacji prowadzonej przez doktora T. Snake'a i został wykonany przez jego asystentkę Yovi Peruzzi.&lt;/strong&gt;&lt;/em&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7959881903971220885-5099068962626625083?l=roczniak.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://roczniak.blogspot.com/feeds/5099068962626625083/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://roczniak.blogspot.com/2009/12/gdzie-jest-ciao-romka-skay.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7959881903971220885/posts/default/5099068962626625083'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7959881903971220885/posts/default/5099068962626625083'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://roczniak.blogspot.com/2009/12/gdzie-jest-ciao-romka-skay.html' title='Gdzie jest ciało Romka Skały?'/><author><name>Jacek Roczniak</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16461212237819666351</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/SwbURJJa4KI/AAAAAAAAABg/uLRkfWFvMfk/S220/bobertwarzokladka.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/SySxBPtbhLI/AAAAAAAAADw/3pHBAxd2b0I/s72-c/Romek+Skaczacy.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7959881903971220885.post-959354039664595157</id><published>2009-12-10T23:18:00.001-08:00</published><updated>2009-12-10T23:25:16.896-08:00</updated><title type='text'>Dlaczego Kas Woodward nie zgłosił zaginięcia syna…</title><content type='html'>&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/SyHzmu4hYKI/AAAAAAAAADg/hC6JKPTEY_Y/s1600-h/ojciec+twarz+z+textem+ENGLISH+kopia.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 226px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/SyHzmu4hYKI/AAAAAAAAADg/hC6JKPTEY_Y/s320/ojciec+twarz+z+textem+ENGLISH+kopia.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5413876073821724834" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Każdy kto miał do czynienia z tą historią wie, że tak zadane pytanie nie jest krzywdzące. Rodzic, któremu dziecko skacze z dachu cierpi w niewyobrażalny sposób. Ale czy cierpiał ojciec Woodward’a? Czy można porównywać taką próbę syna z jego zaginięciem… czy możliwe by niby nieświadomy niczego ojciec wiedział, że jego syn zaginął… tam daleko… będąc w śpiączce.&lt;br /&gt;Historia jest wielowątkowa i zagmatwana, jednak wyłączając ten wątek ojca od razu widać, że ojciec wiedział gdzie jest Max.&lt;br /&gt;Po stracie syna, po jego przewiezieniu do szpitala, ojciec Maxa zachowuje spokój… jakby wiedział, gdzie faktycznie przebywa jego syn. Jakby zawarł pakt z właścicielem willi Boberem Banarym. Z tego co ustaliłem, ojciec nigdy nie odwiedził Maxa w szpitalu. Ojciec mógł, bo miał wiele sposobności by kontaktować się z Banarym. Moim zdaniem dziennikarz „Hammersmith News” Stewart Rush się mylił pisząc, że Kas Woodward nie wiedział co się stało faktycznie z synem. Stewart torpeduje moje stanowisko, bo ja twierdzę, że ojciec był na dachu w momencie skoku. Był i nikt mi nie powie, że to niemożliwe. Mógł być. Tak samo jak Banary stał na dole, czekając na ułożenie figurki na ciele Maxa, tak samo ojciec był na górze. Stał na dachu. Uważam nawet, że rozmawiał z Maxem tuż przed skokiem. Tak opisuje to Banary. Potwierdza to zatrzymany Andrew Pash.&lt;br /&gt;Jeśli ktokolwiek dotrze do materiałów, które wskazują na coś innego proszę o ich publikację!!! Nie będę mailowo sprzeczał się, zestawiając moje tłumaczenia Dzienników z jakimiś – kilkoma zdaniami pana Andrzeja D. który powołuje się na Stewarta z Londynu. Dobrze. Przyjmuję ten wątek, ale tylko na poziomie takim, że może teoretycznie istnieć. Krytykowanie mnie, że odsłaniam kulisy na podstawie nie do końca sprawdzonych faktów… UF. Fakty sprawdziłem. Dzienniki Bobera przeczytałem z dwieście razy. Niektóre fragmenty o wiele więcej… (proszę panie Andrzeju D. o telefon do mnie, który podałem w mailu. To za poważna sprawa, by tak rzucał pan słowa na wiatr)&lt;br /&gt;Przepraszam, za te prywatne słowa innych czytelników.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7959881903971220885-959354039664595157?l=roczniak.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://roczniak.blogspot.com/feeds/959354039664595157/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://roczniak.blogspot.com/2009/12/dlaczego-kas-woodward-nie-zgosi.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7959881903971220885/posts/default/959354039664595157'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7959881903971220885/posts/default/959354039664595157'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://roczniak.blogspot.com/2009/12/dlaczego-kas-woodward-nie-zgosi.html' title='Dlaczego Kas Woodward nie zgłosił zaginięcia syna…'/><author><name>Jacek Roczniak</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16461212237819666351</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/SwbURJJa4KI/AAAAAAAAABg/uLRkfWFvMfk/S220/bobertwarzokladka.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/SyHzmu4hYKI/AAAAAAAAADg/hC6JKPTEY_Y/s72-c/ojciec+twarz+z+textem+ENGLISH+kopia.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7959881903971220885.post-8181594446233383639</id><published>2009-12-07T22:42:00.000-08:00</published><updated>2009-12-07T22:54:31.554-08:00</updated><title type='text'>„Wychowałam samobójcę… „</title><content type='html'>&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/Sx32wvRvwGI/AAAAAAAAADQ/IEmNzWRCCjw/s1600-h/PASH+ZATRZYMANIE+012.JPG"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/Sx32wvRvwGI/AAAAAAAAADQ/IEmNzWRCCjw/s320/PASH+ZATRZYMANIE+012.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5412753644354256994" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;...tak zaczynają się zwierzenia matki Maxa Woodward’a odnalezione w tych podziemiach szpitala, już po zatrzymaniu Andrew Pash’a (na zdjęciu). Wczoraj pisalem, że Pash pisal ksiażkę, ale nie mogę tych informacji jeszcze potwierdzić.&lt;br /&gt;Przypominam, że w 1986 roku Andrew Pash odwiedził willę swego ojca Banarego, w której to willi dochodziło przez kilka ostatnich lat, do kontrolowanych samobójstw. Te próby samobójcze dzieci, nie kończyły się śmiercią ale wegetatywną, wieloletnią śpiączką. Podczas śpiączki dziećmi manipulował właśnie Bober Banary.&lt;br /&gt;Po tajemniczym zniknięciu Banarego, sprawy w swoje ręce próbował wziąć jego syn Andrew Pash. To on wskazał miejsce przechowywania Dzienników Bobera. To w nich spisał on min. zwierzenia ostatniej lokatorki jego willi, pani Elizabeth Woodward.&lt;br /&gt;Jej syn, który jest bohaterem powieści pt: „WOODWARD” wybudził się 20 listopada 1987 roku, po 2 latach wegetatywnej śpiączki.&lt;br /&gt;(więcej w fabularnej wersji tego dokumentu od 15 grudnia w księgarniach)&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/Sx33E1zlVAI/AAAAAAAAADY/JgXpVtkA0K4/s1600-h/bobertwarzokladka.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 277px; height: 400px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/Sx33E1zlVAI/AAAAAAAAADY/JgXpVtkA0K4/s400/bobertwarzokladka.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5412753989704176642" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7959881903971220885-8181594446233383639?l=roczniak.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://roczniak.blogspot.com/feeds/8181594446233383639/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://roczniak.blogspot.com/2009/12/wychowaam-samobojce.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7959881903971220885/posts/default/8181594446233383639'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7959881903971220885/posts/default/8181594446233383639'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://roczniak.blogspot.com/2009/12/wychowaam-samobojce.html' title='„Wychowałam samobójcę… „'/><author><name>Jacek Roczniak</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16461212237819666351</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/SwbURJJa4KI/AAAAAAAAABg/uLRkfWFvMfk/S220/bobertwarzokladka.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/Sx32wvRvwGI/AAAAAAAAADQ/IEmNzWRCCjw/s72-c/PASH+ZATRZYMANIE+012.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7959881903971220885.post-8732665592451896160</id><published>2009-12-04T23:02:00.001-08:00</published><updated>2009-12-04T23:05:40.833-08:00</updated><title type='text'>Jak wychować samobójcę…</title><content type='html'>&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/SxoGOd8o_6I/AAAAAAAAADI/-L3G9k0sVzw/s1600-h/PASH+BARKA+056.JPG"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 300px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/SxoGOd8o_6I/AAAAAAAAADI/-L3G9k0sVzw/s400/PASH+BARKA+056.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5411644747865980834" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Książkę pod takim tytułem napisał prawie do końca Andrew Pash. To jej fragmenty prawdopodobnie były w znalezionej przez policję walizce (na zdjęciu). Policja nie ma jej w protokóle rzeczy zatrzymanych, ale do magazynu oprócz figurki, kroplówek i cewników trafiło coś, co nazwano jako: maszynopis. &lt;br /&gt;Weryfikując ten spis, asystent inspektora North’a opisuje tę pozycję, jako książkę i stąd znamy jej tytuł. „Jak wychować samobójcę”.&lt;br /&gt;Czy Pash pisał o sobie, jako o dziecku wychowanym przez zwyrodnialca Bobera Banary’ego? A może pisał o sobie jako o ojcu… - tylko kogo wychowywał?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7959881903971220885-8732665592451896160?l=roczniak.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://roczniak.blogspot.com/feeds/8732665592451896160/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://roczniak.blogspot.com/2009/12/jak-wychowac-samobojce.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7959881903971220885/posts/default/8732665592451896160'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7959881903971220885/posts/default/8732665592451896160'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://roczniak.blogspot.com/2009/12/jak-wychowac-samobojce.html' title='Jak wychować samobójcę…'/><author><name>Jacek Roczniak</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16461212237819666351</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/SwbURJJa4KI/AAAAAAAAABg/uLRkfWFvMfk/S220/bobertwarzokladka.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/SxoGOd8o_6I/AAAAAAAAADI/-L3G9k0sVzw/s72-c/PASH+BARKA+056.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7959881903971220885.post-7837924080994193323</id><published>2009-12-04T01:09:00.000-08:00</published><updated>2009-12-04T01:13:36.543-08:00</updated><title type='text'>Forum Złych Rodziców już blisko nas...</title><content type='html'>Uwaga uwaga, mam potwierdzenie,&lt;br /&gt;że rusza już 7 stycznia Forum Złych Rodziców…&lt;br /&gt;Ci wszyscy rodzice, którzy stracili swoje dzieci… mimo, że co wieczór mijają je w kuchni pokrzykując, by wstawiły chociaż talerz do zlewu - to dla Was to forum. Ci wszyscy ojcowie, którzy nie dają na dobranoc całuska swym synom, bo w szkole ciągle ledwo trója z minusem. Te wszystkie matki, które na wszystko pozwalają swym córkom, by mieć choć chwilę spokoju i ciszy… by nikt nie szumiał za uchem – to będzie dla Was to forum.&lt;br /&gt;Już 7 stycznia Forum Złych Rodziców. Rodziców, którzy stracili swoje dzieci mimo, że codziennie mijają je w kuchni, w przedpokoju... już 7 stycznia, i dalej w każdy czwartek o 20:00.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7959881903971220885-7837924080994193323?l=roczniak.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://roczniak.blogspot.com/feeds/7837924080994193323/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://roczniak.blogspot.com/2009/12/forum-zych-rodzicow-juz-blisko-nas.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7959881903971220885/posts/default/7837924080994193323'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7959881903971220885/posts/default/7837924080994193323'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://roczniak.blogspot.com/2009/12/forum-zych-rodzicow-juz-blisko-nas.html' title='Forum Złych Rodziców już blisko nas...'/><author><name>Jacek Roczniak</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16461212237819666351</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/SwbURJJa4KI/AAAAAAAAABg/uLRkfWFvMfk/S220/bobertwarzokladka.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7959881903971220885.post-1786579072806176613</id><published>2009-12-02T22:27:00.001-08:00</published><updated>2009-12-02T22:36:30.954-08:00</updated><title type='text'>drżenie przed wybudzeniem</title><content type='html'>&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/SxdbZU_KL3I/AAAAAAAAADA/jKAev7vuSVs/s1600-h/PASH+ZATRZYMANIE+094.JPG"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 150px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/SxdbZU_KL3I/AAAAAAAAADA/jKAev7vuSVs/s200/PASH+ZATRZYMANIE+094.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5410893967997415282" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Najpierw Prywatna Nota:&lt;br /&gt;Dostałem po łapach, że zamiast zajmować się powieścią i historią Woodward’a, ja opisuję damsko-męskie relacje. Nie chciałem tak bezpośrednio się odnosić do maili i wpisów, ale w przeciwieństwie do Was kochani ja nie jestem tu anonimowy i powinienem brać pod uwagę to, co ku mnie kierujecie. Dlatego wyjaśniam, że odpowiadam w Blogu nie tylko na to co mnie intryguje i porusza, ale także na to co porusza i zajmuje Was… tych którzy do mnie piszą. Wiem (bo widzę) że lepiej Wam pisać na maila, ale cóż – nie zmuszę… (nawet nie mam zamiaru) gdyż mogę tylko prosić.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I by znów nie było tak miło, kolejny raz zbieram na mailu cięgi, że za bardzo trzymam się przyziemnych spraw, że w ogóle nie interesuje mnie dusza kobiety… itd. Itd. Nie zapytam prowokacyjnie, jaka dusza? Że "...jakieś chrzanione kanapki są wizytówką kobiecości…" Choć bardzo mnie kusi, ale spytam wprost: o co chodzi z tą duszą… i dlaczego ja jestem ślepcem, że nie widzę kobiecej duszy… natury… głębi… (no dobra – same chciałyście)&lt;br /&gt;Zatem: jakiej głębi? Co to jest kobieca głębia? Czy pytacie o ulotność uczuć… o czerwone policzki podczas randki, czy podczas zdrady? Nim opiszę swoje zdanie, zapytam Was panie… (i nie tylko) – dlaczego robienie kanapek ma mniej charakteryzować kobietę (jej związek i uczucia) niż np. rumieniec zakochania? Czekam na komentarze.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A teraz meritum. Andrew Pash na wolności. Choć to wydaje się niemożliwe… to już fakt. Policja swoim zwyczajem nie puszcza pary z ust. Gazety jak zakneblowane… i nie ma co się dziwić, to najmroczniejsze śledztwo (bez zbrodni) – bez podejrzanych, choć zatrzymują ludzi… bez ofiar, choć wiele dzieci nadal jest przetrzymywanych. Już w styczniu, 7 stycznia rusza forum poświęcone dzieciom przetrzymywanym przez psychopatycznego Bobera Banary’ego. W każdy czwartek o godzinie 20:00 – spotykamy się on-line.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7959881903971220885-1786579072806176613?l=roczniak.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://roczniak.blogspot.com/feeds/1786579072806176613/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://roczniak.blogspot.com/2009/12/drzenie-przed-wybudzeniem.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7959881903971220885/posts/default/1786579072806176613'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7959881903971220885/posts/default/1786579072806176613'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://roczniak.blogspot.com/2009/12/drzenie-przed-wybudzeniem.html' title='drżenie przed wybudzeniem'/><author><name>Jacek Roczniak</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16461212237819666351</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/SwbURJJa4KI/AAAAAAAAABg/uLRkfWFvMfk/S220/bobertwarzokladka.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/SxdbZU_KL3I/AAAAAAAAADA/jKAev7vuSVs/s72-c/PASH+ZATRZYMANIE+094.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7959881903971220885.post-2459719847144529190</id><published>2009-12-01T02:31:00.000-08:00</published><updated>2009-12-01T02:37:35.725-08:00</updated><title type='text'>Andrew Pash na wolności...</title><content type='html'>&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/SxTxxEroAZI/AAAAAAAAAC4/CfZKB-ukGZI/s1600/PASH+BARKA+080.JPG"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 150px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/SxTxxEroAZI/AAAAAAAAAC4/CfZKB-ukGZI/s200/PASH+BARKA+080.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5410214877751411090" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Otrzymałem sygnał z Londynu, że Andrew Pash, syn Bobera Banary’ego jest na wolności. Mam nadzieję, że nie powtórzy się proceder związany z jego ojcem.&lt;br /&gt;Przypomnę, że w latach ‘80tych, w Hammersmith pewien starzec zaczął wynajmować swoją willę różnym rodzinom. Po upływie pewnego czasu, dzieci z tych rodzin zaczęły popełniać samobójstwa. Żadne z nich nie skończyło się śmiercią. Policja nie wszczynała śledztwa bardzo długo. Dopiero w 1986 roku, kiedy sam właściciel dokonał tegoż samego – kontrolowane samobójstwo i śpiączka – policja zarządziła blokadę i złapała… jego syna: Andrew Pash’a.&lt;br /&gt;Później okazało się, że dzieci były poddawane pewnej procedurze. Te właśnie dzieci, ciągle przebywające w wegetatywnej śpiączce.&lt;br /&gt;Więcej na: www.woodward.com.pl&lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/SxTxg1s0y8I/AAAAAAAAACw/oPw31sn9iBA/s1600/PASH+BARKA+085.JPG"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 300px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/SxTxg1s0y8I/AAAAAAAAACw/oPw31sn9iBA/s400/PASH+BARKA+085.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5410214598852004802" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7959881903971220885-2459719847144529190?l=roczniak.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://roczniak.blogspot.com/feeds/2459719847144529190/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://roczniak.blogspot.com/2009/12/andrew-pash-na-wolnosci.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7959881903971220885/posts/default/2459719847144529190'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7959881903971220885/posts/default/2459719847144529190'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://roczniak.blogspot.com/2009/12/andrew-pash-na-wolnosci.html' title='Andrew Pash na wolności...'/><author><name>Jacek Roczniak</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16461212237819666351</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/SwbURJJa4KI/AAAAAAAAABg/uLRkfWFvMfk/S220/bobertwarzokladka.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/SxTxxEroAZI/AAAAAAAAAC4/CfZKB-ukGZI/s72-c/PASH+BARKA+080.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7959881903971220885.post-5329779924252787944</id><published>2009-11-30T21:57:00.000-08:00</published><updated>2009-11-30T21:59:30.167-08:00</updated><title type='text'>matula rozmnożyła się przez... pączkowanie</title><content type='html'>Wkurzyłem się… kobiety… teraz wy młode! Do wkurzonej nędzy… wasi chłopcy już mają jedną mamę. Myślicie, że potrzebują drugiej? Nie. Nie wkurzona mać. Nie potrzebują drugiej i to młodszej, przez co bardziej zajadliwej.&lt;br /&gt;Niech ochłonę.&lt;br /&gt;(chyba już)&lt;br /&gt;Co to za idiotyczne pomysły, by wydzielać swym ukochanym chłopakom czas, wydzielać ilość wypitego piwa… UF. Kobitki… tu wychodzi wasza „luźna” natura. Cudzysłów to oczywiście żart. Jak możecie?&lt;br /&gt;Dobra! Do rzeczy:&lt;br /&gt;Przysłuchuję się namiętnie dyskusji, jaką toczy mój przyjaciel ze swoją córką. A właściwie on mówi mi to, co wyrabia jego siedemnastoletnia latorośl. Maria, bo tak ma na imię, ma chłopaka. Starszego od siebie. Z nim rozpoczęła potajemnie współżycie i jak to bywa w tym wieku uważa, że świat legł u jej stóp. Dobra. OK. Takie są prawa dojrzewania. Ale… no właśnie, dalej było szczęście… pierwsza rocznica, kwiaty… (trochę przypomniane, bo On zapomniał) ale szczęście i szczęście. I ostatnio mój przyjaciel wyjawia mi, że jego córka, owa Maria… śledzi swego chłopaka. Wylicza mu czas… ma za złe, że On spotyka się z kolegami, a nie z nią. Jak On gdzieś wychodzi na większą imprezę, to Maria z miejsca sprawdza w sieci, czy taka impra w ogóle ma miejsce. O zgrozo. Dziewczyny! Wyzwolone i nietykalne. Dajcie na Boga spokój. Mężczyzna cały czas kocha swą matkę, ale tak jak ją kocha tak samo nienawidzi za wieczne prowadzenie za rączkę. Choć faceci tego nie mówią, to jednak tego nienawidzą. Tak po prostu. Zatem dajcie trochę oddechu. Dajcie. Nie traćcie czasu na śledzenie i rozmyślania, co On robi… z kim jest…&lt;br /&gt;Odwieczna zasada mówi, że kobieta zdradzi cię wtedy, kiedy w ogóle się nie spodziewasz. Odnośnie mężczyzny jest bodaj odwrotnie. Kiedy Ty kobieto czujesz, że masz już w szponach swego partnera, że po kilku dobrych nocach on ma być wdzięczny za wszystko… Baby, ja wam mówię, dajcie spokój. Powtarzam, że jak ma się coś stać złego to i tak się stanie i nic nie pomożecie (a na pewno nic swymi zakazami). Podkreślam zdecydowanie: mężczyzna ma już jedną matkę i za nic nie chce drugiej i choć od razu tego nie powie, bo nie tak szybko młodzież to sobie uświadamia, to nie znosi zakazów, ględzenia i pilnowania matuli. I zrobi wszystko, by jego ukochana dziewczyna nie rozmnożyła się przez pączkowanie. Za nic!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7959881903971220885-5329779924252787944?l=roczniak.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://roczniak.blogspot.com/feeds/5329779924252787944/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://roczniak.blogspot.com/2009/11/matula-rozmnozya-sie-przez-paczkowanie.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7959881903971220885/posts/default/5329779924252787944'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7959881903971220885/posts/default/5329779924252787944'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://roczniak.blogspot.com/2009/11/matula-rozmnozya-sie-przez-paczkowanie.html' title='matula rozmnożyła się przez... pączkowanie'/><author><name>Jacek Roczniak</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16461212237819666351</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/SwbURJJa4KI/AAAAAAAAABg/uLRkfWFvMfk/S220/bobertwarzokladka.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7959881903971220885.post-848903986869049825</id><published>2009-11-28T01:19:00.000-08:00</published><updated>2009-11-28T01:22:21.178-08:00</updated><title type='text'>mewa to nie ptak tylko typ mężczyzny</title><content type='html'>Obiecałem i dotrzymuję słowa… &lt;br /&gt;Dwa miesiące temu byłem na zdjęciach w Chorwacji. Był ze mną szef kanału i tłumaczka, Aga Stasiak. Miła, kompetentna babka, kochająca Chorwację nad życie. Naszym celem było objechanie kilku wysp, przygotowując trasę kamery na przyszły rok. Dokumentacja dzieliła się tak: przyjazd na wyspę, rozmowa z lokalnym przewodnikiem i moje zdjęcia w wybranych miejscach.&lt;br /&gt;I pewnego dnia dotarliśmy do miejsca Punat na wyspie KRK. To był jeden z tych gorących dni, że gdyby nie Klima w wozie, to byśmy nie odlepili się od siedzenia. Po przyjeździe do Punat, zaczęliśmy tradycyjnie od obiadu. Przyjechała pani Przewodnk, starsza mocno, ale dystyngowana i tak bardzo muzealna (akcentowała każde słowo, stopniowała napięcie i ważność informacji)&lt;br /&gt;Nasza tłumaczka Aga, w biegłym i melodyjnym chorwackim porusza się jak ja w polskiej mowie, i Panie sobie rozmawiały, od czasu do czasu wtrącając po angielsku jakiś wątek, który mocno mnie ożywiał… prostowałem się natychmiast, resztka bułki maczanej w oliwie wypadały mi na bielutki obrus… i włączałem się w peany na cześć pięknych wysp tego kraju. Jednak po dwudziestu minutach zrobiło się nudno. Kuba siedział zamyślony, podnosząc coraz częściej spory kieliszek, który napełniał jeszcze częściej… (sam nie wiem kiedy)&lt;br /&gt;Ja piłem wodę, z gazem, później drugą i piątą… i nagle merytoryczne (jak się domyślałem) rozmowy pań przerodziły się w chichot. Później w śmiech… faktycznie niedaleko nas usiadł starszy, dobrze ubrany pan, ale nie miał niczego śmiesznego na sobie. I wtedy pierwszy raz usłyszałem słowo „Mewa”. Nie świadomy niczego popijałem nadal wodziuchnę, coraz mniej zagadując, przysypiającego kompana. Nawet próbowałem przywrócić jakiś wczorajszy temat, ale szerokość szpary powiekowej nakazywały moje milczenie, bo rozmawianie z posągiem nie jest miłe. I coś tam bąknąłem, ale śmiech pań był już wielkości nagłośnieniu Metaliki. Ale, ale Aga zrozumiała mój grobowy wzrok i wielką chęć włączenia się do rozmowy. Zatem panie płynnie przeszły na angielski i rozpoczęło się tłumaczenie. Uwaga: Mewa to typ mężczyzny, który wyszukuje wśród starszych kobiet, szczególnie takich nie za łądnych, ale za to Midasowo Majętnych. Omamia je, obiecuje małżeństwo… i tyle. Jak ja to usłyszałem, to od razu łokciem zarządziłem pobudkę mego kompana, powtórzyłem mu to co usłyszałem i zamarzyłem:&lt;br /&gt;Ja tu przyjeżdżam sam. Znajduję sobie babeczkę, oddaję się dzikiemu seksowi i jestem ustawiony do końca swych dni. Mój kompan jednak mnie schłodził, bo od razu przepowiedział, że po dzikiej orgii to muszę mieć respirator pod łóżkiem, nauczyć się udzielać pierwszej pomocy itd. Itd.&lt;br /&gt;I od tego momentu zaczęliśmy sobie dopowiadać, jak by to było, gdybym ustalił jakiś arkusz testowy dla takich kandydatek. Czyli na początek wydolność sercowo-wydechowa, czyli ilość stosunków w ciągu miesiąca, dalej ilość zer na koncie (przed przecinkiem) i ewentualny czasokres do zgonu. To trzy warianty, które musi mieć w sobie babka łowiona przez Mewę. I tak żeśmy się sobie gadali, i nie zauważyłem, że mój kompan płacze. Leją mu się łzy ze śmiechu. Okazuje się, że zaczął sobie to wszystko wyobrażać. Panie zesztywniały, ich kamienne miny przeradzały się w wielki znak zapytania. Ja także zacząłem się panicznie śmiać, a mój druh siny na twarzy, przechodził w powolny bezdech. Nie mógł złapać powietrza. On rżał… zaklinowany w potrzasku mych dowcipnych sugestii o wyższości współżycia z ryczącą pięćdziątką nad szybkim numerkim z jeszcze starszą panią.&lt;br /&gt;Jednak po drugiej stronie stołu, szykował się międzynarodowy skandal. Aga nie widząc wyjścia z tego pata, bo żaden z nas nie był w stanie złożyć prostego zdania, &lt;br /&gt;Zaczęła wszystko to tłumaczyć na chorwacki, bo my już także daliśmy spokój z angielskim i jechaliśmy po polsku. I co zrobiła Aga, zaczęła to wszystko jej tłumaczyć. Pani z Chorwacji zbladła, ale widząc przed sobą dwóch kretynów, ocierającymi łzy śmiechu, rozluźniła się i powoli zaczęła wsłuchiwać się w to wszystko. I tak wszyscy zaczęliśmy się śmiać, że kelner nas zaczął uspokajać… a ja drążyłem temat Mewy… deklarując chęć bycia Mewą… w następnym życiu, bo teraz to prędzej jestem dzięciołem, niż błękitnym mewiskiem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Teraz żony, kochanki i kanapki. Poziom trzeci: „Niezrobienie bułki w ogóle…” &lt;br /&gt;a już myślałem, że temat kanapek do pracy to temat zastępczy… a tu wrzawa. Kobiety mocno są zainteresowane, po czym i jak mężczyźni widzą i oceniają kobiety. Myślałyście babeczki, że facet jest ślepy i nic nie widzi? Nic bardziej mylnego. Do rzeczy: wczoraj Martyna pytała mnie, czy kobieta która nie robi mężowi w ogóle kanapek do pracy, to jest żona młodsza czy żona starsza. Poprosiłem Was miłe panie o pomoc i na maila dostałem kilka podpowiedzi. Jedna była mocno niecenzuralna, i mimo że było tam napisane po polsku, to mało zrozumiałem. Dlaczego? Ano dlatego, że moja czytelniczka wyzwała mnie od seksistowskich czarnych murzynów, gdyż jestem na usługach jakiś lumpiar, a nie prawdziwych kobiet, bo UWAGA Prawdziwe Kobiety Nie Robią Kanapek.&lt;br /&gt;(cisza… pauza… odstęp i spacja i spacja… ciiiii…..)&lt;br /&gt;I czy teraz (po głębokim wdechu) ja mam się do tego ustosunkować? Hm, mam z tym problem, gdyż po pierwsze czarnym murzynem nie jestem (słowo) seks lubię, stosunek do kobiet mam wyraźny i czytelny, nie poruszam się poza granice, określane jako „seksistowskie” (cokolwiek w tym kontekście by to nie oznaczało).&lt;br /&gt;Natomiast wyjaśniam, że nie jestem zniewolony przez słabe kobiety, przez smutne żony, które robią bułki swym mężom. Śmiem nawet twierdzić, że kobiety które nie robią w ogóle kanapek są bardzo daleko od swych mężów. Bardzo. Może są myślami przy kimś innym? Mylę się?&lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/SxDrr_KMZII/AAAAAAAAACo/yJKjTkaN9SA/s1600/bobertwarzokladka.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 222px; height: 320px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/SxDrr_KMZII/AAAAAAAAACo/yJKjTkaN9SA/s320/bobertwarzokladka.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5409082293393056898" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;I słowo jeszcze o poszukiwanej przeze mnie figurce. Nie wiem dokładnie, skąd wzięła się figurka, ale wiem dlaczego jej poszukuję. Otóż ja sprawdzam procedury Bobera.&lt;br /&gt;Sprawdziłem te procedury, które wykonywał Bober i stąd szkicował postacie dzieci, a później szkicował własną. Starałem się opisać to w książce, ale miałem za mało przetłumaczonych dokumentów. Wiem z maili do mnie: (roczniak_jacek@poczta.onet.pl) że nadal za mało wyjaśniam kulisy tej sprawy starca Bobera i jego syna. Poprawię się. dla niecierpliwych: www.woodward.com.pl&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7959881903971220885-848903986869049825?l=roczniak.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://roczniak.blogspot.com/feeds/848903986869049825/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://roczniak.blogspot.com/2009/11/mewa-to-nie-ptak-tylko-typ-mezczyzny.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7959881903971220885/posts/default/848903986869049825'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7959881903971220885/posts/default/848903986869049825'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://roczniak.blogspot.com/2009/11/mewa-to-nie-ptak-tylko-typ-mezczyzny.html' title='mewa to nie ptak tylko typ mężczyzny'/><author><name>Jacek Roczniak</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16461212237819666351</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/SwbURJJa4KI/AAAAAAAAABg/uLRkfWFvMfk/S220/bobertwarzokladka.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/SxDrr_KMZII/AAAAAAAAACo/yJKjTkaN9SA/s72-c/bobertwarzokladka.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7959881903971220885.post-4772024395621952520</id><published>2009-11-26T21:39:00.000-08:00</published><updated>2009-11-26T21:45:42.211-08:00</updated><title type='text'>Dlaczego kobitkom nie wychodzi</title><content type='html'>Powiem szczerze, że kobiece forum jest dużo łatwiejsze niż męskie. Nie to, że łatwiej pisać, bo łatwiej zrozumieć, ale chyba jednak mężczyzna nie analizuje tak swego bytu jak kobieta, czyli często i jednopoziomowo. Mężczyzna jak już ma refleksję, jak już zdobędzie się na retrospekcję, to zwykle kończą się one wojną światową, rozwodem albo trwałą ucieczką w świat marzeń. &lt;br /&gt;Jedna miła, kompetentna babeczka którą znam, producentka (o ta właśnie od TV) zadała mi klina, bo spytała wprost, dlaczego kobiety się tak męczą… się oceniają ciągle i w ogóle autokrytyka. Ja, choć nie jestem kobietą (serio) zrobiłem myślący wyraz twarzy (to naprawdę trudne) i obiecałem, że poruszę w sobie ten temat. No i tak postawiłem wodę na kawę, bo sam w kuchni akurat byłem - dostawiłem laptopa i zalałem sobie pół kubka, drugie pół wody poszło na me place… to i sobie zakrzyczałem po angielsku (fuck… odmieniłem to słowo przez przypadki – mimo, że to czasownik) później, jak trochę ochłonąłem, wsadziłem dłoń do zamrażarki, i w oparach mgły siedziałem przyklejony, bo nie zauważyłem, że rękaw lekko mokry był i przyspawało mnie do jednej z półek zamrażalnika.&lt;br /&gt;W drugiej części wieczoru miałem trochę więcej czasu na myślenie. Siedziałem i rozkminiałem. Zacząłem myślenie od tezy mej producentki, że Kobiety tyle czasu myślą o sobie, czy to dobrze jak pierwsze wystartują do mężczyzny czy nie dobrze. I w pierwszym odruchu przytaknąłem: no jasne, czemu nie! Ale po chwili (nie mylić z głębszym zastanowieniem się) doszedłem do wniosku, że to jednak faceci wybierają. Szukają, tropią, patrzą i wybierają. Zatem, nie bardzo chyba bym był zadowolony, gdyby jakaś babeczka mi się „wpatrywała” w oczy.&lt;br /&gt;Oczywiście to miłe. Są faceci, którzy na tym budują swoje życie erotyczne, ale ja do nich nie należę (słowo). &lt;br /&gt;Do rzeczy: faceci myślą źle o babkach, które są pierwsze. Źle to znaczy, że nie myślą o nich „niedostępne, niezdobyte, tajemnicze i chroniące wszystko”.&lt;br /&gt;No bo, jak to możliwe by facet myślał inaczej o kobiecie? Co ma myśleć: łatwa… dostępna… roztwarta… ? Pewnie żaden mężczyzna nie będzie chciał znać takiej babeczki ( z wyjątkiem facetów typu Mewa – ale o tym jutro)&lt;br /&gt;I tak się zamyśliłem (to rzadki proces, dlatego tak mnie powalił uczuciowo) że nie zauważyłem, że mężczyźni z reguły nie myślą o sobie, nie analizują siebie, nie grzebią w głębinowej, wielopoziomowej rozkminie… zadając sobie milion pytań, jaki jestem, jaki jestem dla Niej… czy ona jest ze mną szczęśliwa… Powiem, że chyba było by lepiej takich pytań nie zadawać. Nie prowokować samca, który dba o stado… walczy o byt i przy tym o swój mit.&lt;br /&gt;Dlatego polecam kobitkom, by nie za dużo myśleć o tym, czy ja mogę pierwsza… uważam, że Kobieta musi znać swoje miejsce. Jej miejsce przy Facecie. Przy Jej facecie. Mężczyźni (nawet ci przeczący) lubią jak czują, że kobieta jest ich. Choć rzadko to mówią, to tak jest. Są dumni, jak mówi się do nich „mój mężu” bo to przynależność, lubią jak się mówi do nich na powitanie: „jestem moje kochanie” itd. Itd. To wszystko to oznaka przynależności i przywiązania. I tu uwaga: uwaga na facetów, którzy deklarują kobiecie: :chcę byś była wolna… była moja, ale wolna, miała swoje życie” – to z ust większości facetów oznacza, że Mężczyzna też chce być wolny, a nie spowiadający się… tłumaczący ze wszystkiego itd.&lt;br /&gt;Droga Producentko… uważam, że Kobiety nie mogą pierwsze, ale już śpieszę wyjaśnić, że Wy macie tyle cech, tyle latarni morskich, które wysyłają do nas sygnały. Uważam, że jeśli facet nie widzi, to znaczy że nie płynie do twego portu (wstrzymaj wyobraźnie! Wstrzymaj). A mgła codzienności czasami przysłania te sygnały Wasze… dobrze, potwierdzam… ale naprawdę, patrzcie i czekajcie. To skuteczne lekarstwo na samotność. Cierpliwość i nadzieja. Skuteczne. Uwierzcie.&lt;br /&gt;Winny jestem jeszcze (choć myślałem, że temat jest zamknięty) kilka słów min. do Martyny, która pyta wprost, do jakiej grupy kwalifikować żony, które nie robią kanapek swym mężom w ogóle… (tak, są takie… wiem).&lt;br /&gt;Pozwolę sobie poprosić o pomoc same panie. Ja niestety znam odpowiedź na to pytanie, ale… wyjątkowo oddam najpierw głos Kobietom.&lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/Sw9mf5vde4I/AAAAAAAAACg/FJshl_OMKWk/s1600/Bober+Postura.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 238px; height: 320px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/Sw9mf5vde4I/AAAAAAAAACg/FJshl_OMKWk/s320/Bober+Postura.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5408654375757118338" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Muszę wrócić do mej prośby, o pomoc w poszukiwaniu figurki Bobera Banarego. Postać jego i procedury dokładnie opisane są w książce „Woodward”, ale sama figurka może być już w Polsce. Przypomnę, że w latach osiemdziesiątych w Londynie starzec Bober Banary przetrzymuje dzieci w śpiączkach, nie pozwalając się im wybudzić. Nie ma nigdzie jego fotografii. Są tylko szkice i ta jedna, jedyna figurka. (więcej na www.woodward.com.pl)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7959881903971220885-4772024395621952520?l=roczniak.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://roczniak.blogspot.com/feeds/4772024395621952520/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://roczniak.blogspot.com/2009/11/dlaczego-kobitkom-nie-wychodzi.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7959881903971220885/posts/default/4772024395621952520'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7959881903971220885/posts/default/4772024395621952520'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://roczniak.blogspot.com/2009/11/dlaczego-kobitkom-nie-wychodzi.html' title='Dlaczego kobitkom nie wychodzi'/><author><name>Jacek Roczniak</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16461212237819666351</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/SwbURJJa4KI/AAAAAAAAABg/uLRkfWFvMfk/S220/bobertwarzokladka.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/Sw9mf5vde4I/AAAAAAAAACg/FJshl_OMKWk/s72-c/Bober+Postura.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7959881903971220885.post-8117848266967424386</id><published>2009-11-26T00:35:00.000-08:00</published><updated>2009-11-26T00:37:57.621-08:00</updated><title type='text'>Francuskie Tornado</title><content type='html'>No i stało się. Treści zamieszczane na mym Blogu wywołują nie tylko pozytywne reakcje. Oczywiście chodzi o wątek damsko damski i damsko męski. Mocno się zdziwiłem wczoraj, jak mój szwagier wyjawił mi, że on także rozpoznaje po ilości i zawartości kanapek swych kursantów to, jakie oni posiadają żono-kochanki. (czytaj rozdział poniżej pt: „testy potwierdziły zgodność”)&lt;br /&gt;Otóż mój szwagier prowadzi szkołę nauki jazdy i z różnymi ludźmi ma do czynienia. Po moim sygnale na Blogu, że można z powodzeniem i dużą dokładnością odróżnić młodą żonę od starszej, mój szwagier poczynił obserwacje. Oto co zobaczył: pierwszy obiekt-kursant podczas przerwy w jeździe wyciąga bułeczkę. Od razu widać, że bułka jest spora. Nie tam jakaś tesco’wa, sprasowana, kilka razy przejechana kołami widłowego wózka. Buła zawinięta w sreberko i to kilka razy, od razu rozpoznaje, że ktoś wspominał coś, podczas pakowania. Nie wiem co powiedział by Freud, ale mój szwagier pomyślał „oho, było w nocy ostro”. I od tego momentu on wciela się w Holmes’a i łapczywym wzrokiem obserwuje: kursant powoli ściąga sreberko… odwija każdą powierzchnię z namaszczeniem… na jego twarzy jest uśmiech, wzrok błądzi gdzieś po odległych zakamarkach minionej nocy. Mój szwagier wie, że było ostro… pozwala sobie nawet na nadinterpretację, że było romantycznie… dłuższa gra wstępna niż zwykle… no i nie za dużo wina, bo kursant wyraźnie pamięta okoliczności, które w sumie doprowadziły do powstania tego pięknego owocu ich miłości, czyli wielkiej bułki w sreberku.&lt;br /&gt;Jednak chcąc to potwierdzić, rzuca pytanie kursantowi, który mimo przełykania śliny (tego już nie będę interpretował, czy to z głodu czy ze wspomnień przeżytych doznań), że mimo przełykania śliny bułka nadal jest nie ugryziona.&lt;br /&gt;Kursant najpierw nie reaguje, a później z trudem doprowadzony do strumieniami codzienności, nie morze złożyć zdania, tylko  bełkocze coś o „Francuskim Tornadzie” i powikłaniach po „Chińskiej Czapie”.&lt;br /&gt;Mój szwagier odpuszcza. Wychodzi na papierosa, wraca i kontynuują jazdy. Wiem, że obserwacje będą kontynuowane. Przekażę.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7959881903971220885-8117848266967424386?l=roczniak.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://roczniak.blogspot.com/feeds/8117848266967424386/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://roczniak.blogspot.com/2009/11/francuskie-tornado.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7959881903971220885/posts/default/8117848266967424386'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7959881903971220885/posts/default/8117848266967424386'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://roczniak.blogspot.com/2009/11/francuskie-tornado.html' title='Francuskie Tornado'/><author><name>Jacek Roczniak</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16461212237819666351</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/SwbURJJa4KI/AAAAAAAAABg/uLRkfWFvMfk/S220/bobertwarzokladka.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7959881903971220885.post-4740243172574455259</id><published>2009-11-23T03:53:00.000-08:00</published><updated>2009-11-23T04:14:29.379-08:00</updated><title type='text'>jednak przetrzymywał je w śpiączkach</title><content type='html'>&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/Swp4g-1rcrI/AAAAAAAAACI/qqxT7fhUZoM/s1600/boberstojacy.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 109px; height: 200px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/Swp4g-1rcrI/AAAAAAAAACI/qqxT7fhUZoM/s200/boberstojacy.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5407266810630992562" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Jeszcze raz postaram się zestawić informacje, które wiem o procederze przetrzymywania dzieci w śpiączkach.&lt;br /&gt;Wszystko zaczęło się w dzielnicy Londynu Hammersmith. Jest rok 1985. W willi staruszka Banarego dochodzi do próby samobójstwa. Próby dokonuje nastolatek Max Woodward, który pozostaje na śpiączce.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/Swp5K5M_bGI/AAAAAAAAACY/uEE8p9TUycQ/s1600/SNAKE+ROBIE+I+KATIE.JPG"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 150px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/Swp5K5M_bGI/AAAAAAAAACY/uEE8p9TUycQ/s200/SNAKE+ROBIE+I+KATIE.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5407267530672663650" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Policja nie znajduje żadnych podstaw do wszczęcia postępowania. Rok później, dochodzi do kolejnej próby samobójczej. Tym razem chodzi o właściciela willi Bobera Banarego. Oprócz policji na miejscu jest lekarz psychiatrii doktor Thomas Snake. (na zdjęciu badając dzieci)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/Swp4xdlVA3I/AAAAAAAAACQ/5XDgS8SNrgg/s1600/PASH+BARKA+100.JPG"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 150px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/Swp4xdlVA3I/AAAAAAAAACQ/5XDgS8SNrgg/s200/PASH+BARKA+100.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5407267093761819506" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Tym razem policja dostaje pozwolenie na przeszukanie całości oraz na całodobową obserwację. Po kilkunastu tygodniach do willi przychodzi Andrew Pash. Zaprowadza policję do opuszczonej barki, gdzie rzekomo był w dniu popełnienia obu czynów. (na trzecim zdjęciu)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7959881903971220885-4740243172574455259?l=roczniak.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://roczniak.blogspot.com/feeds/4740243172574455259/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://roczniak.blogspot.com/2009/11/jeszcze-raz-postaram-sie-zestawic.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7959881903971220885/posts/default/4740243172574455259'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7959881903971220885/posts/default/4740243172574455259'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://roczniak.blogspot.com/2009/11/jeszcze-raz-postaram-sie-zestawic.html' title='jednak przetrzymywał je w śpiączkach'/><author><name>Jacek Roczniak</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16461212237819666351</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/SwbURJJa4KI/AAAAAAAAABg/uLRkfWFvMfk/S220/bobertwarzokladka.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/Swp4g-1rcrI/AAAAAAAAACI/qqxT7fhUZoM/s72-c/boberstojacy.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7959881903971220885.post-771102266177227637</id><published>2009-11-22T04:47:00.000-08:00</published><updated>2009-11-22T07:19:05.336-08:00</updated><title type='text'>szaleństwo... on kodował tylko liczebniki</title><content type='html'>&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/SwkzYQoLAkI/AAAAAAAAACA/UQAMaDHAXDE/s1600/snakeirobieeeg.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/SwkzYQoLAkI/AAAAAAAAACA/UQAMaDHAXDE/s320/snakeirobieeeg.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5406909319508329026" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bober jednak szyfrował procedury drwali. Nie mogę ochłonąć. Szok. Szyfrował każdą procedurę oddzielnie! To dlatego nikt nie mógł znaleźć powiązania pomiędzy cyframi przy nazwiskach dzieci, a liczebnikami nadanymi w papirusach. Kompletny szok. Tylko kto mi to rozszyfruje.&lt;br /&gt;Doktor Snake nie miał szans wyciągnąć tego od dzieci, bo Bober ich nigdy nie formatował.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7959881903971220885-771102266177227637?l=roczniak.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://roczniak.blogspot.com/feeds/771102266177227637/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://roczniak.blogspot.com/2009/11/szalenstwo-kodowa-tylko-liczebniki.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7959881903971220885/posts/default/771102266177227637'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7959881903971220885/posts/default/771102266177227637'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://roczniak.blogspot.com/2009/11/szalenstwo-kodowa-tylko-liczebniki.html' title='szaleństwo... on kodował tylko liczebniki'/><author><name>Jacek Roczniak</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16461212237819666351</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/SwbURJJa4KI/AAAAAAAAABg/uLRkfWFvMfk/S220/bobertwarzokladka.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/SwkzYQoLAkI/AAAAAAAAACA/UQAMaDHAXDE/s72-c/snakeirobieeeg.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7959881903971220885.post-7408399890934687268</id><published>2009-11-22T03:44:00.000-08:00</published><updated>2009-11-22T03:45:39.335-08:00</updated><title type='text'>testy potwierdziły zgodność</title><content type='html'>Od mojej bliskiej znajomej, która jest skutecznym producentem TV, z którą pracowałem kilka lat, otrzymałem uwagę mailem, że fragment o podziale kobiet na kochanki i zwykłe żony jest mocno krzywdzący. Otóż od razu prostuję, że ja nie dokonałem żadnego podziału, a tylko podałem (zacytowałem nawet) kilka prostych czynności, po których można rozpoznać: czy mieszkasz z kochanką czy z żoną (proszę samemu sprawdzić poniżej: „dwa stwory w jednym ciele”)&lt;br /&gt;Ponieważ jednak sprawa zrobiła się gruba, bo i bliżsi mi osobnicy zaczęli wytykać ten opis jako krzywdzący, spytałem dwóch innych moich kolegów operatorów, czy prawdą jest, czy nie prawdą taki podział. I co? No i oczywiście miałem rację tak to opisując. Mało tego, poproszony zostałem o kilka wskazówek, (gdyż moi koledzy są już wszyscy żonaci) i kilka wskazówek by się im przydało, by stwierdzić, czy ich żony są młode… czy starsze. I tu przyznam szczerze, nie było łatwo. Samo pożycie nie jest wyznacznikiem, choć wszyscy na hura piszczą, że małżeństwa z wieloletnim stażem są bardzo blisko raz na trzy miesiące. Nie chcę tego prostować, bo uważam, że starszą żonę charakteryzuje kilka innych, bardziej codziennych rzeczy.&lt;br /&gt;I tu zasięgnąłem informacji i moi doradcy mówią: „żonę można już poznać po zrobieniu kanapki”. Te informacje mną wstrząsnęły. Nie mogłem uwierzyć. Natychmiast nakazałem swym kolegom o sprawdzenie tej tezy. Sylwek potwierdził następnego dnia… a oto jak wygląda ta teoria, odróżniająca młodszą żonę od żony starszej:&lt;br /&gt;Kanapka młodszej żony: bułka, w środku lekko masła, gram sałaty, pół rzodkiewki i cieniutki (na granicy widzialności) cieniuteńki plasterek szynki (dwadzieścia razy cieńszy niż warstwy buły).&lt;br /&gt;Kanapka starszej żony: bułka, w środku bez masła, żadnej sałaty, żadnej rzodkiewki i gruby, a nawet kilka grubych plastrów szynki.&lt;br /&gt;Pytania „dlaczego” w takich rankingach nie mają sensu. Tak jest i koniec. Wszystko prowadzi do codziennych, praktycznych, tuzinkowych czynności. Ale od teraz wyciągając bułkę w pracy pomyślisz sobie chłopie: „hm… mam starszą żonę, ale hm… jaka zajebista ta kanapka”.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Autor tego Bloga nie ponosi żadnych konsekwencji za ewentualne rozpady małżeństw. Autor tegoż Bloga nie posiada żadnych udziałów w firmach wędliniarskich.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7959881903971220885-7408399890934687268?l=roczniak.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://roczniak.blogspot.com/feeds/7408399890934687268/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://roczniak.blogspot.com/2009/11/testy-potwierdziy-zgodnosc.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7959881903971220885/posts/default/7408399890934687268'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7959881903971220885/posts/default/7408399890934687268'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://roczniak.blogspot.com/2009/11/testy-potwierdziy-zgodnosc.html' title='testy potwierdziły zgodność'/><author><name>Jacek Roczniak</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16461212237819666351</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/SwbURJJa4KI/AAAAAAAAABg/uLRkfWFvMfk/S220/bobertwarzokladka.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7959881903971220885.post-1111920599396942889</id><published>2009-11-21T00:18:00.001-08:00</published><updated>2009-11-21T00:19:01.825-08:00</updated><title type='text'>przecięta scena</title><content type='html'>Byłem niedawno na ciekawych zdjęciach. Z reguły jestem spokojny… zamyślony (przynajmniej sądząc po wyrazie twarzy) no i był taki odcinek o „Kobiecie na zakręcie”. To był dzień zdjęciowy, w którym jestem z drugim operatorem. Słowo wprowadzenia: konwencja reportażu, dokumentu czy „nawet” fabuły wymaga określenia, w jaki sposób „opowiada” kamera. Najprościej jak umiem, postaram się to wyjaśnić: narracja kamery, czyli sposób opowiadania, sposób pokazywania (kadrowania, ruchu kamery, ustawiania planów) i krótkie przykłady jak może opowiadać kamera: jako narrator zewnętrzny nieaktywny, czyli stawiamy kamerę i koniec. W wyznaczonym planie (przestrzeni którą obejmuje kamera) dzieje się akcja. Kamera nie rusza się. nic. Cisza. Drugi mój podział to narrator zewnętrzny aktywny, czyli kamera aktywnie pokazuje akcję… podążą za bohaterem, kadruje z różnych pozycji, z różnych miejsc… itd (ze statywu czy z ręki, czy jazda itp.)&lt;br /&gt; Trzeci mój podział to narracja kamery w subiekcie… czyli widz jest w kamerze! Kamera idzie, stoi czy jedzie… jest żywa… bo jest „człowiekiem – najczęściej” ((podkreślam, że ten język i terminologię  dostosowuję do różnych czytelników mego Bloga)) czyli taka kamera reaguje na wszystko tak jak człowiek, i uwaga co najważniejsze, ludzie w interakcji zwracają się także do kamery!&lt;br /&gt;To trzy najgrubiej skrojone podziały pracy kamery… jej sposobu pokazywania i przekazywania świata. Ale oto… uwaga. Poznałem dokładniej czwarty sposób! Nazwałem go sposobem newsowym. Nic do news’ów nie mam. To najcięższy chyba kawałek chleba dla operatora, który bardzo rzadko ma możliwość „zbudowania” sobie jakiegoś planu zdjęciowego… posadzić swych rozmówców w ładnym miejscu, zbudować z tyłu lub przed nim jakieś dodatkowe elementy (obraz… kwiaty… posągi itp.) Operator przy newsach najczęściej, tam gdzie stanie – tam włącza kamerę i stara się kadrować. (bo w sejmie ciężko inaczej, bo na Paradzie na środku ulicy, czy na zawodach w biegach przełajowych – także ciężko inaczej) Naprawdę ciężka praca. By coś takiego ładnie pokazać, to naprawdę jest wielka sztuka. Newsy (czy w kanałach informacyjnych czy newsy w Faktach) mają wciąż ten sam problem, by ładnie pokazać to, co najczęściej ładne nie jest!&lt;br /&gt;I wracam już do trybu kadrowania newsowego. To wyglądało tak: poważny dokument ”Kobieta na Zakręcie”, jesteśmy w plenerze. Wielka willa, którą projektuje nasza bohaterka. Wokół wspaniały ogród. Wyciągam ciężką jak psia mać lampę 1,2 kW, po chwili drugą, do tego transformatory, kable… ręce mam do ziemi. Jest Ania Maruszeczko już na planie, jest jej bohaterka. Ustalamy miejsce grania rozmowy i mój starszy kolega operator proponuje, że on to zrobi na jedną kamerę, że będzie szedł przed paniami i już. Pomysł dobry. Wycofuję się grzecznie, ustawiam sobie swoją kamerę do innej sceny. Nagle kątem ucha słyszę, jak pani reżyser Maria pyta, a jak pokażemy dom, o którym rozmawiać będą panie. I wtedy słyszę odpowiedź kolegi… „no że on się obróci, „dojedzie” przyostrzy, pokaże, wróci na panie i dalej… i jak będzie wątek o ogrodzie, to on się obróci „dojedzie” i pokaże” – koniec cytatu.&lt;br /&gt;Reżyser, pani Maria zbladła i badawczym wzrokiem patrzyła na mnie. Już nie będę przedłużał, co i jak się skończyło, ale chcę jasno powiedzieć o czymś głębszym, by pewnych prostych rzeczy nie komplikować, mimo, że będzie się to wydawać proste, to jednak mocno skomplikuje. A by tę pointę przedstawić czytelniej, lepiej podzielić pewną czynność na kilka mniejszych, niż jednym ciągiem robić kilkanaście na raz. Byt kamery i byt ujęcia jest wbrew pozorom bardzo, bardzo hermetycznym bytem. Nie jestem żadnym wykładowcą, o kamerze wiem tyle ile ją poznawałem i uczyłem, ale wszystko co magiczne jest właśnie w ujęciu. Dlatego nie męczmy ujęć, pokazując wszystko w jednym: panie mówiące, dom pokazywany, ogród zaciemniony itd. Itd. Itd.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7959881903971220885-1111920599396942889?l=roczniak.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://roczniak.blogspot.com/feeds/1111920599396942889/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://roczniak.blogspot.com/2009/11/przecieta-scena.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7959881903971220885/posts/default/1111920599396942889'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7959881903971220885/posts/default/1111920599396942889'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://roczniak.blogspot.com/2009/11/przecieta-scena.html' title='przecięta scena'/><author><name>Jacek Roczniak</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16461212237819666351</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/SwbURJJa4KI/AAAAAAAAABg/uLRkfWFvMfk/S220/bobertwarzokladka.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7959881903971220885.post-7117312524690007220</id><published>2009-11-19T21:22:00.000-08:00</published><updated>2009-11-19T21:41:40.062-08:00</updated><title type='text'>dwa stwory w jednym ciele</title><content type='html'>Wiem, że wzbudziłem wczoraj spore zainteresowanie ujawnieniem kulis produkcji takiego programu jak Poranek, ale dopiero jutro będzie część druga. Dlaczego, ano dlatego, że przysłuchiwałem się dziś rozmowie gości, oczekujących na swoją kolejkę, a później wspólnie dyskutowaliśmy dużo o roli kobiety i tym, co odróżnia żonę od kochanki i dlaczego oba te stwory nie mogą istnieć w jednym ciele dłużej niż rok… w szczęśliwszych związkach do dwóch lat. Żeby nie wsadzać kija w mrowisko (za głęboko) przypomnę kilka cech, które charakteryzują kochankę:&lt;br /&gt; Po pierwsze, kochanka wraca do domu z nastawieniem przyjemnego spotkania swego partnera, jej uczucia są zdominowane przez różne formy popędu, które realizuje od samego wejścia. Nim ściągnie kurtkę, partner otrzymuje już serię buziaków, (kto wie, może jeden otwarty) a nim ściągnie buty ona już bada, ile mają czasu nim ktoś przyjdzie, zadzwoni itd.&lt;br /&gt; Drugi z rozmówców opowiada o swojej żonie. Dodam od razu, że wygląda na szczęśliwego męża i ojca, co też potwierdza krótkim "U mnie w porządku od ślubu".&lt;br /&gt;Co by nie znaczyły te słowa, zaczyna opowiadać… że jak żona wraca do domu, to opieszale ściąga kurtkę, leniwie rzuca pod wieszakiem buty i zamiast spytać "Tęskniłeś?", pyta czy dzieci już wróciły i dlaczego zjadł całą zupę, którą zrobiła przecież na trzy dni wprzód. Oczywiście on grzecznie odpowiada na ten krzyżowy ogień pytań, bo przecież przerabia to od tylu, tylu lat.&lt;br /&gt;Na te słowa pierwszy, młodszy rozmówca reaguje uwagą: że pewnie, gdyby mieli dzieci, to by urywali się z pracy i przytulali długo i namiętnie. Od razu dodaje, że kochanka nigdy nie wstawia przy nim pralki, stara się sprzątać jak go nie ma w domu. Mailem wysyła listę zakupów, a na początku znajomości pisze tylko: Po co nam jedzenie? To jasne, że proste, życiowe i codzienne sprawy ukrywa przed swym partnerem, bo choć je wykonuje, to buduje swój obraz niekuchty i niemamki.&lt;br /&gt;I powiem, że to był strzał w dychę (by nie dosłowniej: w serce. Starszy zamilkł… spojrzał na swego już rywala i pocierając brodę burknął, że mamka to słowo, jakim określa w duchu od dawna swoją żonę i że nie miał pojęcia, że ktokolwiek może czuć tak jak on… że był pewien, że wkoło wszyscy są szczęśliwi i w ogóle.&lt;br /&gt;Tu muszę przerwać, bo przyszedł mail od Oli Łustaborowicz, która jest konsultantem przy fabularyzacji powieści „Woodward”.&lt;br /&gt;Co przyszło nowego? Otóż jest artykuł, zawierający wzmiankę i zdjęcia syna Bobera, czyli Andrew Pash’a. Jednak policja nie dała rady zniszczyć wszystkich dowodów. Fota trochę przerażająca, ale muszę to konsekwentnie ujawniać i przekazywać, bo sprawa przenosi się już z Anglii do naszej części Europy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/SwYqAyZy2PI/AAAAAAAAABE/M3fq2BS7qSM/s1600/zdjecie+1+Andrew+Pash.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 160px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/SwYqAyZy2PI/AAAAAAAAABE/M3fq2BS7qSM/s200/zdjecie+1+Andrew+Pash.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5406054595723188466" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przypomnę krótko, że po nieudanym samobójstwie Banarego, policja Hammersmith obserwuje jego willę przez calą dobę. Po kilkunastu dniach, w srodku nocy ktos do niej wchodzi. Tym kims jest wlasnie Andrew Pash (na zdjeciu).&lt;br /&gt;wiecej na www.woodward.com.pl&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7959881903971220885-7117312524690007220?l=roczniak.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://roczniak.blogspot.com/feeds/7117312524690007220/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://roczniak.blogspot.com/2009/11/dwa-stwory-w-jednym-ciele.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7959881903971220885/posts/default/7117312524690007220'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7959881903971220885/posts/default/7117312524690007220'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://roczniak.blogspot.com/2009/11/dwa-stwory-w-jednym-ciele.html' title='dwa stwory w jednym ciele'/><author><name>Jacek Roczniak</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16461212237819666351</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/SwbURJJa4KI/AAAAAAAAABg/uLRkfWFvMfk/S220/bobertwarzokladka.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/SwYqAyZy2PI/AAAAAAAAABE/M3fq2BS7qSM/s72-c/zdjecie+1+Andrew+Pash.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7959881903971220885.post-6027381778122490989</id><published>2009-11-18T21:05:00.000-08:00</published><updated>2009-11-18T21:06:43.285-08:00</updated><title type='text'>powikłania</title><content type='html'>Poranek. Jest Kuźniar. Od samego początku jest miło, przyjacielsko. Czuć, że to zespół. Nie to, żeby przy Kubie Poradzie było słabo, ale jest po prostu inaczej. Szczególnie dla ludzi, którzy wstają przed piątą i próbują odkleić powieki od gałki ocznej… jeśli poranek zaczyna się 5:55 to pierwsza powieka uchyla się koło 7:00. Podkreślam uchyla i to lekko. Wpuszcza tyle światła, by odróżnić kamerę od statywu. Pierwszy serwis o 6:00 jest jak bomba zegarowa. Konkrety i konkrety, wypadki, epidemia pandemii, czy coś w tym rodzaju. Nie to, że prezenterki bełkoczą… właśnie nie, są jedynymi postaciami z tego rannego towarzystwa, które wiedzą gdzie usiąść i do której kamery mówić. Tylko z tym naszym słuchaniem jest różnie. Czemu? Ano temu, że ośrodek słuchu także blokuje w środku nocy bodźce, próbujące zaburzyć nasz sen… no bo co z tego, że ciało chodzi… ręce wykonują wiele lat ćwiczone czynności. Półautomaty z nas i tyle. &lt;br /&gt;Najfajniejsze przebudzenie jest w takim jednym momencie – tuż po serwisie – kiedy Kuźniaro, próbuje nawiązać kontakt z prezenterką, której skończył się prompter (tekst sczytywany z kamery). I nie o to chodzi, że są nieelokwentne, bo są i to bardzo. Szczerze powiem, że są inteligentne, ale do rzeczy! Chodzi mi o to, że Jaro Kuźniar ma w uchu „ucho” czyli głosy. Mogą się do niego odezwać z reżyserki tylko dwie osoby: podwydawca i realizator. Kilka słów rozkminy: Za całość anteny odpowiada wydawca. To taki smutny pan (z jednym wyjątkiem) który siedzi w wielkim studio (nie w reżyserce) i patrzy… układa wcześniej tematy… śledzi wszystkie inne telewizje… słucha radia… patrzy w to co donosi PAP… kontroluje zachodnie stacje… - TAK to robi jeden człowiek. Pod nim (służbowo) jest producent Poranka. Jak jest to wysoka, smukła i mocno kompetentna blondynka, w długich włosach, to wszystko gra (sorry ale od niedawna mężatka). Jak jest ktoś inny, to jest różnie.&lt;br /&gt;Wracam do reżyserki. Obok realizatora, który fizycznie wciska klawisze (decydując która kamera wchodzi na wizję lub wciska inne gały, decydując o łączeniach z reporterami tysiąc kilometrów od stacji itd. Itd.) więc obok tego realizatora, siedzi Podwydawca. To on mówi najwięcej do Kuźniara. A że za sekundę będzie łączenie z sejmem, a że właśnie jest telefon od policji o ofiarach wypadku, a to coś o korku w trafic’u… setki informacji wbijanych jak gwoździe w głowę Jarka. A on co robi? Uwaga: on to wszystko ogarnia. Wie kiedy zacząć mówić… wie kiedy trzasnąć pytaniem… wie co powiedział tamten, bo ten nawiązuje do innego sprzed dwu tygodni…Ojejej!&lt;br /&gt;I tak do 9:15… non stop bieganina. Uważne przyglądanie się, czy pokazujemy gazety, czy zapowiadamy gościa, czy jesteśmy przy plazmie, czy zajawiamy pogodynkę… itd. Itd. Itd. Do 9:15. wtedy jest długa przerwa do 9:29.&lt;br /&gt;UF. I do 11:00 jeszcze tyle się wydarza… ba! To prawie dopiero zaczyna się tort.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7959881903971220885-6027381778122490989?l=roczniak.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://roczniak.blogspot.com/feeds/6027381778122490989/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://roczniak.blogspot.com/2009/11/powikania.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7959881903971220885/posts/default/6027381778122490989'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7959881903971220885/posts/default/6027381778122490989'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://roczniak.blogspot.com/2009/11/powikania.html' title='powikłania'/><author><name>Jacek Roczniak</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16461212237819666351</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/SwbURJJa4KI/AAAAAAAAABg/uLRkfWFvMfk/S220/bobertwarzokladka.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7959881903971220885.post-613290977876162413</id><published>2009-11-18T05:32:00.000-08:00</published><updated>2009-11-18T09:13:00.047-08:00</updated><title type='text'>dowody mówią jednoznacznie</title><content type='html'>&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/SwP4v2tmT2I/AAAAAAAAAA8/DG1ivPt2qSM/s1600/Bober+Postura.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 148px; height: 200px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/SwP4v2tmT2I/AAAAAAAAAA8/DG1ivPt2qSM/s200/Bober+Postura.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5405437478799036258" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kolejny pakiet dowodowy, związany z niedoszłą zbrodnią londyńskiego starca.&lt;br /&gt;Nie ma już żadnej wątpliwości, że szkic postury mężczyzny przedstawia Bobera Banarego. &lt;br /&gt;Powyższy obrazek to nie jest portret pamięciowy tylko szkic, który wykonał Bober tuż przed popełnieniem tego czynu. Wszystko to dzieje się w milionowej dzielnicy Hammersmith, na jednej z większych ulic.&lt;br /&gt;Przypominam: w roku 1985 Bober wynajmuje swą willę rodzinie Woodward’ów. Obserwuje ich przy pomocy kilkunastu kamer. Po jakimś czasie syn państwa: Max, popełnia samobójstwo. Nie udane! Chłopak żyje, pozostając w śpiączce. Policja wykonuje szereg rutynowych czynności. Nie znajduje żadnego śladu, by ktokolwiek chłopcu „pomógł”. &lt;br /&gt;Po roku w tej samej willi, dochodzi ponownie do samobójstwa. Kogo? No właśnie! Starca Bobera Banarego. Tegoż samego starca, który wynajął willę. Banary trafia do szpitala i jest oczywiście w śpiączce. Tym razem policja zaczyna obserwować dom na stałe. Po kilkunastu dniach do willi przychodzi ktoś nieznajomy.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7959881903971220885-613290977876162413?l=roczniak.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://roczniak.blogspot.com/feeds/613290977876162413/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://roczniak.blogspot.com/2009/11/dowody-mowia-jednoznacznie.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7959881903971220885/posts/default/613290977876162413'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7959881903971220885/posts/default/613290977876162413'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://roczniak.blogspot.com/2009/11/dowody-mowia-jednoznacznie.html' title='dowody mówią jednoznacznie'/><author><name>Jacek Roczniak</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16461212237819666351</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/SwbURJJa4KI/AAAAAAAAABg/uLRkfWFvMfk/S220/bobertwarzokladka.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/SwP4v2tmT2I/AAAAAAAAAA8/DG1ivPt2qSM/s72-c/Bober+Postura.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7959881903971220885.post-2114681684111978454</id><published>2009-11-17T21:39:00.000-08:00</published><updated>2009-11-18T00:09:41.469-08:00</updated><title type='text'>korzenie Bobera Banarego</title><content type='html'>&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/SwOI7LBQ49I/AAAAAAAAAA0/eNmKoTCB79o/s1600/bobertwarzokladka.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 138px; height: 200px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/SwOI7LBQ49I/AAAAAAAAAA0/eNmKoTCB79o/s200/bobertwarzokladka.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5405314527926477778" /&gt;&lt;/a&gt;www.woodward.com.pl&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chorwacki wątek historii Bobera Banarego rozwija się bardzo.&lt;br /&gt;Ja celowo nie omawiam szerzej wiadomości i dokumentów z Londynu, bo wszystko jest w książce. Natomiast wątek chorwacki coraz bardziej mnie pasjonuje. Wczoraj pisałem o pewnym człowieku, który kupił wyspę Brijuni, to Paul Kupelwiser. I to on poznał przypadek Bobera Banarego (na szkicu).&lt;br /&gt;Było tak: na wyspie Brijuni, pod koniec XIX wieku panowała wieczna wilgoć, w związku z wycinką lasów, wzmożonymi opadami. Ludzie pracujący przy tym zaczęli chorować. Jest rok 1893 może już 1900tny. Trójka braci wycina drzewa w południowej części wyspy. I w pewnym momencie, dwójka z nich zapada w dziwny letarg. To śpiączka. Mijają lata. Trzeci brat dogląda i opiekuje się swymi druhami. Mijają kolejne lata. Śpiączka trwa.&lt;br /&gt;Przychodzi rok 1918. właściciel wyspy Paul Kupelwiser odwiedza Londyn, gdzie spotyka ordynatora pewnego szpitala, niejakiego Josef’a Beuer’a. Podczas rozmowy Beuer opowiada o przypadku chłopca, który został podrzucony pod bramę szpitala. Nazwali go jako Johny B.&lt;br /&gt;Objawy są identyczne jak chłopców z wyspy Brijuni. Najpierw byla spiączka... Brak starzenia się… zanik mięśni… zanik aparatu mowy…&lt;br /&gt;Pozornie przypadki dalekie od siebie. Tylko pozornie.&lt;br /&gt;To oczywiście młodość tego człowieka na górze, na szkicu: Bobera Banarego.&lt;br /&gt;Więcej na www.woodward.com.pl&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7959881903971220885-2114681684111978454?l=roczniak.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://roczniak.blogspot.com/feeds/2114681684111978454/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://roczniak.blogspot.com/2009/11/korzenie-bobera-banarego.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7959881903971220885/posts/default/2114681684111978454'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7959881903971220885/posts/default/2114681684111978454'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://roczniak.blogspot.com/2009/11/korzenie-bobera-banarego.html' title='korzenie Bobera Banarego'/><author><name>Jacek Roczniak</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16461212237819666351</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/SwbURJJa4KI/AAAAAAAAABg/uLRkfWFvMfk/S220/bobertwarzokladka.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/SwOI7LBQ49I/AAAAAAAAAA0/eNmKoTCB79o/s72-c/bobertwarzokladka.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7959881903971220885.post-1055655016466339821</id><published>2009-11-17T05:41:00.000-08:00</published><updated>2009-11-17T05:45:28.180-08:00</updated><title type='text'>świat podzielony na ujęcia</title><content type='html'>&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/SwKo0Cx1hBI/AAAAAAAAAAs/BKlnIuIqLJw/s1600/kupelwisertwarz.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 139px; height: 200px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/SwKo0Cx1hBI/AAAAAAAAAAs/BKlnIuIqLJw/s200/kupelwisertwarz.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5405068114850579474" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ukończono ostatecznie montaż reklamy (filmu reklamowego) dotyczącego przeciwdziałaniu Rakowi Szyjki Macicy. Pani producent Asia Czyżewska z Fresh, zatwierdziła końcową wersję filmu.&lt;br /&gt;Były topowe twarze polskiej sceny, działań prospołecznych i polityki. Polecam stronę tego kalendarza na 2010. Fotografie do kalendarza wykonał Jacek Zaremba.&lt;br /&gt;Ja robiłem zdjęcia filmowe. Postawiłem jazdę i wszystko robiłem na ruchu (w ruchu). Kamera w ruchu jest trudna do opanowania… jak dziki koń. Każdy operator, który kiedykolwiek robił zdjęcia np. z motorówki wie, że to największe wyzwanie. Dlaczego? No dlatego, że przesuwają się, są w ruchu i kamera i obiekt filmowany. Siedząc w motorówce to już kompletna masakra. Prawe oko w lupie, a lewe stara się ustalić, czy motorówka płynie do czy od celu, czyli filmowanej żaglówki. Na jeździe jest trochę prościej, bo operator zna tor ruchu kamery, ale poprzez konary, krzaki i różne „przeszkody” pierwszoplanowe, utrzymanie ostrości w ciasnych planach… UF polecam! Polecam! Dobra szkoła… jak za starych, dobrych czasów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W naszym Poranku dzisiaj inaczej niż zawsze. Światło się sypało, poziomy kulały… oj zupełnie, jakby to była sobota… bo w Poranku, jak praca zaczyna się od 5tej rano, gdzie ustawiamy kamery, to w sobotę po piątku jest niecodziennie. Wszystkie twarze są jak cienie (z wyjątkiem tych co wyszły spod godzinnego make up’u). Realizator przychodzi kilka minut przed emisją i … zawsze zdąża. Nawet ma czas na zrobienie kawy.&lt;br /&gt;Tylko goście przychodzą zawsze wypoczęci… uśmiechnięci… rześcy i z takim werbalnym zakresem, że ja na ustnej maturze…Uff… ale to przecież wielki świat… dobrze, że mam zoom i mogę przez lupę zmieniać dystans, według mych potrzeb.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na chwilę wracając do poszukiwanej figurki Bobera, to pani Aga Stasiak pracuje nad tłumaczeniami, a właściwie nad historią Paul’a Kupelwiser’a. Bo to właśnie syn Paul’a Carl, po śmierci ojca objął władzę nad wyspami Brijuni.&lt;br /&gt;Ojciec wyglądał tak jak na zdjęciu, a więcej opisałem na www.woodward.com.pl&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7959881903971220885-1055655016466339821?l=roczniak.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://roczniak.blogspot.com/feeds/1055655016466339821/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://roczniak.blogspot.com/2009/11/swiat-podzielony-na-ujecia.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7959881903971220885/posts/default/1055655016466339821'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7959881903971220885/posts/default/1055655016466339821'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://roczniak.blogspot.com/2009/11/swiat-podzielony-na-ujecia.html' title='świat podzielony na ujęcia'/><author><name>Jacek Roczniak</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16461212237819666351</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/SwbURJJa4KI/AAAAAAAAABg/uLRkfWFvMfk/S220/bobertwarzokladka.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/SwKo0Cx1hBI/AAAAAAAAAAs/BKlnIuIqLJw/s72-c/kupelwisertwarz.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7959881903971220885.post-939341879969415245</id><published>2009-11-16T09:34:00.000-08:00</published><updated>2009-11-16T09:47:55.179-08:00</updated><title type='text'>jednak marmurowa replika</title><content type='html'>&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/SwGP8UUKHcI/AAAAAAAAAAk/OmpPyzZD77I/s1600/PASH+BARKA+033.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 150px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/SwGP8UUKHcI/AAAAAAAAAAk/OmpPyzZD77I/s200/PASH+BARKA+033.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5404759294229487042" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Dopiero przyszły tłumaczenia podpisów do fotografii z drugiej, londyńskiej przesyłki. &lt;br /&gt;Chryste…. Jakież miałem przeczucie sądząc, że wątek chorwacki jest mocniejszy niż przypuszczałem. Każdy kto dotrze do tej postaci, będzie zadawał sobie pytanie, kim był Bober Banary, skoro zdecydował się na własne samobójstwo. Kontrolowane samobójstwo. Kontrolowane przez lekarstwa, które sobie podał… przez czas który odmierzył do przyjazdu karetki… przez telefon, który w wyznaczonym czasie zadzwonił. Poszukiwanie figurki Bobera Banary’ego to już prawie obsesja. Wiem, że istniała, bo policja ma jej zdjęcia w aktach sprawy nr 4768/85. (umieściłem je w pierwszym wpisie)&lt;br /&gt;I choć procedury drwali regulowały jasno, że postać musi być wyciosana z drewna, ktoś zdecydował się na replikę z marmuru. To właśnie tej figurki poszukuje coraz więcej osób. Jeśli wiesz cokolwiek… widziałeś na aukcji lub znalazłeś ślad w Internecie: napisz do mnie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Informuję, że figurka jest wolna od jakichkolwiek obciążeń Holdorium i informacje podawane przez Sagaseńczyków mijają się z prawdą.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7959881903971220885-939341879969415245?l=roczniak.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://roczniak.blogspot.com/feeds/939341879969415245/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://roczniak.blogspot.com/2009/11/jednak-marmurowa-replika.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7959881903971220885/posts/default/939341879969415245'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7959881903971220885/posts/default/939341879969415245'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://roczniak.blogspot.com/2009/11/jednak-marmurowa-replika.html' title='jednak marmurowa replika'/><author><name>Jacek Roczniak</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16461212237819666351</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/SwbURJJa4KI/AAAAAAAAABg/uLRkfWFvMfk/S220/bobertwarzokladka.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/SwGP8UUKHcI/AAAAAAAAAAk/OmpPyzZD77I/s72-c/PASH+BARKA+033.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7959881903971220885.post-7768539331600175423</id><published>2009-11-16T06:39:00.000-08:00</published><updated>2009-11-16T06:44:44.377-08:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>Kilka dni bez Internetu… zdjęcia w Austrii na Hintertuxie. Masa lodowca to czysta magia. Już piąty raz filmowałem białe połacie. To prawdziwe wyzwanie dla operatora obrazu, by czytelnie przedstawić świat wiecznej bieli i tylko bieli. W śnieżycy, gdzie zbudowanie drugiego planu graniczy z cudem… gdyż sypiący śnieg skraca trójprzestrzeń widzianą ludzkim okiem, a co dopiero wpuszczaną przez obiektyw do kamery i na taśmę.&lt;br /&gt;Jednak w tych warunkach, sypiącego śniegu i iście księżycowych kolorów (bo gdy w śnieżycy resztkę słońca przysłoni chmura… niebieska dominanta rośnie i rośnie) – temperatura barwowa osiąga niesamowite wyniki… (nie powiem jakie, sprawdźcie sami, zbalansujcie kamerę do bieli w takich warunkach… dla niewtajemniczonych wyjaśniam, najprościej jak potrafię: aparat fotograficzny i kamera potrzebuje określenia jakości tego światła… jakość tego światła mierzymy właśnie od balansu bieli, to znaczy – pokazujemy kamerze, że w tym świetle biel (czyt. Biała kartka) wygląda tak i tak. Cyfrowa kamera policzy, jak wygląda biel w takim świetle… przeliczy spectrum wszystkich kolorów… i jeszcze bardziej prosto… wchodzisz do pokoju bilardowego, w którym świeci „jakaś różowa” świetlówka. Jeśli nie pokażesz kamerze, jak wygląda białe… to wszystko będzie kosmiczno-marsjańskie… niebieskie twarze itp. jednym słowem: aparatom… kamerom, tym wszystkim urządzeniom trzeba podać informację, że biel to tak wygląda w tym świetle.&lt;br /&gt;Każda przestrzeń ma swoje światło… światło wschodzącego słońca wygląda inaczej niż światło tego samego słońca w południe… i zachód też jest bardziej klimatyczny… (czyt. Ciepły) to jest właśnie temperatura barwowa…pewne kolory dominują w tej danej ilości światła…&lt;br /&gt;I do tego narciarze… małe, czarne punkty na białej płachcie… (w szerokich planach)… naprawdę trzeba mocno się napocić, by znaleźć takie ustawienie kamery, które tę płaskość zniweluje.&lt;br /&gt; No i wróciłem po tym wszystkim. Kilka informacji o postępach w poszukiwaniu figurki John’a Bannar, ukrywającego się pod pseudonimem Bober Banary. Nie jest łatwo. Nikt nie wie, gdzie ta figurka może się obecnie znajdować. Wiem już, że ktoś z Polski szuka jej także. Niejaki Andrzej Dredowski z Płocka. Dziwna sprawa, ale takie informacje uzyskałem od pani Agnieszki Stasiak, która jest tłumaczką języka chorwackiego i fascynuje ją Chorwacja i wszystko co jest z nią związane. Ten Dredowski trafił na ślad historii, dzięki zapiskom pozostawionym w Chorwacji.&lt;br /&gt;To właśnie pani Stasiak, potwierdziła dla mnie informacje od Thomas’a Snake’a, że Banary był na wyspie Brijuni w 1929 roku. To zapewne przypadek, że rok później, jej zarządca Carl Kupelwiser popełnia samobójstwo.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7959881903971220885-7768539331600175423?l=roczniak.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://roczniak.blogspot.com/feeds/7768539331600175423/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://roczniak.blogspot.com/2009/11/kilka-dni-bez-internetu-zdjecia-w.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7959881903971220885/posts/default/7768539331600175423'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7959881903971220885/posts/default/7768539331600175423'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://roczniak.blogspot.com/2009/11/kilka-dni-bez-internetu-zdjecia-w.html' title=''/><author><name>Jacek Roczniak</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16461212237819666351</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/SwbURJJa4KI/AAAAAAAAABg/uLRkfWFvMfk/S220/bobertwarzokladka.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7959881903971220885.post-5822884839097057218</id><published>2009-11-05T10:41:00.000-08:00</published><updated>2009-11-05T10:44:09.094-08:00</updated><title type='text'>zdjęcia w areszcie i zatrzymanie Andrew Pash'a</title><content type='html'>Od rana pośpiech. Już myślałem, że zdjęcia w więzieniach i aresztach mamy za sobą, ale mocno się pomyliłem. Dostaliśmy zgodę, by nagrać trzy ważne sceny wewnątrz prawdziwego aresztu i pod celą. Nasz aktor wszedł mniej pewnym krokiem niż na teren Białołęki. Ten areszt na Grochowie, mimo, że wygląda jak mieszkalne bloki, bo jest w większości parterowy, to jednak jak się już wejdzie na ten korytarz... i po prawej sterta drzwi do cel i po lewej to samo. Nie było miło. Jedna cela była zwolniona dla nas. Więźniów wyprowadzono poza ten oddział. Kiedy wszedłem z kamerą pod celę to czułem ciepło gotowanej zupy. Na ścianie wisiała duża grzałka. Cztery łóżka, metalowe, takie jak na filmach. Więzienna, pasiasta piżama na sznurku pod sufitem. W oknach nie kraty, tylko gęsta metalowa siatka. Świetlówki, telewizor. Kibelek i lekka kotara oddzielająca teren mieszkalny. Cztery osoby, może na dziewięciu metrach kwadratowych. Uf.&lt;br /&gt;Strażnik zagrał samego siebie, czyli wprowadził i dostarczył do celi naszego aktora. Klucze, zamykanie kraty. Sprawdzanie domknięcia. Kilkanaście kroków. Aktor pierwszy, strażnik drugi. Stop pod celą. Otwieranie. Znów klucz. Drzwi się zamknęły. Skończyłem ujęcie. Grałem z ręki, ale to nie był subiekt. Taka narracja kamery jest bardzo niebezpieczna, bo ciężko montuje się ze statycznymi planami. Zresztą później i tak dograłem szeroki, cały korytarz, widoczne cele po obu stronach korytarza.&lt;br /&gt; Swoją drogą myślę, jak zatrzymywali Andrew Pash’a. W sumie teraz żałuję, że tak późno otrzymałem te materiały z Londynu, mogłem zamieścić je w książce, ale nie jako fotografie, tylko ich opis. Jednak mimo wszystko zaczyna mi się podobać podział tej historii, którego dokonał doktor Snake.&lt;br /&gt; Wracając, to ten Pash został zatrzymany przez trzech policjantów, skuty kajdankami i odwieziony na przesłuchanie. Ciekawe, czy tam areszty wyglądają tak jak u nas.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7959881903971220885-5822884839097057218?l=roczniak.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://roczniak.blogspot.com/feeds/5822884839097057218/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://roczniak.blogspot.com/2009/11/zdjecia-w-areszcie-i-zatrzymanie-andrew.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7959881903971220885/posts/default/5822884839097057218'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7959881903971220885/posts/default/5822884839097057218'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://roczniak.blogspot.com/2009/11/zdjecia-w-areszcie-i-zatrzymanie-andrew.html' title='zdjęcia w areszcie i zatrzymanie Andrew Pash&apos;a'/><author><name>Jacek Roczniak</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16461212237819666351</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/SwbURJJa4KI/AAAAAAAAABg/uLRkfWFvMfk/S220/bobertwarzokladka.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7959881903971220885.post-565404493528864745</id><published>2009-11-03T11:40:00.000-08:00</published><updated>2009-11-03T13:01:32.221-08:00</updated><title type='text'>szkic i postać Banary'ego</title><content type='html'>Dzisiaj filmowałem sceny retrospektywne w areszcie na Białołęce. To był ostatni dzień zdjęciowy do odcinka „Kobiety na zakręcie”, której bohaterką jest towarzyszka życia, jednego z morderców mafiosów, przedstawionych przez Krausego w filmie „Dług”.&lt;br /&gt;Stojąc przy kamerze, ustawiając plan w otoczeniu kolczastych drutów i kilku pawilonów pełnych zamkniętych ludzi, naprawdę ma się przedziwne odczucia. Najpierw czułem współczucie, później strach, później taką niesamowitą samotność. Naprawdę wiele mieszanych uczuć.&lt;br /&gt;Nasi aktorzy nie dali odczuć, że cokolwiek przeszkadza im pracować, i to w takich niecodziennych warunkach. Sala widzeń, ta naturalna, w której spotykają się ludzie, skazani na 25 lat, tak jak nasz bohater. UF. I te wszechobecne kraty.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wracając do sprawy londyńskiej, to trzeci dzień siedzę nad zdjęciami z Hammersmith. Rozesłałem informację o tym, że poszukuję tej figurki, która jest na fotografii z poprzedniego wpisu. Gdyby ktokowliek trafił na jej ślad, proszony jest o pilne info do mnie. Oryginalna figurka wykonana została w drewnie, a na zdjęciu jest replika z marmuru.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7959881903971220885-565404493528864745?l=roczniak.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://roczniak.blogspot.com/feeds/565404493528864745/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://roczniak.blogspot.com/2009/11/szkic-i-postac-banaryego.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7959881903971220885/posts/default/565404493528864745'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7959881903971220885/posts/default/565404493528864745'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://roczniak.blogspot.com/2009/11/szkic-i-postac-banaryego.html' title='szkic i postać Banary&apos;ego'/><author><name>Jacek Roczniak</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16461212237819666351</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/SwbURJJa4KI/AAAAAAAAABg/uLRkfWFvMfk/S220/bobertwarzokladka.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7959881903971220885.post-4720580215307057036</id><published>2009-10-30T13:55:00.000-07:00</published><updated>2009-11-02T13:59:26.223-08:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>&lt;div&gt;Dokopałem się do bezpośrednich relacji Corlnela Cummings'a i okazuje się, że motywem całego działania policji i tego wszystkiego co zawierają zdjęcia, że motywem może być figurka. Cięzko mi powiedzieć czy drogocenna. Myślę, że ludzie naprawdę mają hopla. Cornel Cummings to chłopak, który jako drugi wybudził się z wieloletniej, wegetatywnej śpiączki.&lt;br&gt;&lt;br /&gt;Poczytałem trochę ten materiał i wynika z niego, że w 1985 roku dopiero policja odkryła, że te dzieci były przetrzymywane w śpiączce nawet po kilka lat. Idąc od początku, to chyba wyglądało tak, że policja zajęła się tym w momencie, jak się okazało, że wszystkie dzieci, w jednej tylko dzielnicy Hammersmith, na przestrzeni kilku lat popełniają samobójstwa, mieszkając w jednym domu. Jak tu czytam, to pewien starzec wynajmował tę willę kolejno różnym rodzinom. I przez jakiś "dziwny" zbieg okoliczności, każde z tych dzieci popełniało samobójstwo. Oczywiście już przeczuwam, że to były samobójstwa kontrolowane, ale nie przez dzieciaki, tylko przez tego właściciela willi.&lt;br&gt;&lt;br /&gt;To chyba właśnie ta figurka przedstawia jego postać.&lt;br /&gt;&lt;br&gt;&lt;/div&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5399628713776324962" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 400px; CURSOR: hand; HEIGHT: 240px; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://1.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/Su9VtOujIWI/AAAAAAAAAAU/dqbs9_1kG3s/s320/pash_barka_056.jpg" border="0" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7959881903971220885-4720580215307057036?l=roczniak.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://roczniak.blogspot.com/feeds/4720580215307057036/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://roczniak.blogspot.com/2009/10/dokopaem-sie-do-bezposrednich-relacji.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7959881903971220885/posts/default/4720580215307057036'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7959881903971220885/posts/default/4720580215307057036'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://roczniak.blogspot.com/2009/10/dokopaem-sie-do-bezposrednich-relacji.html' title=''/><author><name>Jacek Roczniak</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16461212237819666351</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/SwbURJJa4KI/AAAAAAAAABg/uLRkfWFvMfk/S220/bobertwarzokladka.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/Su9VtOujIWI/AAAAAAAAAAU/dqbs9_1kG3s/s72-c/pash_barka_056.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7959881903971220885.post-7835493690094192893</id><published>2009-10-28T13:49:00.000-07:00</published><updated>2009-11-02T14:01:52.868-08:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>To mój pierwszy wpis. Dziś jest środa 28 października. Wczoraj otrzymałem drugą przesyłkę zdjęć z Londynu. Są coraz bardziej niesamowite. Będę potrzebował pomocy przy poszukiwaniu pewnego człowieka tutaj na terenie Polski. &lt;br&gt;&lt;br /&gt;Z tego co zdołałem zauważyć, tę sprawę londyńską mało kto w Polsce zna. Muszę się nią podzielić, bo może u nas taka rzecz też mogła się wydarzyć lub się nadal dzieje.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W Hammersmith sprawa wyszła na jaw w 1985 roku, kiedy złapali Andrew Pash'a. On jest na tym pierwszym zdjęciu. Chodziło o jakieś masowe samobójstwa, (na szczęscie nie zakończone śmiercią) które wydarzyły się w ciągu kilku lat. To byli przede wszystkim chłopcy pomiedzy 14 a 17tym rokiem życia. Później okazało się, że wszystko na przestrzeni lat działo się w jednej willi niejakiego Bobera Banarego, a dzieci były pod opieka tego samego lekarza.&lt;br&gt;&lt;br /&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5399626963419276018" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 400px; CURSOR: hand; HEIGHT: 240px; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://1.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/Su9UHWI6IvI/AAAAAAAAAAM/TLVG3QpMCqc/s320/pash_zatrzymanie_026.jpg" border="0" /&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7959881903971220885-7835493690094192893?l=roczniak.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://roczniak.blogspot.com/feeds/7835493690094192893/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://roczniak.blogspot.com/2009/11/to-moj-pierwszy-wpis.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7959881903971220885/posts/default/7835493690094192893'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7959881903971220885/posts/default/7835493690094192893'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://roczniak.blogspot.com/2009/11/to-moj-pierwszy-wpis.html' title=''/><author><name>Jacek Roczniak</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16461212237819666351</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/SwbURJJa4KI/AAAAAAAAABg/uLRkfWFvMfk/S220/bobertwarzokladka.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_oK4f9rPz-WQ/Su9UHWI6IvI/AAAAAAAAAAM/TLVG3QpMCqc/s72-c/pash_zatrzymanie_026.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry></feed>
